Charles Leclerc podpisał nową umowę i pozostanie kierowcą Ferrari przez wiele kolejnych lat. Nowy kontrakt Monakijczyka prawdopodobnie jest aktualnie najdłuższy w całej F1 i może nawet wykraczać poza sezon 2030. Moim zdaniem tę decyzję trzeba inaczej interpretować z perspektywy zespołu i kierowcy.
Ferrari nie podało żadnych szczegółów dotyczących długości nowej umowy Leclerca, zamieścili jedynie dość długi jak na swoje standardy komunikat prasowy. Wiemy, że wcześniejsza umowa Leclerca z Ferrari była warunkowa i obowiązywała do 2029 roku. Fakt podpisania nowej sugeruje, że będzie dłuższa. Serwis The Race opierając się o swoje źródła napisał, że umowa wykracza poza sezon 2030, a więc może obowiązywać np. do 2031 roku. Osobiście taki termin obstawiam, bo poprzednie umowy jakie Leclerc podpisywał z Ferrari dotyczyły pięciu kolejnych sezonów. Jeśli tak jest i tym razem, to jest to obecnie najdłuższa umowa kierowcy w całej Formule 1.
Charles Leclerc jest związany z Ferrari od dziesięciu lat
Charles Leclerc od 2016 roku jest związany z Ferrari. Najpierw jako członek ich programu rozwojowego odnosił spore sukcesy w niższych seriach wyścigowych. Zadebiutował w F1 w 2018 roku w zespole Alfa Romeo Sauber dzięki wsparciu Ferrari, by w kolejnym sezonie przejść już do fabrycznej stajni. Po zakończeniu pierwszego sezonu 2019 w barwach Scuderii, podpisał nową umowę na pięć kolejnych lat – do końca 2024 roku. Na początku 2024 roku podpisał kolejną umowę, która została oficjalnie ogłoszona jako „wieloletnia”. Włoskie media informowały, że było to pięć kolejnych lat tzn. do końca sezonu 2029, ale warunkowo. Leclerc na mocy tego kontraktu miał zarabiać stopniowo coraz więcej aż do niemal 50 milionów euro w ostatnim roku. Jednocześnie umowa miała być obwarowana różnymi opcjami pozwalającymi ją skrócić. Najważniejsza miała być dostępna po sezonie 2027, gdy Leclerc miałby w dużym stopniu wolną drogę do zmiany ekipy.
Nowy kontrakt wiąże Leclerca z Ferrari na dłużej, znając realia F1 są w nim warunkowe opcje wcześniejszego rozwiązania. Prawdopodobnie będą one dostępne później niż w przypadku poprzedniej umowy. Leclerc w tym roku skończy 29 lat.
Rekordzistą Ferrari pod względem liczby wyścigów i przejechanych sezonów jest Michael Schumacher, odpowiednio 180 przez 11 lat. Leclerc aktualnie ma 155 wyścigów przez 8 sezonów. Jeżeli jego umowa jest faktycznie na pięć kolejnych lat, to na jej koniec będzie miał około 300 wyścigów w barwach Ferrari i 13 sezonów. Stanie się w ten sposób kierowcą nierozerwalnie kojarzonym z Ferrari. Leclerc na ten moment może pochwalić się następującymi sukcesami: 8 zwycięstw, 27 Pole Position, 52 miejsca na podium, 11 najszybszych okrążeń. Dwukrotnie kończył sezony na podium klasyfikacji generalnej.
Mój komentarz do tej umowy
Ferrari zrobiło wszystko tak jak trzeba. Leclerc to bardzo dobry kierowca, sprawdzony w boju w ostatnich latach. Dodatkowo jest popularny poza torem, co dla takiej ekipy jak Scuderia jest bardzo ważne, zawsze w składzie muszą mieć minimum jedną prawdziwą gwiazdę. Zespół z wyprzedzeniem przedłużył umowę, zapewnił sobie stabilność. Natomiast z perspektywy kierowcy jest to moim zdaniem błąd. Leclerc miał jeszcze kilkuletnią umowę, nie musiał jej przedłużać. Podpisując nową skazał się na ten zespół i pozbawił opcji transferu.
Od kilku lat uważam, że Leclerc powinien zmienić zespół, wejść w inne środowisko i spróbować realnie powalczyć o mistrzostwo świata. Ferrari od wielu lat jest w czołówce, ale nie na tyle, aby walczyć o mistrzostwo świata. Ferrari nie zrobiło dobrego silnika na nowe regulacje, mogą potrzebować nawet kilku lat, aby dorównać Mercedesowi. Może to oznaczać, że przez cały aktualne regulacje Ferrari będzie w czołówce, ale nie na tyle aby walczyć o mistrzostwo. Powiecie, że są inni kierowcy związani całe kariery z jednym zespołem. To prawda. Verstappen jest z Red Bullem, a Norris z McLarenem. Obaj w tych zespołach zdobyli mistrzostwa świata i są sportowo spełnieni.
Widzę tutaj dwie możliwości. Dla Leclerca najważniejsza jest jazda w Ferrari, ufa temu zespołowi i nie chce go zmieniać. Woli spędzić całą karierę w Ferrari niż zaryzykować i iść do innego zespołu, gdzie nie ma pewności co go czeka. Druga opcja jest bardziej prozaiczna. Leclerc (lub raczej jego menadżer) rozglądnął się na rynku i okazało się, że w innych czołowych zespołach kierowcy mają kilkuletnie umowy i nie zapowiada się, aby gdzieś pojawiło się miejsca dla Charlesa. W tamtym roku wydawało się, że taką opcją będzie Aston Martin, ale ten zespół tak słabo zaczął obecne regulacje, że nie jest atrakcyjną opcją dla kierowcy tej klasy.
Prawdopodobna przyszłość składu kierowców Ferrari w F1
Charles Leclerc zajmie jedno miejsce w zespole Ferrari na kilka najbliższych lat, co oznacza stabilność dla tej ekipy. Aktualnie drugim bolidem jeździ Lewis Hamilton, który niedawno zapowiadał, że pozostanie w Ferrari na sezon 2027. Brytyjczyk podpisał z tą ekipą w 2024 roku kontrakt na trzy sezony lub umowę w formacie 2+1 tzn. na lata 2025-2026 z opcją na sezon 2027. Nie zostało to nigdy konkretnie ujawnione. Jego wypowiedzi z ostatnich tygodniu są bardzo jasne, czyli umowa będzie kontynuowana. Nic też nie wskazuje na to, aby miało być inaczej, obie strony aktualnie są zadowolone z tej współpracy.
Hamilton w przyszłym roku będzie miał 42 lata, spodziewam się, że będzie to jego ostatni sezon w F1. Jeśli tak się stanie, to Ferrari potrzebuje nowego zawodnika na 2028 rok i spodziewam się, że będzie nim wychowanek Oliver Bearman, który do tego czasu nabierze aż za dużo doświadczenia w zespole Haas. Dlatego w przyszłości spodziewam się w Ferrari pary Leclerc – Bearman. Wtedy może dojść do klasycznej sytuacji z Ferrari tzn. nowa gwiazda zacznie wypychać z zespołu starą. W XXI wieku było kilka takich przypadków, które opisałem szeroko kilka lat temu na blogu. Z perspektywy Ferrari moim zdaniem to najbardziej logiczny skład na przyszłość. Charles Leclerc jest sprawdzony i na tyle popularny, aby być twarzą całej marki. Oliver Bearman to duży talent, który w tym zespole się sprawdzi.
Moim zdaniem Ferrari nie będzie chciało lub nie będzie mogło zatrudnić w miejsce Hamiltona innej gwiazdy z zewnątrz. Widzę, że niektórzy kibice chcieliby w tym zespole Verstappena, Piastriego czy Antonellego, bo widuję często takie komentarza. Jednak, aby ściągnąć takich zawodników, to trzeba im zaoferować bolid zdolny do walki o mistrzostwo świata. Czy Ferrari będzie w takiej pozycji za rok? Nie wydaje mi się. Gdyby stało się tak, że Ferrari będzie walczyło o mistrzostwo świata w 2027 roku, to moim zdaniem Hamilton będzie chciał przedłużyć umowę na kolejny sezon.



Zgłoszenie błędu w tekście
Zaznaczony tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: