McLaren w 2025 roku nadaje ton rywalizacji, mają najlepszy bolid i wyrównanych kierowców. Po połowie sezonu widać, że ta ekipa do pewnych rzeczy podchodzi inaczej od rywali, co częściowo może tłumaczyć ich przewagę i sukcesy.
McLaren pokazuje więcej niż rywale w ostatnim treningu
Jesteśmy po 12. weekendach wyścigowych w 2025 roku. Kierowcy McLarena byli najszybsi w dziewięciu trzecich treningach i obu treningach w weekendach sprinterskich. Jedyny wyjątek to trzeci trening w trakcie GP Wielkiej Brytanii, tam Piastri był drugi z minimalną stratą do najszybszego Leclerca. Spory wpływ na wyniki na Silverstone miała czerwona flaga w końcówce, która uniemożliwiła dalsze jazdy. Kierowcy McLarena nie byli w tym roku najszybsi we wszystkich sesjach kwalifikacyjnych, ale w bezpośrednio je poprzedzających ostatnich treningach, gdy robi się symulacje kwalifikacji, byli najlepsi (z wyjątkiem wspomnianego Silverstone). W niektórych przypadkach przewaga zawodników McLarena w ostatnim treningu nad rywalami była bardzo duża, a potem w kwalifikacjach znacznie malała lub rywale okazywali się szybsi.
Z niejasnego powodu McLaren wypuszcza swoich kierowców na symulacje kwalifikacji z mocniejszym trybem pracy silnika niż reszta stawki. Przyjęło się w F1, że czołowe zespoły nie pokazują całego potencjału w treningach, wysyłają swoich zawodników z większą ilością paliwa w baku lub słabszym trybem pracy silnika. McLaren działa inaczej, bo jego kierowcy często jadą w finałowym treningu prawdziwe symulacje kwalifikacji. Ich przewaga nad rywalami czasami jest duża, bo ci nie pokazują 100%. Dlaczego McLaren tak działa – nie wiadomo. Muszą być pewni niezawodności jednostki napędowej, że decydują się na jej dodatkowe obciążenie w treningach. Norris i Piastri na pewno na tym zyskują, bo bezpośrednio przed kwalifikacjami mogą pojechać okrążenie wykorzystując pełny potencjał bolidu, a nie dopiero w sesji kwalifikacyjnej.
Ostrożne wprowadzenie nowych części, które zawsze działają
McLaren dokonał przełomu w połowie sezonu 2023, gdy duży pakiet poprawek odmienił ich samochód, pozwalając wejść do walki w czołówce. Rok później po kolejnym podobnym pakiecie zaczęli wygrywać wyścigi. Co istotne przez minione dwa lata McLaren wprowadził do swojego bolidu wiele nowych części i nie słyszeliśmy, żeby coś nie działało. Przy tak zaawansowanych regulacjach technicznych poprawianie samochodu jest trudne, a aktualne przepisy techniczne są bardzo zdradliwe jeśli chodzi o rozwój aerodynamiki. Wszystkie ekipy z czołówki miały przez ostatnie dwa lata problemy, zdarzało się im wprowadzać nowe rozwiązania, które nie działały tak jak się spodziewali. W McLarenie za to wszystko działa.
Zespół z Woking bardzo często wprowadza w dany weekend nowe komponenty, które są tylko testowane w jednym bolidzie w pierwszym treningu, a następnie wyjmowane z samochodu. Wracają do korzystania z nich w kolejny weekend lub jeszcze nieco później. W FIA zgłaszają wprowadzenie nowych komponentów w dany weekend, ale wtedy są one tylko sprawdzane na jednym treningu. Gdy zaczynają z nich korzystać na stałe, to już nic nie muszą zgłaszać w FIA, bo to nie są nowe komponenty. Takie podejście opóźnia rozwój, bo nowe komponenty nie są wykorzystywane od razu (jak we wszystkich innych zespołach), ale dzięki temu dopracowują wszystkie ustawienia (dzięki danym pozyskanym z jednego treningu) i nowe części działają zgodnie z oczekiwaniami, gdy są wprowadzane na stałe. McLaren się z tym nie kryje, mówią otwarcie, że nowości to tylko elementy przeznaczone do testów. Nie dzieje się tak ze wszystkimi nowościami, ale z tymi ważniejszymi już tak. W tym roku np. wprowadzili innowacyjne przednie skrzydło czy zmiany w podłodze, które początkowo tylko przetestowali, a do stałego użytku te elementy weszły później.
Najlepsze rozwiązania mechaniczne w stawce i odporność na upały
Widziałem w tym roku ciekawą opinię, że bolid McLaren MCL39 nie jest najlepszy w stawce pod względem aerodynamiki, ale jest za to zdecydowanie najlepszy mechanicznie. Od początku roku rywale się zastanawiają co McLaren robi z oponami, w jaki sposób są w stanie długo utrzymywać ich temperaturę w optymalnym zakresie, a tym samym zmniejszać ich degradację na dystansie. Inną ciekawą kwestią jest chłodzenie bolidu. Zespoły F1 stosują różne pokrywy silnika w zależności od panujących temperatur, tam gdzie panują upały to wprowadzają sporo tzw. grilli. Dzięki temu jest poprawione chłodzenie, ale negatywnie wpływa to na wydajność aerodynamiczną. Biorąc pod uwagę pojawiające się w tym roku zdjęcia, to McLaren dokonuje najmniejszych zmian w pokrywie silnika o ile w ogóle coś zmienia. Wygląda na to, że ich rozwiązanie chłodzenia jednostki napędowej działa bardzo dobrze i nie muszą wprowadzać zmian, które negatywnie wpływają na aerodynamikę. To daje McLarenowi dodatkową przewagę w zawodach rozgrywanych w upale, bo oni tracą wtedy mniej wydajności niż rywale. Nie dość, że mają wtedy większą przewagę w zarządzaniu oponami to jeszcze w aerodynamice.
Najwięcej kombinacji z tylnymi skrzydłami
Większość ekip podczas treningów testuje różne tylne skrzydła oraz tzw. beam wingi (dwa dodatkowe skrzydła nad dyfuzorem i poniżej tylnego skrzydła), a następnie wybiera optymalną konfigurację na kwalifikacje i wyścig. McLaren robi tak samo, ale w większej skali, bo oni stosują wiele różnych konfiguracji tylnych skrzydeł i beam wingów. Pamiętam zestawienie, z którego wynikało, że w sezonie 2024 zastosowali 17 różnych konfiguracji w 24 wyścigach. W tym sezonie także regularnie w trakcie treningów testują różne konfiguracje, mają różne tylne skrzydła i różne beam wingi, a potem wybierają najlepszą konfigurację. Cały czas w użytku są elementy z zeszłego roku, niewiele nowych mieli w tym sezonie.
Podsumowanie
McLaren jest zespołem, który funkcjonuje spokojnie i skutecznie. Zbudowali bardzo dobrą ekipę techniczną i zmodernizowali fabrykę, a to daje teraz efekty. Moim zdaniem bardzo pomaga im fakt, że Andrea Stella jest inżynierem, więc z tej perspektywy zarządza ekipą. McLaren dochodził do tego poziomu kilka lat. Zak Brown zapowiadał pięcioletni plan z finałem w sezonie 2025, ale udało im się zdobyć mistrzostwo świata konstruktorów o sezon wcześniej – 2024 rok. Chcąc dojść na szczyt w F1, zespół musi być dobrze zarządzany i odpowiednio radzić sobie na wszystkich polach, dopiero wtedy przychodzą efekty. Rywale na pewno obserwują to jakie zmiany wprowadzał McLaren, a także jak obecnie funkcjonują z wprowadzaniem poprawek czy podejściem do pracy w treningach. W drugiej połowie 2025 roku wielkim wyzwaniem dla zespołu będzie odpowiednie zarządzanie oboma kierowcami, którzy walczą między sobą o mistrzostwo świata. Trudno będzie zachować spokój w ekipie i uniknąć podziałów.
Zagadką pozostają plany McLarena na rewolucję techniczną w 2026. Aktualnie mają najniższe limity czasu pracy nad aerodynamiką, rozwijają tegoroczny bolid i prawdopodobnie będą to robić także po wakacjach, bo nie mogą odpuścić walki o tytuły mistrzowskie. To odbije się na pracach pod kątem sezonu 2026. Z drugiej strony ostatnie dwa lata pokazały niezwykle sprawny i skuteczny rozwój. Nie można więc McLarena skreślać, ale w 2026 roku zapowiada się trudna walka z Mercedesem a nawet Williamsem.



Zgłoszenie błędu w tekście
Zaznaczony tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: