Lando Norris podpisał nową umowę, która zwiąże go z McLarenem co najmniej do końca sezonu 2030. Brytyjczyk na pewno otrzymał sporą podwyżkę, zespół dał mu w prezencie także bolid, którym został mistrzem świata. Decyzja o nowej umowie jest logiczna dla obu stron, biorąc pod uwagę sytuację w Formule 1.
McLaren ogłosił nowy kontrakt z Lando Norrisem w dość nietypowym terminie, bo w sobotni poranek w weekend wolny od rywalizacji na torze. Wybór terminu był nieprzypadkowy, bo Norris ogłosił swój kontrakt w fabryce w Woking, gdzie odbywał się coroczny dzień dla rodzin pracowników i przyjaciół. Zebrało się ponad 1500 osób, którym Norris jako pierwszym powiedział o swojej umowie, a niedługo później pojawił się oficjalny komunikat prasowy. Norris wcześniej posiadał podpisaną w styczniu 2024 roku umowę, której faktyczna długość nigdy nie została ujawniona, ale plotkowano, że obejmuje sezon 2028. Teraz podpisał nowy kontrakt na cztery sezony 2027 – 2030 z „wieloletnią opcją przedłużenia”. To oznacza, że Norris ma pewny kontrakt do końca 2030 roku z opcją na przedłużenia o minimum o dwa lata, czyli do 2032 roku. W innym wypadku nie wspominaliby o „wieloletniej opcji”, tylko np. o rocznej. Biorąc pod uwagę tę opcję możemy śmiało założyć, że Lando Norris ma aktualnie najdłuższy kontrakt w całej Formule 1. Porównywalną umowę może mieć tylko Charles Leclerc w Ferrari, ale nie poznaliśmy jej konkretnej długości. Zespół poinformował przy okazji nowej umowy, że Norris dostał w prezencie bolid MCL39 z 2025 roku, którym zdobył mistrzostwo świata.
Lando Norris związany całą karierę z McLarenem w Formule 1
Lando Norris może dokonać czegoś wyjątkowego i całą, bardzo długą karierę spędzić w jednym zespole. Norris aktualnie ma na swoim koncie 163 wyścigi w barwach McLarena w trakcie ośmiu sezonów. Żaden inny kierowca dla tej ekipy nie wystartował tyle razy. Jeśli wypełni kontrakt do końca 2030 roku, a kalendarze kolejnych lat będą liczyły zawsze 24 wyścigi, to będzie miał na swoim koncie łącznie 270 wyścigów w F1. To nie będzie rekord, bo w podobnej sytuacji jest Max Verstappen, który na koniec 2030 roku może mieć aż 329 wyścigów dla Red Bulla. Norris zajmowałby drugie miejsce, a trzeci byłby Charles Leclerc w Ferrari. Norris i Leclerc zaczęli jazdę dla swoich ekip w sezonie 2019 roku, ale Monakijczyk opuścił o jeden wyścig więcej, więc ma minimalnie mniej wyścigów niż Brytyjczyk. Jeszcze niedawno rekord 246 wyścigów w 12 sezonów w Mercedesie Lewisa Hamiltona był imponujący.
Norris będzie bardzo dużo zarabiał
Norris na pewno w nowej umowie zagwarantował sobie bardzo dużą podwyżkę. On swój poprzedni kontrakt podpisał jeszcze przed dużymi sukcesami w F1, gdy jego pozycja negocjacyjna była średnia. Teraz jako mistrz świata i znacznie bardziej rozpoznawalny zawodnik musiał dostać znacznie wyższą pensję. W pojawiających się szacunkowych zestawieniach podawano, że Norris zarabia aktualnie 25 mln $ rocznie. Natomiast wiarygodny magazyn Forbes umieścił go na liście najlepiej zarabiających sportowców świata (liczą połowę 2025 i połowę 2026 roku) szacując, że zarobił 55 mln $ – Szczegóły. Miało być to głównie spowodowane premią za zdobycie mistrzostwa świata. Osobiście nie będę zaskoczony, jeśli Norris w ramach nowej umowy będzie zarabiał 50 mln $ plus bonusy. Aktualizacja 31.08.2026 r. Według The Independent Norris będzie zarabiał 30 mln euro rocznie tzn. nieco ponad 40 mln $. To podstawowa pensja, bez bonusów.
McLaren stawia na stabilność w zespole
Nowy, bardzo długi kontrakt z Lando Norrisem wpisuje się w strategię McLarena zabezpieczania kluczowych pracowników z wyprzedzeniem na wiele lat do przodu. Oscar Piastri swój obecny kontrakt podpisał w marcu 2025 roku, który zgodnie z nieoficjalnymi doniesieniami obejmuje nawet sezon 2029 (nigdy nie podali konkretnej długości). W kwietniu tego roku poinformowali, że od 2028 roku do zespołu dołączy Gianpiero Lambiase na jedno z najwyższych stanowisk – Szczegóły. Zak Brown i Andrea Stella mają wieloletnie umowy podpisane w ostatnich dwóch latach. McLaren zapewnił sobie kilkuletnią stabilność przedłużając również umowy z wieloma pracownikami działu technicznego. Jak mówi stare przysłowie „nie zmienia się zwycięskiego składu” i McLaren dokładnie tak postępuje. Wiele lat pracowali, aby wrócić do ścisłej czołówki. Udało im się to, regularnie wygrywają wyścigi i tytuły mistrzowskie, a pod względem pozyskiwania sponsorów stali się liderem F1. Dlatego stabilność, aby utrzymać się na szczycie jak najdłużej jest bardzo wskazana.
Czołowe zespoły mają zabetonowane składy do 2030 roku
Zapowiada się minimalna liczba zmian w składach czterech czołowych zespołów aż do 2030 roku, czyli spodziewanego końca obecnych regulacji. Nie ma przypadku, że kierowcy podpisują długie kontrakty, które kończą się akurat w tym momencie. W tym roku swoją umowę z Ferrari przedłużył Charles Leclerc na wiele lat do przodu. Zespół nie podał szczegółów, ale według medialnych doniesień wykracza ona nawet poza sezon 2030. Tydzień temu swój kontrakt z Red Bullem do 2030 roku przedłużył Max Verstappen. Teraz Lando Norris ma umowę co najmniej do 2030 roku. Składy czołowych ekip stają się zabetonowane, bo główni kierowcy zostają. Mercedes jest znany z twardszego negocjowania kontraktów ze swoimi kierowcami. Toto Wolff na pewno wykorzysta fakt, że w innych ekipach miejsca są zajęte, ale Kimi Antonelli i George Russell powinni za jakiś czas podpisać nowe umowy, być może również do 2030 roku.
W czołowych ekipach są tylko trzy mniej pewne miejsca. Lewis Hamilton jest bliski emerytury, nie wyobrażam sobie, aby miał jeździć w F1 do 2030 roku. Pojawiają się plotki jakoby miał przedłużyć swoją umowę z Ferrari do 2028 roku. Isack Hadjar bardzo dobrze spisuje się w Red Bullu, ale Francuz nie ma gwarancji jazdy w tej ekipie przez wiele lat. Red Bull ma kolejnych obiecujących juniorów, więc tutaj mogą być za rok czy dwa zmiany, ale tylko w obrębie rodziny Red Bulla. Jedyna wątpliwość moim zdaniem to obecnie Oscar Piastri. McLaren na pewno będzie chciał przedłużyć z nim umowę, ale pozostaje pytanie czy Australijczyk nie zaryzykuje zmiany? Zaczyna przegrywać z Norrisem, jeśli to stanie się regułą, to będzie musiał zdecydować czy nie lepiej być liderem w innej ekipie. Za rok czy dwa powinno się zwolnić miejsce w Astonie Martinie za Fernando Alonso. Ten zespół ma potencjał, aby wtedy walczyć w F1 w czołówce i jest bogaty, więc może zaoferować wysoki kontrakt.
Artykuł, w którym znajdziecie pełne składy zespołów F1 na sezon 2027 wraz z długościami kontraktów poszczególnych zawodników można znaleźć klikając w ten link.



