Mercedes rozpoczął sezon 2026 mając najlepszy bolid w stawce. W kolejnych miesiącach rywale szybciej się rozwijali, wprowadzali więcej ulepszeń i ich dogonili. Mercedes twierdzi, że z powodów budżetowych nie może im odpowiedzieć. Co Mercedes kombinuje z rozwojem bolidu w 2026 roku?
Zespoły F1 są ograniczone limitem budżetowym w wysokości 215 mln $ rocznie (nowa wartość od 2026 roku). Większość budżetu to koszty stałe np. wynagrodzenia pracowników, utrzymanie fabryki, zakup materiałów itd. Jak wynika z wypowiedzi szefów zespołów z ostatnich latach, każda ekipa planuje określoną kwotę na rozwój w trakcie sezonu, którą przeznaczają głównie na produkcję nowych komponentów, również zapasowych. Dlatego jeśli w jakimś zespole jest sporo kraks, to wpływa to na ograniczenie wydatków na nowe elementy, bo muszą produkować więcej zapasowych w aktualnej specyfikacji. Rozwój w fabryce jest stały, pracownicy wykonują swoje obowiązki, trwają prace w tunelu aerodynamicznym. Koszty związane bezpośrednio z rozwojem samochodu, które wpływają na budżet zespołu, pojawiają się po wyprodukowaniu komponentów i ich użyciu na torze.
Intensywny rozwój bolidów F1 w 2026 roku
Każda osoba, która ma pojęcie o Formule 1 wie, że w pierwszym roku obowiązywania regulacji technicznych rozwój w trakcie sezonu zawsze jest bardzo duży. Widzimy od początku sezonu 2026, że zespoły przywożą sporo poprawek, wydajność samochodów rośnie. Zespoły kopiują od rywali wprowadzone przez nich innowacje, muszą reagować na to co dzieje się u konkurencji. Dlatego każdy zespół musiał zaplanować na ten rok w swoim budżecie więcej pieniędzy do wydania na rozwój w trakcie sezonu. McLaren, Ferrari i Red Bull wprowadzili w tym roku wiele zmian do swoich bolidów, mieli duże pakiety jak również małe nowości. Mercedes miał tylko jeden duży pakiet poprawek (w Kanadzie), a poza tym drobne zmiany.
Według publikowanych przez FIA danych o zgłaszanych nowościach aerodynamicznych od GP Australii do GP Holandii, Ferrari wprowadziło 40 nowości, Red Bull i McLaren po 38, a Mercedes 24. Aktualny lider mistrzostw świata rozwija się wolniej od większości zespołów w stawce, tylko Williams wprowadził porównywalnie mało nowości (mają swoje problemy i szykują wersję B bolidu na GP Azerbejdżanu). Poprawka, poprawce nierówna, ale jak wynika z obliczeń serwisu The Race, Red Bull w tym roku wydał najwięcej na rozwój bolidu, za nim jest McLaren i Ferrari, a daleko w tyle Mercedes (Źródło). To wszystko dotyczy rozwoju aerodynamiki, poza tym zespoły rozwijają pozostałe obszary swoich samochodów, których publicznie nie zdradzają. Na przykład w czołówce Red Bull musiał w tym roku wydać sporo pieniędzy na zmniejszenie wagi samochodu. Dlatego informacje od FIA nie pokazują pełnego obrazu sytuacji dotyczącego skali rozwoju konkretnych zespołów.
Rozwój bolidów w tym roku jest rekordowo szybki
James Allison w podcaście Mercedesa opublikowanym w przerwie wakacyjnej powiedział, że w tym roku rozwój aerodynamiki w tunelu aerodynamicznym jest 6-7 razy szybszy niż w ubiegłym roku, co przekłada się na 0,5 sekundy zysku w dwa miesiące. Zmiany układu sił w czołówce są związane z tym, że pakiety poprawek w tym roku dają bardzo duże zyski, więc kto wprowadza je wcześniej, ten może chwilowo zyskać przewagę. Mercedes według Allisona bardzo dużo środków zainwestował w pierwszą wersję bolidu, którą zaczęli sezon, z tego względu rozwój w trakcie sezonu jest mniej intensywny od rywali.
Słowa Allisona są ciekawe, ale jednocześnie sam zaprzecza w nich na temat planów Mercedesa. Jeśli w dwa miesiące można poprawić bolid o 0,5 sekundy, to rywale są w stanie ich bardzo łatwo dogonić, jeśli zaplanowali wolniejszy własny rozwój. Z tego względu podejście Mercedesa wydaje się być kompletnie nielogiczne. Na początku sezonu przewaga Mercedesa nie była na tyle duża, aby móc kontrolować rywalizację wprowadzając niewiele poprawek.
Wolniejszy rozwój Mercedesa w 2026 roku i możliwe wytłumaczenia
Mercedes zaczął sezon z bardzo rozwiniętym bolidem W17, na pewno wydali na jego przygotowanie więcej od rywali, ale część tych wydatków zaksięgowano w 2025 roku. Nie ukrywają, że chcieli mocno rozpocząć sezon, wypracować sobie przewagę, a potem przerzucić siły na rozwój na kolejny rok. To znana strategia Mercedesa z lat ich dominacji. Problemem w tym roku są liczne awarie, bo stracili w ten sposób mnóstwo punktów i w połowie sezonu nie mają bezpiecznej przewagi punktowej nad rywalami, aby porzucić rozwój aktualnego bolidu.
Wiemy, że zespół szykuje duży pakiet poprawek na GP Bahrajnu w Malezji. Pierwotnie był on planowany na GP Singapuru, ale planują wprowadzić go tydzień wcześniej na początku października. Nie wiemy jednak jak duży będzie to pakiet. Jeśli całkowicie przebudują bolid, to będziemy mieć uzasadnienie dlaczego w środku sezonu wprowadzali mniej zmian. Jeśli jednak będzie to tylko kilka zmian, to wtedy ich podejście do tego roku zacznie budzić wiele wątpliwości.
Plotkowano o dużym pakiecie ulepszeń Mercedesa na GP Wielkiej Brytanii, później na GP Holandii. Ostatecznie okazuje się, że wprowadzą go w GP Bahrajnu na początku października. Reszta czołowych ekip w trakcie sezonu wprowadzi 3-4 duże pakiety ulepszeń, a Mercedes dwa. Co ważne już w czerwcu były wypowiedzi przedstawicieli Mercedesa, że mają w zanadrzu w fabryce wiele ulepszeń, ale czekają z ich wprowadzeniem na odpowiedni moment. Jeśli wierzyć słowom James Allisona o rozwoju aerodynamiki w skali 0,5 sekundy w dwa miesiące, to Mercedes powinien zyskać z październikowym pakietem około całej sekundy, bo w końcu poprzedni duży pakiet mieli pod koniec maja. To teoria, ale pokazuje, że muszą mieć w fabryce przygotowane duże ulepszenia.
Kilka możliwych wytłumaczeń innego podejścia Mercedesa do rozwoju w tym roku
– Mogli popełnić błąd jeszcze przed tym sezonem i zaplanować zbyt mały budżet na rozwój w trakcie sezonu. To największy zespół z największą liczbą pracowników, mogą mieć wyższe koszty stałe od rywali, a tym samym mniejsze pole do wydatków na rozwój. Moim zdaniem nie jest to prawda, bo w poprzednich sezonach rozwijali się w podobnej skali do rywali i nic nie sugerowało innych założeń budżetowych.
– Mogli faktycznie wydać bardzo dużo środków jeszcze przed sezonem, przebudowali samochód między pierwszą turą testów, a startem sezonu. Od początku roku ich samochód nie miał nadwagi. Na pewno zainwestowali w niego dużo środków i to faktycznie może być ograniczenie dotyczące rozwoju w trakcie sezonu. Nie wydaje mi się jednak, aby to było tak znaczące ograniczenie. Ferrari także zaczęło sezon mając dobry bolid, bez nadwagi i z innowacjami.
– Mercedes może planować na sezon 2027 mocno zmieniony bolid, którego rozwój zaczęli wcześniej i sporą część tegorocznego budżetu wydadzą pod kątem przyszłego roku. Dlatego rozwój aktualnego samochodu starają się ograniczyć, chcąc minimalnym kosztem zdobyć oba tegoroczne tytuły mistrzowskie. W latach dominacji tej ekipy w latach 2014 – 2019, gdy jeszcze nie obowiązywał limit budżetowy, Mercedes zawsze starał się rozpoczynać rozwój kolejnego samochodu wcześniej i mocno zaczynali sezony. To może być realne wytłumaczenie. Nie wprowadzali poprawek, oszczędzając budżet, ale zaskoczyła ich skala ulepszeń rywali w miesiącach wakacyjnych. Musieli zmienić swój plan i jednak planują większy pakiet na GP Bahrajnu, aby im odpowiedzieć, co jednak odbije się na planach pod kątem sezonu 2027.
– Mercedes planuje naprawdę duży pakiet poprawek na GP Bahrajnu, zmienią wtedy wiele elementów, co będzie bardzo kosztowne. Mamy w tym roku przykłady zespołów jak Aston Martin, Alpine i wkrótce także Williams, które szykowały jeden duży pakiet ulepszeń, a bezpośrednio przed nim przywozili mało zmian oszczędzając budżet. To jest najprostsze wytłumaczenie.
Podsumowanie
Fakt, że Mercedes został aktualnie dogoniony przez rywali nie jest wielkim problemem dla nich, jeśli szykowany pakiet poprawek da zauważalną poprawę. Od GP Bahrajnu w Malezji odbędzie się jeszcze 7 lub 8 weekendów wyścigowych, czyli 1/3 sezonu. Przy skutecznych poprawkach ponownie uciekną rywalom i zabezpieczą oba tytuły mistrzowskie. Nie spodziewamy się już wielkich ulepszeń ze strony innych ekip z czołówki, bo one zużyły wcześniej dużo budżetu. McLaren zapowiada pakiet na GP Azerbejdżanu, wtedy również Ferrari ma coś mieć. W temacie Red Bulla panuje cisza, nie wiadomo czy „przed burzą”, czy oni już zaprzestali intensywnego rozwoju tegorocznej maszyny.
Z perspektywy niezależnego kibica można podziękować Mercedesowi za takie podejście. Początek sezonu sugerował ich dominację, ale dzięki mniejszemu rozwojowi, rywale ich dogonili, mamy bardzo wyrównaną czołówkę, a ostatnio wyścigi wygrywają kierowcy McLarena i Ferrari.



