Tor Sepang International Circuit w Malezji powraca do kalendarza Formuły 1. Liberty Media poinformowało, że w pierwszy weekend października 2026 roku odbędzie się tam wyścig o GP Bahrajnu. Zawody udało się zorganizować we współpracy rządów Bahrajnu i Malezji, aby uzupełnić tegoroczny kalendarz F1 – stąd inna nazwa.
Formuła 1 starała się o uzupełnienie tegorocznego kalendarza po tym, jak nie odbyły się kwietniowe wyścigi w Bahrajnie i w Arabii Saudyjskiej. Działania wojenne na Bliskim Wschodzie powodują, że organizacja tam wyścigów jest bardzo niepewna, dlatego opcje były bardzo ograniczone. W kalendarzu F1 był wolny pierwszy weekend października między zawodami w Azerbejdżanie i w Singapurze. Prowadzone były różne rozmowy, a na początku lipca Bahrajn porozumiał się w sprawie swojego powrotu na ten termin. Wznowienie działań wojennych na linii USA – Iran w regionie (ataki mają miejsce także na terytorium Bahrajnu) sprawiło, że organizacja wyścigu na tamtejszym torze była niemożliwa. Władze Bahrajnu porozumiały się więc z władzami Malezji i na tamtejszym torze Sepang International Circuit odbędzie się wyścig, który zostanie w większości (lub nawet w całości) sfinansowany przez Bahrajn. Dlatego tor Sepang nie zorganizuje wyścigu o GP Malezji, ale wyścig o „GP Bahrajnu w Malezji”, który jest tak nazywany w komunikacie prasowym. Nazwa jest bardzo niecodzienna, ale związana z kwestiami finansowymi. Bahrajn chciał wrócić do F1 i nazwa tego kraju się dzięki temu pojawi. Malezja ma dobry tor, ale nie ma finansów, aby samodzielnie zorganizować wyścig.
Powrót toru Sepang do kalendarza F1 po dziewięciu latach
GP Malezji wypadło z kalendarza Formuły 1 po sezonie 2017 z powodów finansowych i politycznych. Na wyścigi F1 przychodziło tam mało kibiców, mimo bardzo tanich biletów. Koszty organizacji zawodów były ogromne, doszło tam także do zmian politycznych. Po organizacji 19 zawodów F1 postanowili skrócić swoją umowę z Liberty Media (szczegóły). Malezja postawiła na zawody motocyklowe, które są tam znacznie popularniejsze, MotoGP rywalizuje tam cały czas. Od lat pojawiają się plotki o możliwym powrocie, potencjalnym większym finansowaniu ze strony firmy Petronas, ale nic takiego się nie stało. Ewentualny sukces tegorocznego powrotu F1 na tor Sepang, może sprawić, że w Malezji pojawią się chęci i pieniądze na stały powrót do kalendarza F1. Od 2029 roku w kalendarzu F1 będzie jedno wolne miejsce, które prawdopodobnie zajmie jeden z azjatyckich torów. Mówi się o powrocie do Indii, są poważne plany budowy nowych torów w Tajlandii i Korei Południowej.
Sepang International Circuit to jeden z najlepszych torów zaprojektowanych przez Hermana Tilke. Dodatkowo położony w Malezji, gdzie regularnie pada deszcz i jest gorąco, więc dla kierowców i samochodów zawsze to był niezwykle wymagający obiekt. Nitka tego toru jest bardzo szybka, jest na nim kilka miejsc do wyprzedzania. Dla nowych jednostek napędowych będzie sporym wyzwaniem, bo jest tam kilka długich odcinków przejeżdżanych z pełnym gazem, więc na ich końcówkach będzie brakowało energii z baterii.
Zaktualizowany kalendarz F1 na sezon 2026 jest dostępny tutaj.
Starania Bahrajnu o powrót do kalendarza F1 w tym roku
Podczas GP Wielkiej Brytanii na torze Silverstone na początku lipca był obecny książę Bahrajnu, który ustalił warunki powrotu wyścigu w jego kraju na tor Bahrain International Circuit do tegorocznego kalendarza w pierwszy weekend października. Wszystko było ustalone i Liberty Media miała to oficjalnie ogłosić za kilka dni. Jednak wtedy wznowione zostały działania wojenne na linii USA – Iran, poczekali kilka dni i gdy okazało się, że sytuacja jest zła, to do podpisania umowy w oryginalnej formie nie doszło. W kolejnych tygodniach Bahrajn zmienił swoje podejście i dogadał się z Malezją na „użyczenie toru”.
Sytuacja jest bardzo ciekawa z innego powodu. Zarówno Arabia Saudyjska jak Bahrajn chciały wrócić do tegorocznego kalendarza. Arabia Saudyjska ma więcej pieniędzy i wydawało się, że ona będzie miała priorytet. Na torze w Bahrajnie pozostało wyposażenie garaży zespołów F1 po przedsezonowych testach, dotarły tam także opony Pirelli jeszcze przed początkiem działań wojennych. Z tego względu Bahrajn miał przewagę jeśli chodzi o termin w pierwszy weekend października, bo organizacja wyścigu tam była znacznie prostsza. Dogadując się z Malezją na użycie toru rozegrali to idealnie i utrzymali swój wyścig w 2026 roku, a Arabia Saudyjska została z niczym.
Wyścigi Formuły 1 pod nazwami innych krajów
Po raz czwarty w historii będziemy mieć w kalendarzu Formuły 1 wyścig rozgrywany o Grand Prix innego kraju niż zlokalizowany jest tor. Tor Imola we Włoszech 26 razy w latach 1981 – 2006 organizował wyścigi o GP San Marino. W 1982 roku francuski tor w Dijon zorganizował wyścig o GP Szwajcarii. W latach 1997-1998 niemiecki tor Nurburgring organizował wyścigi o GP Luksemburga. W tych trzech przypadkach chodziło o tory położone bardzo blisko granicy z innymi krajami. W 2026 roku wyścig o GP Bahrajnu odbędzie się w Malezji, która leży w odległości 6000 kilometrów.
Formuła 1 potrzebuje zorganizować 22 wyścigi w sezonie 2026
Jak wynika z medialnych doniesień Liberty Media musi zorganizować w 2026 roku 22 wyścigi, aby wypełnić wszystkie zobowiązania kontraktowe. Chodzi głównie o umowy na transmisje telewizyjne i sponsoring. Firmy płacą F1 duże pieniądze mając zagwarantowaną okresloną liczbę weekendów wyścigowych. Gdyby ich było mniej, to nie wpłaciliby Formule 1 wszystkich pieniędzy. To samo dotyczy zespołów, których umowy ze sponsorami często dotyczą konkretnej liczby wyścigów. Kalendarz na ten rok pierwotnie liczył 24 wyścigi, więc gdy odwołano (oficjalnie wtedy je „przesunięto”) kwietniowe zawody o GP Bahrajnu i GP Arabii Saudyjskiej, to dla F1 nie był to duży problem, bo 22 zawody były pewne (stracili jednak około 100 mln $ opłat za te dwa wyścigi). Jednak trwające działania wojenne na Bliskim Wschodzie powodują, że niepewna stała się organizacja GP Kataru i GP Abu Zabi na przełomie listopada i grudnia. Liberty Media ma czekać do ostatniej chwili z ewentualną decyzją o ich odwołaniu. Gdyby doszło do czarnego scenariusza i odwołania tych zawodów, to uda się w to miejsce zorganizować w trybie awaryjnym tylko jeden wyścig. Dlatego konieczne było wprowadzenie GP Bahrajnu na torze w Malezji do kalendarza na wcześniejszy termin, aby w takim scenariuszu zorganizować 22 wyścigi.
Gdyby doszło do odwołania finałowych zawodów, to lista potencjalnych zastępstw jest bardzo ograniczona. Finał sezonu odbyłby się 6 grudnia czyli w terminie zwolnionym przez GP Abu Zabi, byłby tydzień wolnego po GP Las Vegas, które odbędzie się 22 listopada na transport sprzętu. Termin grudniowy oznacza, że większość europejskich torów odpada z powodów klimatycznych, bo wtedy jest już zima. Tory na Bliskim Wschodzie odpadają z powodu wojny. Nic nie wskazuje na próbę organizacji wyścigu w dalekiej Azji, bo to byłby duży problem logistyczny. Pozostają więc nieliczne tory w cieplejszych krajach w Europie. Faworytem wydawało się GP Portugalii na torze w Portimao, które od 2027 roku wraca do kalendarza Formuły 1, ale pojawiają się informacje, że tor będzie w okresie zimowym remontowany. Aktualnie mówi się o powrocie do rywalizacji na torze Imola, co moim zdaniem byłoby ze strony F1 wielkim ryzykiem, bo na początku grudnia potrafi być tam bardzo zimno.
Wszyscy mają nadzieję, że żadne zastępstwo za dwa finałowe wyścigi nie będzie potrzebne i one dojdą do skutku. Wojna USA z Iranem powinna zakończyć się wcześniej z bardzo prozaicznego powodu. W listopadzie w USA są wybory. Gdyby wtedy trwała wojna, to rządząca partia Republikańska poniesie dotkliwą porażkę, bo zostanie (słusznie) obwiniona za wysokie ceny paliw, co w tym kraju jest kluczowe dla wyborców, a także inne problemy gospodarcze. Dlatego wywodzący się z tej partii prezydent Donald Trump musi przynajmniej wygasić wojnę, tak jak to zrobił kilka tygodni temu, a ceny ropy naftowej na rynkach spadną przed wyborami.
Szczegółowe zestawienie długości wszystkich kontraktów torów na organizację wyścigów Formuły 1 można zobaczyć pod tym linkiem.



Zgłoszenie błędu w tekście
Zaznaczony tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: