Formuła 1 wprowadziła w trakcie sezonu 2026 dwie nowości do realizacji transmisji telewizyjnych. Wykorzystują szybkie drony, które poruszają się obok toru śledząc kierowców, a także używają AI do łączenia nagrań z dwóch kamer w jedno płynne ujęcie.
W tekście znajduje się kilka krótkich nagrań wideo z mediów społecznościowych, które powinny się ładnie wyświetlać w treści z możliwością odtworzenia. Nie mam pewności czy wszystko ładnie wczyta się przy czytaniu na telefonie. Gdyby coś się nie pojawiało to radzę obrócić ekran do poziomu i odświeżyć stronę.
Tegoroczna realizacja telewizyjna z F1 nie jest najlepsza. Widać, że od początku sezonu zmienili priorytety, jest mniej powtórek w trakcie wyścigu, a realizator skupia się na czołówce. Wiele pojedynków na dalszych pozycjach było zupełnie pomijanych lub np. pokazywanych tylko w małym okienku. Dodatkowo jest mniej różnego typu grafik ekranowych. Z drugiej strony w tym roku po kilku latach prób zaczęli wykorzystywać drony do bardziej efektownych ujęć, a także pierwszy raz wykorzystali sztuczną inteligencję do przygotowania efektownych powtórek. AI już wcześniej była wykorzystywana do transkrypcji komunikatów radiowych.
F1 chciałaby wykorzystywać drony do transmisji, ale nie wiedzą jak
Podczas GP Austrii 2026 pierwszy raz podczas transmisji F1 wykorzystano bardzo szybkiego drona, który podążał za bolidami dorównując im szybkością prezentując przy okazji efektowne ujęcie. Wykorzystanie dronów w F1 nie jest niczym nowym, ale w tym roku weszło na nowy poziom, dzięki wykorzystaniu nowego sprzętu.
Przypominam, że ujęcia z dronów w F1 były sprawdzane na testach przedsezonowych w 2022 roku, a następnie w ograniczonym zakresie wykorzystywane w trakcie zawodów o GP Hiszpanii i GP USA w tamtym sezonie. Drony miały dostarczyć nową perspektywę i nadać dynamizmu transmisji, bo według planu miały to nie być statyczne ujęcia, a drony miały w pewnych obszarach toru podążać za bolidami. Nowe ujęcia nie spotkały się z powszechną akceptacją i w 2023 roku z nich nie korzystano. F1 używała wtedy dronów z zamontowaną kamerą GoPro, obraz przez nie dostarczany odbiegał poziomem od reszty transmisji.
Przed sezonem 2024 Red Bull wykorzystał najszybszy na świecie dron do nagrania przejazdu po torze Silverstone w trakcie dnia filmowego, co spotkało się z wieloma pochwałami w Internecie – Źródło. W F1 bacznie się temu przyglądali. W tym samym czasie w MotoGP ujęcia z dronów były wykorzystywane np. na początku sesji treningowych i kwalifikacyjnych, filmowani są zawodnicy wyjeżdżający z alei serwisowej przez kilka pierwszych zakrętów. W F1 drony później także wróciły, były wykorzystywane w ograniczonym zakresie właśnie do takich dodatków, a w pewnym momencie również do statycznych ujęć pokazujących tor od góry, co było bardzo efektowne np. w Monako.
W tym roku we wspomnianej Austrii F1 wreszcie wykorzystała bardzo szybkiego drona, który rozpędza się do ponad 300 km/h, aby śledził pojedynki kierowców w środkowej części toru. Wyglądało to bardzo efektownie, tam takie ujęcia się sprawdzały, bo to płynny fragment toru. Dla dronów problemem jest to, jak szybko bolidy F1 hamują. Drony są w stanie przyśpieszać na podobnym poziomie i śledzić bolid, ale gdy następuje mocne hamowanie i zmiana kierunku jazdy, to dron potrzebuje zrobić bardziej skomplikowany manewr. W trakcie F1 jest to trudne, bo nie może on przelecieć w takiej prędkości nad torem, ani nad trybunami, więc ich wykorzystanie jest ograniczone do pewnych obszarów.
Poniżej możecie zobaczyć jak wykorzystywano drony w trakcie transmisji z GP Austrii.
Flying fast over the Red Bull Ring, as seen from the drone-eye view! 🤩💨#F1 #AustrianGP pic.twitter.com/cZbQhNfFwB
— Formula 1 (@F1) June 26, 2026
Formuła 1 wykorzystuje specjalnie przygotowane drony z kamerami dorównującymi standardem pozostałym na torze. F1 długo nam nimi pracowała wewnętrznie, testowali rożne rozwiązania nie tylko dotyczące kamer, ale również sposobu przesyłania obrazu. Podczas GP Włoch drony operowały po zewnętrznej zakrętu Parabolica, były kilkukrotnie wykorzystane w trakcie transmisji. Na tym torze nie podążały za bolidami, a miały za zadanie przygotowanie płynnych, bardziej filmowych ujęć. Przykład jednego z nich poniżej.
This is genuinely the most cinematic F1 tv direction I’ve seen in YEARS, looks straight out of a film scene. #MonzaGP 🇮🇹 pic.twitter.com/iKSnvQ0EtJ
— Verstappen🧠 (@Verstappenn_) September 7, 2026
AI wykorzystane do łączenia ujęć z różnych kamer
Podczas relacji z GP Holandii oraz z GP Hiszpanii wykorzystano sztuczną inteligencję do płynnego przejścia nagrań z dwóch różnych kamer. Miało to miejsce podczas powtórek. Wygląda to na pewno efektownie, ale da się zauważyć na pierwszy rzut oka, że przejście między dwoma kamerami jest wygenerowane w sposób sztuczny. Natomiast wydaje mi się, że do pokazywania efektownych powtórek ważnych sytuacji wykorzystanie AI ma sens. Szczególnie, że takie krótkie nagrania mogą być dobrą promocją dla F1 w Internecie.
Kraksa Verstappena w GP Holandii pokazana z dwóch kamer z płynnym przejściem między nimi dzięki AI.
Did anyone else catch this in F1’s Cooldown Room?
During Max’s crash replay, they had an ai video transition from the trackside camera to Max’s onboard camera – what do you think of the effect? 🏁 pic.twitter.com/tHPdgP5S7X— Matt (@mattamys) August 23, 2026
Kimi Antonelli w zakręcie La Monumental w trakcie GP Hiszpanii.
They love these ai transitions don’t they?
Don’t get me wrong, it’s cool to experiment and try something new – but I’d prefer something else https://t.co/JkOWYyOwtG pic.twitter.com/MXKsuT7FZa— Matt (@mattamys) September 13, 2026
Podsumowanie
Zarówno drony jak i AI w takiej formie pozwalają urozmaicić transmisje Formuły 1, ale są to tylko dodatki. Mogą zapewnić kilkanaście sekund dodatkowych ujęć w trakcie wyścigu, więc nie jest to żadna rewolucja. Obie nowości mi się podobają. Głównie interesuję się jednak tym, aby transmisje były bardziej kompletne i nie skupione tylko na czołówce.



Zgłoszenie błędu w tekście
Zaznaczony tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: