Lando Norris – słynie z bycia otwartym na temat emocji i zdrowia psychicznego, jak również z bardzo surowego oceniania własnych występów. Jak zaczynał, powiedział, że chce pomóc McLarenowi wejść na szczyt i cel ten zrealizował, bo zeszły sezon został niemal całkowicie zdominowany przez „Papaję”. Ale jego droga nie zawsze była usłana różami, a sam kierowca niejednokrotnie musiał mierzyć się z presją i hejtem.
Pierwsze sezony Lando Norrisa w F1
Brytyjczyk, który od ośmiu sezonów jeździ dla ekipy McLarena, nie miał łatwego startu kariery w F1. W tamtym okresie ekipa z Woking zmagała się z ogromnymi problemami – bolid bardzo często zawodził i nie był konkurencyjny w stosunku do reszty stawki. Pomimo takich trudności niespełna 20-letni Lando zapunktował już w drugim wyścigu (GP Bahrajnu 2019), a po raz pierwszy na podium stanął w pamiętnym wyścigu w Austrii w 2020 roku. To tam do samego końca wyścigu utrzymał nerwy na wodzy – pojechał najszybsze ostatnie okrążenie, zmniejszając stratę do trzeciego Lewisa Hamiltona do 4,802 sekundy, a wobec kary bardziej doświadczonego Brytyjczyka (pięć sekund za kolizję z Albonem), to właśnie Norris stanął na podium.
Kolejne sezony przynosiły kolejne podia wywalczone dalej dość przeciętnym bolidem. W sumie w sezonach 2021 i 2022 na trzecim stopniu meldował się czterokrotnie, a na drugim – raz. Wyraźnie pokonywał też swojego partnera z zespołu – Daniela Ricciardo – który w kontrze bardzo rzadko w ogóle kończył zmagania w punktującej dziesiątce.
W dorobku Lando nadal brakowało jednak jednej rzeczy – zwycięstwa w wyścigu. Już w 2023 roku po przeprowadzeniu drastycznych zmian po nieudanym początku sezonu, bolid w końcu zaczął być bardziej konkurencyjnym. Norris regularnie punktował i stawał na podium (sześciokrotnie na drugim stopniu i raz na trzecim), a presja zwycięstwa rosła z wyścigu na wyścig. Jakby tego było mało w internecie zaczął krążyć hasztag #LandoNoWins. Na pewno nie pomagało to kierowcy, który otwarcie zaczął mówić o tym, jak oddziałują na niego takie komentarze. Po każdym mniej udanym wyścigu nie szczędził słów krytyki wobec swoich występów. Coraz częściej w mediach pojawiały się też jego wypowiedzi dotyczące zdrowia psychicznego, co może wskazywać na to, jak mocno wpływała na niego medialna nagonka.
Dobry samochód i sprzyjające okoliczności sprawiły, że w maju 2024 roku Lando Norris wygrał swoje pierwsze Grand Prix w Miami. Ulga była ogromna, a „worek zwycięstw” nareszcie się otworzył – na koniec sezonu Brytyjczyk był najlepszy w czterech wyścigach. Jednym z nich było niesamowicie cenne zwycięstwo w Grand Prix Abu Zabi, gdzie pokonał dwóch kierowców Ferrari i zapewnił McLarenowi tytuł mistrza świata konstruktorów.
Walka o mistrzostwo świata F1 w 2025 roku
Wraz ze zwycięstwami przyszły również kolejne oczekiwania. Jeszcze w tym samym roku był realnym kandydatem do tytułu mistrza świata, ale pechowy wyścig w Brazylii ostatecznie przekreślił jego szanse na ten sezon. Prawdziwa presja rozpoczęła się jednak w sezonie 2025. Już od samego początku było wiadomo, że McLaren stworzył prawdziwą „rakietę”, obaj kierowcy prezentowali wybitną formę, zespół bronił tytułu mistrza świata konstruktorów, a wizja drastycznych zmian regulacji od 2026 roku sprawiała, że zdobycie tytułu mistrza świata kierowców wydawało się wręcz koniecznością.
Lando rozpoczął sezon znakomicie od zwycięstwa w Australii. Później jednak do głosu doszedł jego zespołowy partner Oscar Piastri, który coraz bardziej zaczął odskakiwać rywalom w punktacji. W punkcie kulminacyjnym strata Lando do Oscara wynosiła 34 punkty – na to nałożył się fatalny błąd Norrisa w Kanadzie czy awaria silnika w Holandii. Kiedy wydawało się, że Brytyjczyk po raz kolejny skończy sezon na drugim miejscu klasyfikacji, wydarzyło się kilka ważnych rzeczy: Piastri niemal całkowicie stracił formę, w przeciwieństwie do niego Lando regularnie punktował i wygrywał, a na domiar złego do gry w wielkim stylu powrócił Max Verstappen. Taka zmiana układu sił sprawiła, że to Lando wskoczył na fotel lidera i na trzy wyścigi przed końcem sezonu miał bardzo wysoką przewagę, bo 27 punktów. Formuła 1 nie byłaby jednak Formułą 1 gdyby nie dramatyczne zwroty akcji. Tutaj mówimy o podwójnej dyskwalifikacji kierowców McLarena w Las Vegas czy fatalnej strategii zespołu w Katarze.
I tak dochodzimy do finału sezonu w Abu Zabi, gdy strata Verstappena do lidera wynosiła 12 punktów, a Piastriego – 16. Już na konferencjach prasowych dało się wyczuć przeogromne spięcie u Norrisa. Jego wypowiedzi były krótkie, a charakterystyczny uśmiech zastąpiony był przez pokerową twarz. Presja na kierowcy musiała być ogromna. W końcu to on piastował fotel lidera, podczas gdy Oscar liczył na cud, a Max obeznany z sytuacją walki o tytuł podchodził do niej ze stoickim spokojem. Lando musiał tylko i aż ukończyć wyścig na podium. Niby nic, a jednak wiemy jak okrutna potrafi być królowa motosportu.
Finalnie Norris odparł ataki Leclerca i dojechał na metę na trzeciej pozycji i w końcu to zrobił! Został Mistrzem Świata! Obrazki wzruszonego kierowcy szybko obiegły cały świat. Poza radością i wzruszeniem bardzo wyraźnie było widać, że z ramion kierowcy spadło ogromne brzemię. W wypowiedziach po wyścigu jego mowa ciała też bardzo kontrastowała z tą, którą prezentował kilka godzin wcześniej, co tylko potwierdza, że wszystkie negatywne emocje zaczęły odpuszczać.
Sezon 2026 i nowe otwarcie w F1
Początek sezonu 2026 nie jest wymarzony dla Norrisa – w Australii zajął 5 miejsce, a w GP Chin w ogóle nie wystartował ze względu na problemy z elektryką bolidu (pierwszy DNS w karierze). Od początku widać również, że cały zespół McLarena zmaga się z wieloma trudnościami związanymi z samochodem – od braku tempa po problemy z jednostką napędową czy baterią. W takich okolicznościach wydaje się, że Lando zdobył tytuł w ostatnim możliwym momencie.
Teraz można by było postawić pytanie: czy presja zmalała, bo tytuł został zdobyty, czy wręcz wzrosła, że trzeba go obronić? Obserwując jednak zachowanie Norrisa zaryzykuję stwierdzenie, że zeszłosezonowe zwycięstwo ściągnęło z niego presję udowadniania, że potrafi jeździć i teraz pozostaje mu się cieszyć, że należy do grona 35 kierowców, którzy zostali Mistrzami Świata.
Autorką artykułu jest Aleksandra Binkowska, znajdziecie ją na TikToku – link.



Zgłoszenie błędu w tekście
Zaznaczony tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: