Rok 2026 rozpoczął się od dominacji zespołu Mercedesa, który w połowie sezonu pozostaje liderem całej stawki, ale ma trzech bardzo mocnych rywali. Układ sił w czołówce Formuły 1 stał się bardzo wyrównany, walczące cztery zespoły mają różne atuty i różne plany na drugą połowę 2026 roku.
Zespoły Mercedes, Ferrari, McLaren i Red Bull są na czele Formuły 1 w 2026 roku. Każdy z tych zespołów ma różne zalety i wady, a ogółem zapewniają nam zaskakująco wyrównaną rywalizację. Przy tak dużej zmianie regulacji technicznych wiele wskazywało na dominację jednego lub dwóch zespołów, ale nikt z czołówki nie jest perfekcyjny, więc układ sił jest bardziej wyrównany. Duża w tym zasługa limitu budżetowego oraz limitów dotyczących rozwoju aerodynamiki, bo nikt nie jest w stanie uciec. Układ sił wśród jednostek napędowych jest również bardziej wyrównany niż można było się spodziewać przed sezonem. W tym tekście omówię sytuację zespołów i ich silników w pierwszej połowie sezonu oraz dam moje prognozy na resztę rywalizacji. Pomijam w tym artykule opinie o kierowcach, bo na ten temat za kilka dni napiszę osobny artykuł.
Mercedes – od dominacji do walki o utrzymanie prowadzenia
Mercedes w pełni zdominował początek sezonu 2026 tzn. trzy marcowe wyścigi. Mieli wtedy trzy dublety w kwalifikacjach i dwa dublety w wyścigu (w Japonii stracili dublet przez start i pecha do wyjazdu SC). Przewaga czasowa nie była ogromna, ale wystarczająca do tego, aby wygrywać bez poważnego oglądania się na rywali. Mercedes był najlepiej przygotowany do początku sezonu, co było widać już na lutowych testach. Rozpoczęli sezon z najlepszym bolidem, który był uniwersalny, a do tego mieli bardzo dobrze opanowane wykorzystanie jednostki napędowej (najmocniejszej w stawce). Po kwietniowej przerwie F1 wróciła do rywalizacji przy nieco zmienionych zasadach. Słusznie podjęto decyzje modyfikujące wykorzystanie energii elektrycznej w kwalifikacjach. Mercedes stracił na tych działaniach, bo ich jednostka napędowa najlepiej radzi sobie z odzyskiwaniem energii, więc gdy zmniejszono limity, to układ sił bardziej się wyrównał. Od czerwca został wprowadzony zatwierdzony jeszcze przed sezonem nowy sposób pomiaru geometrycznego stopnia sprężania w silnikach, co w żaden sposób nie wpłynęło na ich osiągi. Przed sezonem był to głośny temat, który miał uderzyć w Mercedesa, ale tak się nie stało. W pewnym momencie Mercedes musiał także uprościć swój dyfuzor, gdy FIA interweniowała po wniosku Ferrari.
Zespół z Brackley postawił w tym roku na stopniowy rozwój swojego pakietu oraz optymalizację pod poszczególne tory. Wprowadzili tylko jeden duży pakiet poprawek aerodynamicznych w GP Kanady, który przyniósł wtedy zauważalne korzyści. Podczas reszty weekendów mieli drobne poprawki aerodynamiczne, modyfikowali również oprogramowanie silnika (poprawili w ten sposób starty) oraz wprowadzili poprawki dotyczące niezawodności do jednostki napędowej w GP Austrii. Rozwój tego zespołu w tym roku przebiega książkowo, ale też bardzo bezpiecznie. Mercedes w porównaniu do swoich bezpośrednich rywali wprowadził najmniej dużych zmian do samochodu w tym roku. Jeśli oszczędzali budżet i nadrobią to po wakacjach to bez problemu zdobędą oba tytuły mistrzowskie. Jeśli jednak z góry zaplanowali mniejszy budżet na zmiany w trakcie sezonu, to jest ryzyko, że w drugiej połowie roku ktoś ich dogoni.
Głównym problemem Mercedesa w tym roku jest awaryjność. W obu samochodach było kilka bardzo kosztownych usterek, pojawiły się również pewne niezawinione przez kierowców problemy. Stracili na tym mnóstwo punktów i to jest nadzieja dla rywali na drugą część sezonu, bo przewaga punktowa Mercedesa w obu klasyfikacjach nie jest duża. Antonellego i Russella czekają również kary za nadprogramowe komponenty jednostek napędowych.
Mercedes zapowiedział, że będą mieć ważny pakiet poprawek po wakacjach, prawdopodobnie w GP Holandii i to będzie dla nich niezwykle ważny moment. Jeśli zyskają wtedy kilka dziesiątych sekundy i ponownie wyjdą na bezpieczne prowadzenie, to rywale stracą swoją nadzieję na dogonienie ich w klasyfikacji. Istnieje szansa, że wprowadzą ulepszoną jednostkę napędową dzięki systemowi ADUO, ale tutaj nie ma nic pewnego. Wcześniej zapowiadali, że takich ulepszeń w tym roku nie będzie, ale sytuacja może ich do tego zmusić. Pozostają głównym faworytem do obu mistrzowskich tytułów.
Ferrari liczy na włączenie się do walki o mistrzowski tytuł
Ferrari bardzo dobrze rozpoczęło sezon 2026. Nie boję się napisać, że w pierwszej połowie rywalizacji mieli najlepszy bolid w całej stawce, ale jego potencjał był ograniczony słabszą jednostką napędową. Widać wyraźnie we wszelkich danych, że kierowcy Ferrari tracą do swoich bezpośrednich rywali na prostych. Ich silnik spalinowy (co potwierdziło FIA w swoim pomiarze) odstaje o ponad 4%, ale również komponenty hybrydowe są gorsze, bo na wykresach telemetrycznych niemal wszystkich sesji kwalifikacyjnych widać, że energii elektrycznej mają mniej. Z tego względu wyniki jakie Ferrari osiągnęło w pierwszej połowie sezonu 2026 są bardzo dobre. Włoski zespół trzeba także pochwalić za dużą niezawodność, ich bolidy i silniki bardzo rzadko się w tym roku psuły. To przyniesie efekty po wakacjach, bo rywale powinni być zmuszeni przyjąć więcej kar przesunięcia na polach startowych.
Inżynierowie Scuderii wprowadzili kilka widocznych innowacji w tegorocznym bolidzie SF-26. Jako pierwsi zastosowali obrotowe tylne skrzydło, które doczekało się od przedsezonowych testów już dwóch ulepszeń. Są w tym temacie liderem w stawce. Jako jedyni zaprojektowali bolid wokół „obudowanego” wydechu, co zapewnia więcej docisku na tylnej osi. Niemal cała stawka skopiowała to rozwiązanie, ale w żadnym bolidzie nie będzie tak wydajne jak w Ferrari. Włoski zespół wprowadził w trakcie sezonu dwa duże pakiety zmian aerodynamicznych w Miami oraz w Barcelonie. Oba pakiety przyniosły zauważalną poprawę. Poza tym mieli regularnie drobne zmiany do samochodu. Ferrari wprowadziło niewielkie ulepszenie do jednostki napędowej w Austrii w ramach ADUO, ale to akurat nie zrobiło istotnej różnicy.
Na początku sezonu Ferrari było liderem całej stawki na startach wyścigów. Dzięki mniejszej turbosprężarce ich kierowcy sporo zyskiwali przed hamowaniem do pierwszego zakrętu. Im dalej w sezon tym ta przewaga zanikła, bo rywale dopracowali oprogramowanie swoich jednostek napędowych. Od bardzo wielu lat Ferrari nie miało tylu ciekawych innowacji w swoim samochodzie, widać zmianę koncepcji w fabryce, nie boją się podejmować ryzyka. Widać zmianę podejścia również w zarządzaniu wyścigami, częściej stosowane są ryzykowne strategie, które nie zawsze się udają, ale to Ferrari kilkukrotnie narzucało rywalom przebieg wyścigów.
Wiarygodne włoskie media zapowiadają, że po wakacjach Ferrari wprowadzi istotne ulepszenia aerodynamiczne, ma to być ich trzeci duży pakiet. Podczas GP Włoch planowane jest wprowadzenie ulepszonej jednostki napędowej w ramach ADUO. W tym przypadku mają to być ważne zmiany w silniku, które zapewnią więcej mocy. To będzie zdecydowanie kluczowy moment dla Ferrari w tym sezonie tzn. jak bardzo uda im się zwiększyć moc silnika. W optymistycznej wersji Ferrari może się włączyć do regularnej walki o zwycięstwa w drugiej połowie roku, szczególnie na torach, które bardziej im pasują, czyli wymagające dużego docisku. Będzie to także niezwykle ważna kwestia w kontekście 2027 roku, bo bez konkurencyjnego silnika nie zdobędą mistrzowskiego tytułu.
McLaren – wybudzający się gigant
Obrońcy mistrzowskiego tytułu mieli zupełnie inne podejście do początku sezonu 2026 od rywali. Już na początku testów zaprezentowali dopracowany bolid, którym rozpoczęli w marcu sezon. Reszta czołówki na początku testów miała wstępne wersje, które mocno ulepszali podczas dwóch kolejnych tur testowych. Zespół nie ukrywał, że z powodu walki o tytuł mistrzowski w minionym roku był w tyle z przygotowaniami do tego sezonu. McLaren przez ostatnie dwa lata miał do dyspozycji najmniejsze limity czasu pracy nad aerodynamiką, co także miało wpływ. Korzystają z najlepszej jednostki napędowej Mercedesa, ale są cały czas co najmniej o krok w tyle za ekipą fabryczną w jej zrozumieniu, sami muszą dopracowywać oprogramowanie, później dostają poprawki. W obu bolidach McLarena w pierwszej połowie tego roku było mnóstwo różnego typu usterek: więcej niż łącznie w dwóch mistrzowskich sezonach.
Zespół z Woking rozpoczął sezon z samochodem, który nazywali uniwersalnym, który później planowali rozwijać w kierunku, który uznają za najlepszy. McLaren wprowadził bardzo duży pakiet poprawek rozłożony na majowe zawody w Miami i Kanadzie, który przyniósł wtedy znaczną poprawę, a Norris był bardzo bliski wygranej w GP Miami. Drugi duży pakiet poprawek zaczęli wprowadzać na Węgrzech, a jego kontynuacja będzie po wakacjach. Zmiany na Węgrzech okazały się być idealne, samochód miał mnóstwo docisku, co pozwoliło im wygrać tam kwalifikacje i wyścig. Na Węgrzech testowali również własne obrotowe tylne skrzydło, które ma wejść do użytku prawdopodobnie od zawodów na torze Monza. Licząc łącznie z testami, zespół wprowadził najmniej dużych poprawek w całej czołówce. Z zapowiedzi Andrei Stelli wynika, że po wakacjach mają nadrobić zaległości i będą ich wprowadzać więcej. Gdyby McLaren dotrzymał obietnicy, to szykuje się regularna walka o zwycięstwa, bo Ferrari i Red Bull zużyli więcej budżetu w pierwszej połowie sezonu, więc nie będą w stanie im odpowiedzieć.
Bolid MCL40 podczas rozgrywanego w upale GP Węgier pokazał się z bardzo dobrej strony. Miał bardzo dużo docisku aerodynamicznego, był bardzo łagodny dla opon, nie było widać także istotnych problemów z wykorzystaniem jednostki napędowej. Ten tor bardziej im pasował i powinni być mocni na innych podobnych obiektach. Prawdziwy test przyjdzie na Monzy, gdzie wymagania są zupełnie inne. Forma w GP Włoch pokaże nam, czy będą równie silni na wszystkich torach czy tylko na wybranych.
Red Bull – od wielkich problemów do regularnej walki o podia
Red Bull rozpoczął sezon ze zbyt ciężkim bolidem, który miał nieudany pakiet aerodynamiczny. Podczas trzech pierwszych zawodów w marcu kierowcy Red Bulla rywalizowali z zespołami Alpine czy Haasem będąc w środku stawki, to był naprawdę fatalny początek rywalizacji. Jedynym plusem była jednostka napędowa, bo już od testów w Bahrajnie było widać, że jest bardzo wydajna. Red Bull w tym roku niezwykle intensywnie rozwijał RB22. Pierwszy duży pakiet zmian aerodynamicznych mieli w marcu na GP Japonii. Kolejny na GP Miami (ze skrzydłem typu macarena), później nieco mniejszy w Kanadzie. Kluczowy pakiet wprowadzili na GP Austrii, gdzie poza dużymi zmianami aerodynamicznymi udało im się „zbić” ostatnie kilogramy i osiągnęli poziom wagi minimalnej. Zmiany wprowadzone w Austrii były naprawdę przełomowe, bo Verstappen od tego momentu w każdym wyścigu walczył o podium. Hadjar natomiast regularnie finiszuje tuż za podium. Nadrobili zdecydowaną większość strat, ale wciąż pozostają jedynym zespołem w czołówce bez zwycięstwa, bo do tego im jeszcze brakuje.
Zespół z Milton Keynes zużył więcej zasobów na rozwój w pierwszej połowie sezonu od rywali. Ta ekipa w poprzednich latach pokazywała, że potrafi rozwijać się do końca roku, przeznaczają więcej środków na taki rozwój od bezpośrednich rywali (idealne przykłady były w sezonach 2021 i 2025). Dlatego nie spodziewam się, że zatrzymają się z rozwojem, a rywale zepchną ich na stałe czwarte miejsce w układzie sił. Znając Red Bulla to spodziewam się jeszcze jednego ważnego pakietu zmian w okresie powakacyjnym. Nie spodziewam się, aby zostali zespołem regularnie walczącym o zwycięstwa w wyścigach, ale rozwój w trakcie sezonu 2026 będzie bardzo dobrym fundamentem do lepszego sezonu 2027.
Zgodnie z pomiarem FIA, silnik spalinowy Red Bulla jest najmocniejszy w stawce, co jest ogromnym osiągnięciem dla tego producenta. Z drugiej strony z tego powodu nie dostali zgody na rozwój w ramach ADUO. Jeśli ktoś ich w trakcie tego sezonu nie wyprzedzi, to odbije się to w pracach pod kątem sezonu 2027, bo pozostali producenci dostali dodatkowe możliwości rozwoju. Pod względem jednostki napędowej licząc jako całość nie są najlepsi, Mercedes wygrywa dzięki lepszemu układowi hybrydowemu.
Podsumowanie, prognoza na drugą połowę sezonu 2026 i ważne kwestie na kolejny rok
Cztery zespoły walczą między sobą w ścisłej czołówce i nie ma całkowitej dominacji, a to bardzo dobra sytuacja dla całej F1 w połowie sezonu 2026. Z drugiej strony cztery czołowe ekipy uciekły reszcie stawki, więc mamy podział na dwie grupy. W związku z tym, że wszyscy z czołówki planują duże zmiany tuż po przerwie wakacyjnej, to wtedy zobaczymy jak będzie przebiegała dalej rywalizacja. Czy komuś uda się uciec, dojdzie do zmiany kolejności lub dalszego wyrównania? Moim zdaniem Mercedes pozostaje wciąż murowanym faworytem do obu tytułów mistrzowskich. Spodziewam się, że opóźniony pakiet poprawek na tyle poprawi bolid, że utrzymają swoją przewagę. Gdyby Mercedes dał się komuś prześcignąć, to byłaby to bardzo duża niespodzianka biorąc pod uwagę początek sezonu. Spodziewam się również, że kilka wyścigów po wakacjach wygrają inne zespoły.
W sezonie 2027 dojdzie do dwóch istotnych zmian. Zmodyfikowano regulacje silnikowe, większe znaczenie będą miały silniki spalinowe. Spodziewam się intensywnego rozwoju silników między sezonami, zwiększy się moc i może dojść do zmiany układu sił. FIA zatwierdziła także kilka drobnych zmian ograniczających docisk aerodynamiczny, zakazano wprowadzone w tym roku dodatkowe elementy na tylnym skrzydle, dyfuzorze i wydechu. Między zespołami dojdzie do naśladownictwa, przyszłoroczne bolidy powinny być oparte o bardziej zbieżne koncepcje. Dlatego moim zdaniem w przyszłym sezonie potencjał silnika będzie bardziej istotny, to będzie robiło różnicę.



Zgłoszenie błędu w tekście
Zaznaczony tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: