W Formule 1 bardzo często zespoły tankują zbyt mało paliwa na wyścig, bo dzięki temu kierowcy mogą przejechać cały dystans nieco szybciej. Może się to wydawać nielogiczne, ale w wielu przypadkach daje to korzyści. Jednak niemal zawsze taka strategia niesie ze sobą ryzyko.
Przyjmuje się we współczesnej Formule 1 (gdy minimalna waga bolidu wynosi 800 kg), że każdy dodatkowy kilogram spowalnia bolid o 0,034 sekundy na okrążeniu na typowym torze. Więc 10 kg więcej to spadek tempa średnio o 0,34 sekundy. Są to dane z początku sezonu 2024, które zostały podane w trakcie testów przedsezonowych. Jest to wartość uśredniona, więc na torach dłuższych jak Spa-Francorchamps wpływ dodatkowych kilogramów na jedno okrążenie będzie większy, a na krótkich mniejszy. Wyścigi F1 (poza GP Monako) mają podobne całkowite dystanse, więc wpływ dodatkowych kilogramów w bolidzie na dystansie całego wyścigu jest podobny, tutaj decyduje ich konfiguracja.
Aktualnie w Formule 1 nie ma limitu zużycia paliwa na wyścig. Zespoły mogą go zatankować tyle ile chcą. Zużycie paliwa w trakcie wyścigu zależy od konfiguracji toru, występują pod tym względem spore różnice. W 2014 roku wprowadzono ograniczenie i można było zużyć maksymalnie 100 kg paliwa na dystansie wyścigu, później podniesiono limit do 105, a aktualnie górnego limitu nie ma. Na początku obecnej ery silnikowej, gdy pokazywano na grafikach ekranowych ilość paliwa w bakach, to było widać różnice między kierowcami, a także istotne różnice między torami. Aktualnie moim zdaniem zużycie paliwa w trakcie wyścigów mieści się między 95 kg a 110 kg – to mój własny szacunek.
Dlaczego w F1 tankuje się na wyścigi za mało paliwa?
Odpowiedź na to pytanie jest bardzo prosta, bo dzięki temu można pokonać dystans wyścigu szybciej. Jeżeli bolid potrzebuje na typowy tor 100 kg paliwa, to można mu go zatankować 2-3 kg mniej. To przekłada się na pokonanie dystansu całego wyścigu o 4-6 sekund szybciej, bo samochód jest lżejszy. Biorąc pod uwagę to jak wyrównana jest stawka, to jest to opłacalne. Natomiast zawsze wiąże się to z ryzykiem i zespoły przygotowując się do wyścigu muszą odpowiedzieć sobie na kilka pytań czy warto tak postąpić.
– Jeśli są spore szanse na neutralizację, to zdecydowanie warto ryzykować i tankować mniej paliwa, bo jazda za SC przez kilka okrążeń pozwoli oszczędzić sporo paliwa, a więc kierowca mający go mniej na starcie będzie mógł pozostałe okrążenia jechać z pełną prędkością bez konieczności oszczędzania.
– Jeżeli kierowca startuje do wyścigu ze środka stawki, to prawdopodobnie spędzi większość dystansu jadąc blisko za rywalami, a to pozwala na niewielkie zmniejszenie zużycia paliwa przez większość okrążeń. Łącznie pozwala to oszczędzić pojedyncze kilogramy, a więc można zatankować mniej paliwa i dojechać do mety bez celowego oszczędzania.
– Jeśli ktoś planuje agresywną strategię większej liczby pit stopów, to powinien zatankować normalną ilość paliwa, bo będzie naciskał przez cały dystans. W takim przypadku nie warto nastawiać się na oszczędzanie paliwa. Podobnie jak kierowcy startujący z pierwszych pól i myślący o walce o zwycięstwo. Wtedy ważniejsza jest możliwość naciskania cały czas niż oszczędzenie kilku sekund dzięki wadze.
– Jeżeli ktoś planuje konserwatywną strategię np. jazdę na jeden pit stop, która będzie wymagała zarządzania oponami, to oczywistym ruchem jest zatankowanie przy okazji mniejszej ilości paliwa. Kierowca nie będzie jechał cały czas na 100%, więc zysk z jazdy lżejszym bolidem będzie opłacalny.
– Jeżeli kierowca startuje w końca stawki i wie, że jego tempo wyścigowe będzie słabe, to istnieje bardzo duża szansa, że zostanie zdublowany. To oznacza, że przejedzie o jedno okrążenie mniej, więc tym bardziej jego zespół powinien myśleć o zatankowaniu mniejszej ilości paliwa, bo być może pozwoli mu to uzyskać lepszą pozycję w wyścigu. W takim przypadku zagrożenie jest minimalne, bo gdyby pojawiła się neutralizacja i ten kierowca jednak nie został zdublowany i przejechał pełny dystans wyścigu, to w trakcie obecności SC na torze można oszczędzić dużo paliwa.
Taka strategia czasami okazuje się sporym problemem
Tankowanie zbyt małej ilości paliwa czasami okazuje się dla kierowców sporym problemem. Jeżeli ktoś rozpoczął wyścig mając za mało paliwa, ale rywalizacja nie ułożyła się zgodnie z jego prognozami, to w drugiej połowie zawodów jest zmuszony do oszczędzania paliwa, aby dojechać do mety. Najczęściej polega to na odpuszczaniu gazu pod koniec prostych. To powoduje niewielkie straty czasowe i jednocześnie pozwala oszczędzać paliwo. Od tego jak bardzo kierowca musi odpuszczać gaz, przez ile okrążeń i w ilu miejscach, decyduje o tym czy strategia z zatankowaniem mniejszej ilości paliwa była opłacalna czy nie. Najczęściej kierowcy podejmują się takiej taktyki pod koniec rywalizacji, gdy np. mają bezpieczną przewagę nad rywalami, więc mogą stracić kilka sekund bez obawy o swoją pozycję. Problemy pojawiają się, gdy zawodnik rywalizuje o pozycje z rywalami, a ma za mało paliwa i musi je oszczędzać, przez co jest bezbronny w bezpośrednich pojedynkach.
Podsumowanie
To o czym tutaj napisałem nie jest niczym nowym w Formule 1. To strategia stosowana regularnie, gdy zakazane było tankowanie w trakcie wyścigów. Bardzo często jazda nieco lżejszym bolidem jest bardziej opłacalna czasowo niż tankowanie normalnej ilości paliwa. Od 2026 roku zużycie paliwa w F1 w wyścigach będzie mniejsze, więc powyższe strategie będą mniej opłacalne i bardziej ryzykowne.



Zgłoszenie błędu w tekście
Zaznaczony tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: