Max Verstappen przez wielu uznawany jest za „kierowcę idealnego” – perfekcyjne opanowanie auta w każdych warunkach, chłodna kalkulacja po każdym wyścigu, brak okazywania emocji – to tylko część cech, które sprawiają, że często wskazywany jest jako wzór do naśladowania. Jeżeli do tego dodamy jeszcze niesamowite osiągnięcia juniorskie i zdobycze pierwszych sezonów w F1, a także późniejszą hegemonię w dyscyplinie, mamy przepis na jednego z najlepszych kierowców w historii. Nie możemy jednak zapominać, że pod maską bezwzględnego kierowcy w dalszym ciągu kryje się człowiek, który ma prawo do uczuć, błędów i wątpliwości.
Max Verstappen od małego miał do czynienia z wyścigami – zarówno jego mama Sophie Kumpen, która w juniorskich seriach kartingowych ściągała się mi.in. z Christianem Hornerem, jak i ojciec Jos Verstappen – kierowca Formuły 1 rywalizujący chociażby z Michaelem Schumacherem. Przez to Max od małego bywał na torach, a sam po raz pierwszy wsiadł do gokarta w wieku 4 lat, a trzy lata później ścigał się już na poziomie konkurencyjnym. Jego niesamowity potencjał po raz pierwszy obudził się w 2013 roku, kiedy wygrał trzy mistrzostwa kartingowe z rzędu: dwa Europy i jedno świata. Rok później debiutował w europejskiej Formule 3, a w sierpniu 2014 roku ogłoszono, że został członkiem Red Bull Junior Teamu. Jego przygoda z akademią juniorską nie trwała długo, bo raptem kilka dni później poinformowano o awansie Holendra do F1 – zespołu Scuderia Toro Rosso.
Droga Maxa Verstappena do Formuły 1
Max od samego początku wyróżniał się na tle innych kierowców, czego potwierdzeniem był fakt, że w F1 zadebiutował w wieku raptem 17 lat. Już wtedy było widać ogromną pasję i determinację kierowcy, dla którego jedynymi celami były zwycięstwa. Na jego charakter wpłynęło m.in. słynne już wychowanie przez ojca. Temat ten do dzisiaj dzieli kibiców, a niektórzy używają w jego kontekście określeń takich jak „znęcanie”, czy „przemoc”. Jos Verstappen nie akceptował bowiem porażki i oczekiwał od syna poprawiania błędów i bycia najlepszym za każdym razem, kiedy ten siadał za kierownicą. Dla młodego Maxa wyścigi bardzo szybko przestały być wyłącznie pasją. Stały się testem wartości – sprawdzianem tego, czy jest wystarczająco dobry. W takich warunkach łatwo nauczyć się jednego: błąd nie jest elementem nauki, lecz czymś, za co trzeba ponieść konsekwencje. Najsłynniejszą historią w kontekście kontrowersyjnych metod był moment, kiedy młody Verstappen w czasie wyścigu kartingowego zderzył się z rywalem, przez co odpadł z zawodów, czym podpadł ojcu do tego stopnia, że ten zostawił go samego na stacji benzynowej w wieku 15 lat. To sprawiło, że Max wszedł do F1 jako niesamowicie zahartowany kierowca, którego ambicje nie pozwalają mu na porażkę.
Pierwsze sezony w Formule 1
Oczywiście same ambicje i talent nie wystarczyły do zwycięstw, ponieważ do tego potrzebny jest jeszcze konkurencyjny bolid. Scuderia Toro Rosso jako zespół podlegający pod Red Bulla nie dysponował najlepszym autem w stawce, przez co najlepszym wynikiem Verstappena w debiutanckim sezonie były dwa czwarte miejsca – na Węgrzech i w Stanach Zjednoczonych. Zagwarantowało mu to 12. pozycję w tabeli kierowców. Tym co wyróżniało Holendra na tle stawki był agresywny styl jazdy, który niejednokrotnie kończył się kolizjami lub punktami karnymi (w sumie w debiutanckim sezonie uzbierał ich osiem).
Kolejny sezon przyniósł jednak nieoczekiwane zwroty akcji, ponieważ po raptem czterech wyścigach z Toro Rosso, został awansowany na kierowcę Red Bulla, zastępując Daniiła Kwiata. Do swojego pierwszego wyścigu w zespole, zakwalifikował się na czwartym miejscu, ale późniejsze wydarzenia – kolizja Mercedesów i lepsza strategia jego części garażu – sprawiły, że w wieku 18 lat i 228 dni został najmłodszym zwycięzcą wyścigu Formuły 1. W dalszej części sezonu niejednokrotnie stawał na podium, a ostatecznie uplasował się na wysokim piątym miejscu klasyfikacji generalnej. Sezon 2017 przyniósł kolejne dwa zwycięstwa i jedno trzecie miejsce, co uplasowało go na szóstym miejscu w tabeli kierowców. Rok później zanotował dwa zwycięstwa, cztery drugie pozycje i pięć trzecich, a zmagania zakończył na czwartej pozycji. Pomimo, że w dalszym ciągu był młodym kierowcą i takie osiągnięcia powinny być uznawane za ogromny sukces, Max w dalszym ciągu czuł niedosyt. W głównej mierze wynikało to z faktu, że w dalszym ciągu nie dysponował wystarczająco konkurencyjnym bolidem – liczne awarie, przeplatały się z agresywną jazdą Holendra, która niejednokrotnie sprawiała, że nie dojeżdżał na metę. W 2017 roku trzykrotnie nie ukończył wyścigu ze względu na incydenty na pierwszych okrążeniach, a rok później z kolei był uwikłany w co najmniej jedno starcie w każdym z pierwszych sześciu wyścigów sezonu – tu przywołać można wręcz ikoniczny już pojedynek z Danielem Riccardo w Baku, czy przepychankę przy ważeniu z Estebanem Oconem pod koniec sezonu. Tu po raz kolejny wielu odwołuje się do wychowania w ciągłej presji wygrywania – w takim otoczeniu każda porażka jest równoznaczna z poczuciem utraty kontroli, co w przypadku Maxa niejednokrotnie widać było w impulsywnych zachowaniach, czy komunikatach radiowych.
Jednak to kolejny sezon okazał się przełomowy zarówno dla Verstappena, jak i dla całej ekipy Red Bulla. Dzięki nawiązaniu współpracy z Hondą, jako nowym producentem silników, austriacki zespół stał się prawdziwym zagrożeniem dla Mercedesa czy Ferrari. W 2019 roku Max nie ukończył raptem dwóch wyścigów, a te które dojeżdżał do mety przeważnie kończył w pierwszej piątce. Dodatkowo zwyciężał trzykrotnie, dwukrotnie stał na drugim i czterokrotnie na trzecim stopniu podium, ostatecznie kończąc zmagania na trzeciej pozycji w tabeli kierowców. Nieco gorzej było rok później, bo wówczas pięciokrotnie nie dojechał do mety, ale wysokie miejsca w pozostałych wyścigach zagwarantowały mu ponownie trzecie miejsce na zakończenie sezonu. Jednak najważniejszy sezon w karierze Verstappena miał dopiero nadejść.
Cztery tytuły mistrzowskie Verstappena
Sezon 2021 przez wielu uważany jest za najlepszy w historii. Do rywalizacji o tytuł przystąpiło wówczas dwóch gigantów: siedmiokrotny mistrz świata, który pędził po ósmy tytuł – Lewis Hamilton i utalentowany 24-latek, który od dziecka nastawiany był na osiąganie największych celów – Max Verstappen. Holender na przestrzeni sezonu wygrywał dziesięciokrotnie i ośmiokrotnie stawał na drugim stopniu podium, ale Brytyjczyk nie miał zamiaru tak łatwo odpuszczać. Niesamowite pojedynki koło w koło, które niejednokrotnie kończyły się kolizjami – najsłynniejsze z Silverstone i Monzy – sprawiły, że do ostatniego wyścigu obaj kierowcy mieli tyle samo punktów. Wyścig w Abu Zabi zapisał się na kartach historii z wielu względów, ale tym najważniejszym był fakt, że Max wywalczył upragniony tytuł Mistrza Świata na ostatnim okrążeniu. Radość w Red Bullu była przeogromna, bo w pewnym momencie wyścigu mogli już liczyć tylko na cud, który nadszedł w momencie kolizji Latifiego, kontrowersyjnej decyzji sędziów i lepszej strategii austriackiej ekipy. Verstappen został Mistrzem Świata wypełniając cel, do którego dążył od najmłodszych lat. W jego przypadku tytuł mógł być również momentem uwolnienia od presji, która towarzyszyła mu od dzieciństwa. Max nie miał zamiaru się jednak zatrzymywać i spoczywać na laurach, a w dalszym ciągu udowadniać, że jest najlepszym kierowcą (tak jak został do tego wychowany). I tak w zasadzie to od tego momentu rozpoczęła się hegemonia Holendra w Formule 1, który do tytułu wywalczonego w 2021 roku dołożył jeszcze trzy kolejne.
Rozwój Maxa był przeogromny – stał się kierowcą kompletnym, któremu daleko było do chłopaka, który w padoku zasłynął swoją agresywną, niekiedy do przesady, jazdą. Potwierdzeniem tego były kolejne sezony, kiedy zaczął budować swoją pozycję jednego z najlepszych kierowców w historii. W 2022 roku wygrał w 15 z 22 wyścigów, ale prawdziwą dominację pokazał sezon później, kiedy aż 19 razy dojeżdżał do mety jako pierwszy. Tym samym ustanowił też najdłuższą serię zwycięstw z rzędu, bo holenderski hymn mogliśmy usłyszeć podczas dziesięciu weekendów wyścigowych z rzędu. Wydawać by się mogło, że Verstappen w końcu znalazł się w miejscu, do którego przygotowywany był całe życie.
Kolejne sezony jeszcze bardziej pokazywały rozwój kierowcy, który do rywalizacji podchodził z większym spokojem i opanowaniem, w dalszym ciągu mierząc jednak wysoko. Potwierdzeniem może być słynny wyścig w Brazylii w 2024 roku, gdzie przez konieczność zmiany silnika i fatalne kwalifikacje startował z 17 miejsca. Wyścig rozgrywany był w bardzo trudnych, deszczowych warunkach. Wielu kierowców wpadało w poślizgi, wypadało z toru, a Max w niesamowitym stylu jechał okrążenie za okrążeniem, tak że ostatecznie dojechał do mety jako pierwszy. Fakt, że ten i kolejny wyścig zakończył wyprzedzając Lando Norrisa w klasyfikacji sprawił dodatkowo, że już w Las Vegas przypieczętował zdobycie czwartego tytułu Mistrza Świata.
Sezony 2025 – 2026 oraz podsumowanie
Miniony sezon był dla Holendra słodko-gorzki. Od samego początku stawiany był w roli faworyta do tytułu, ale nie był jedynym kandydatem – w tym gronie znaleźli się m.in. Lando Norris i Oscar Piastri, dysponujący niesamowitym samochodem. I faktycznie obaj szybko zaczęli odjeżdżać reszcie stawki. W piku przewaga punktowa Piastriego nad Verstappenem wyniosła ponad 100 punktów. Max wiedząc jednak, że w zasadzie nie ma nic do stracenia zaczął powoli odrabiać straty, a jego pogoń z wyścigu na wyścig robiła się coraz bardziej imponująca. Emocje zaczęły być coraz większe, kiedy Holender zaczął wygrywać wyścig za wyścigiem podczas gdy Australijczyk przechodził ewidentny kryzys formy. I po raz kolejny to Abu Zabi miało rozstrzygnąć kto zostanie Mistrzem Świata. Tym razem szczęście nie było po stronie Verstappena, ponieważ pomimo wygranej w wyścigu to Norris w dalszym ciągu miał na koncie więcej punktów, czym przypieczętował zdobycie tytułu. Max jednak cały czas podkreślał, że jest zaskoczony tym, że w ogóle liczy się w walce i że ma zamiar czerpać z niej jak najwięcej przyjemności.
Ten sezon nie zaczął się dobrze dla Holendra. Od samego początku musi zmagać się z bolidem, jak i nowymi regulacjami (co niejednokrotnie podkreśla w wywiadach). To on jako jeden z pierwszych wypowiadał się krytycznie na temat zasad, jakie obecnie panują w Formule 1, a jego nastawienie sprawiło, że wielu zaczęło snuć teorie, że być może jest to ostatni sezon z Verstappenem w stawce. On jednak zaprzeczył tym domysłom, a w ostatnim weekendzie wyścigowym po raz kolejny udowodnił, że jest czterokrotnym mistrzem świata nie z przypadku, ponieważ po emocjonującej walce z Lewisem Hamiltonem w końcu stanął na podium, czym jasno dał do zrozumienia, że nie podda się bez walki.
Historia Maxa Verstappena dla jednych może być książkowym przykładem, jak przekuwać ambicje i cele w niesamowity sukces. Jego mentalność przez wielu uznawana jest za wzór do naśladowania – opanowany, a wręcz chłodny kierowca, który bez emocji przystępuje do każdej rywalizacji, nie pokazuje słabości i bezwzględnie dąży do postawionych sobie celów. Pytanie tylko, czy pod tą zbroją wciąż znajduje się chłopak, który od dziecka słyszał, że musi być najlepszy.
Autorką artykułu jest Aleksandra Binkowska, znajdziecie ją na TikToku – link.



Zgłoszenie błędu w tekście
Zaznaczony tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: