Wiele wskazuje na to, że przed sezonem 2027 nie dojdzie do zmian w składach czołowych zespołów F1. Kierowcy pozostaną w tych samych ekipach na kolejny rok, kilku z nich ma bardzo długie umowy. Miejsca w najlepszych zespołach F1 są zablokowane i reszta kierowców jeszcze długo poczeka na swoją szansę.
Planowałem napisać ten artykuł jeszcze w maju, ale z powodu braku czasu odłożyłem go do szkiców. Wczorajsza informacja na temat nowej umowy Charlesa Leclerca z Ferrari sprawiła, że przesłanie tego artykułu jest jeszcze bardziej na czasie. W 2026 roku nie doczekaliśmy się realnej zmiany w układzie sił. Cztery najlepsze zespoły z poprzednich lat pozostały na czele w Formule 1, a ich przewaga nad rywalami jeszcze wzrosła. Żadna z tych ekip nie wypadła ze ścisłej czołówki, nie udało się do czołówki wejść żadnej innej ekipie z ambicjami. Poczekamy na Astona Martina, Williamsa czy Audi nawet kilka lat, ale gwarancji na to, że w ścisłej czołówce się pojawią nie ma. To oznacza, że w F1 jest osiem miejsc dla kierowców, które gwarantują możliwość rywalizacji o miejsca na podium oraz zwycięstwa.
Osiem najlepszych miejsc w F1
Najważniejsze nie są nazwiska kierowców, którzy zajmują te osiem miejsc, a ich wieloletnie związki z zespołami. To sprawia, że są oni ze swoimi ekipami bardzo związani i obu stronom trudno będzie podjąć decyzję o rozstaniu w sytuacji, gdy dany zawodnik jeździ na wysokim poziomie. Norris, Russell, Antonelli, Verstappen, Hadjar i Leclerc są związani ze swoimi aktualnymi zespołami od czasów juniorskich. Piastri został przejęty przez McLarena od Alpine jeszcze przed debiutem w F1. Jedynym „najemnym” kierowcą jest Hamilton, dla którego jazda w Ferrari to prawdopodobnie ostatni etap przed emeryturą. To jest również efekt mocnego stawiania na programy juniorskie, o czym pisałem kilka dni temu. Zespoły F1 przygotowują sobie tak dobrych zawodników, że potem nie muszą już dokonywać transferów wewnątrz stawki.
McLaren
Lando Norris jest wychowankiem tej ekipy, jeździ w niej od debiutu w F1 w 2019 roku. W poprzednim roku został mistrzem świata, nie ma żadnego powodu aby odchodzić. Jego umowa wykracza poza ten sezon, ale nie znamy szczegółów jak bardzo. Pewnie będzie wkrótce negocjował nowy kontrakt, bo jako mistrz świata ma mocniejszą pozycję.
Oscar Piastri jeździ w McLarenie od debiutu w 2023 roku w F1. Australijczyk ma długą umowę, która może nawet obejmować sezon 2029. Pozycja Piastriego w tej ekipie nie osłabła mimo porażki w walce o tytuł w poprzednim roku. Na ten moment nie ma on powodów aby myśleć o zmianie zespołu. Natomiast wydaje się być idealnym kandydatem do transferu, gdyby gdzieś zwolniło się miejsce, albo np. Aston Martin zaczął dobijać do czołówki i szukał nowego lidera w miejsce Alonso.
Mercedes
George Russell to wychowanek Mercedesa, związany z ich programem juniorskim od blisko dekady, a w głównym zespole jeździ od 2022 roku. Russell w teorii jest liderem tej ekipy, a jego umowa będzie wykraczała poza sezon 2026. Jeśli zdobędzie w tym roku tytuł to zostanie w tej ekipie na długo. Gdyby przegrał z Antonellim i przy okazji doszłoby tam do konfliktu, to wtedy jest możliwość jego odejścia.
Kimi Antonelli zadebiutował w tej ekipie w F1, nie wiemy jak długa jest jego umowa. Biorąc pod uwagę podobne kontrakty młodych zawodników, to spokojnie obejmuje ona kilka lat. Antonelli jest związany z Mercedesem od czasów kartingu. Jego forma w F1 będzie jeszcze rosła, trudno sobie wyobrazić rozstanie w ciągu kilku lat.
Red Bull
Max Verstappen jeździ dla Red Bulla od 2016 roku, a jego aktualna umowa wygasa po sezonie 2028. Sytuacja Holendra jest najbardziej niejasna, ale poprawa formy Red Bulla sprawia, że zagrożenie jego odejściem (z całej F1) maleje. Verstappen w F1 mógłby przejść tylko do Mercedesa, żaden inny zespół nie gwarantuje mu takiej poprawy osiągów bolidu względem Red Bulla. Natomiast nie wygląda na to, aby Mercedes potrzebował takiego transferu. Wiele wskazuje na to, że Verstappen zostanie w Red Bullu, pewnie nawet wypełni obecną umowę. Nie wydaje mi się za to, że będzie to kierowca, który w F1 będzie jeździł długo, on chce rywalizować też w innych seriach.
Isack Hadjar to wychowanek Red Bulla, który na ten moment dobrze spisuje się w debiucie w głównej ekipie. Ma spore szanse, aby zostać w niej na kilka lat. Gdyby jego forma znacznie osłabła, to Red Bull ma dwóch juniorów w innej ekipie na jego miejsce.
Ferrari
Charles Leclerc jeździ w Ferrari od 2019 roku, niedawno podpisana umowa być może wiąże go z tą stajnią do 2030 roku. Monakijczyk musiał przynajmniej pomyśleć o odejściu, bo jak sam mówi były trzy ekipy, które się z nim kontaktowały. Natomiast podpisanie teraz nowej umowy oddala taką możliwość. Leclerc będzie jeździł w Ferrari jeszcze kilka lat, nie będę zdziwiony jak do końca kariery.
Lewis Hamilton będzie w Ferrari w 2027 roku, a co później to zagadka. Brytyjczyk może iść na emeryturę, jeszcze zostać w tej ekipie lub dokonać ponownego zaskakującego transferu. W związku z zaawansowanym wiekiem jego miejsce w Ferrari jest najmniej pewne długoterminowo z całej omawianej ósemki.
Podsumowanie, reszta stawki i wnioski
Aby w składach czołówki doszło do istotnych roszad, potrzebny jest zaskakujący ruch pewnego zespołu / kierowcy, który pociągnie za sobą efekt domina. Na przykład nagłe odejście Verstappena z F1, albo wewnętrzny konflikt w Mercedesie, który wiązałby się z odejściem jednego z zawodników.
Sytuacja w czołówce w najgorszym położeniu stawia naprawdę porządnych kierowców, którzy utknęli w zespołach ze środka stawki. Tacy zawodnicy jak Carlos Sainz czy Pierre Gasly mogą już nigdy nie doczekać szansy w topowym zespole. Aktualnie są w najlepszym wieku do odnoszenia sukcesów, ale jeżdżą w środku stawki. Za 2-3 lata, jeśli zwolnią się miejsca w czołówce, to zespoły mogą postawić na młodsze talenty. Jedyna szansa dla takich zawodników to wywalczyć sobie pozycję lidera ekip ze środka stawki i liczyć na to, że ich zespoły będą się rozwijać.
Red Bull ma juniorów, których mogą ewentualnie awansować do głównej ekipy. Ferrari ma Olivera Bearmana. McLaren w tym roku organizuje intensywne testy dla Leonardo Fornarolego, jeśli Włoch pokazuje w nich odpowiednią formę, to będzie faworytem do zajęcia ewentualnego wolnego miejsca. Jedynie Mercedes nie ma obecnie juniora gotowego na awans do F1. Trzy z czterech czołowych ekip mają już w zapasie kolejnych wychowanków, gdyby trzeba było dokonać zmiany w składzie.
Mnie ciekawi przypadek Astona Martina. Zaczęli ten sezon fatalnie, ale tam jest wszystko na miejscu, aby za rok lub dwa myśleć o wejściu do czołówki. Fernando Alonso ma 45 lat, nie będzie długo w F1 jeździł. Wiele wskazuje na to, że gdy Aston Martin będzie realnie wchodził do czołówki, to już z innym liderem. Ciekawe kogo zatrudnią? Gdyby to był np. Piastri, Verstappen czy Russell, to wtedy otwiera się miejsce w innych czołowych ekipach i może dojść do efektu domina. Ostatnio wpadłem na pomysł, że gdyby Hamilton chciał na siłę wydłużyć swoją karierę, to może za duże pieniądze iść na ostatni rok czy dwa właśnie do Astona Martina. Pasowałby pod plany Lawrence’a Strolla, który wziął innych mistrzów – Vettela i Alonso na koniec ich karier w F1.



Zgłoszenie błędu w tekście
Zaznaczony tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: