W Formule 1 trwa przerwa wakacyjna, a to dobra pora na podsumowanie. Wybrałem moim zdaniem najlepszych i najsłabszych kierowców po pierwszej połowie sezonu 2026. Podszedłem do przygotowania tego podsumowania nieco inaczej, dzieląc wybranych kierowców na cztery grupy.
Podobnie jak w poprzednich latach zastanawiałem się na formą podsumowania osiągów kierowców po pierwszej połowie sezonu, ostatecznie lekko zmodyfikowałem formułę z poprzedniego roku. Uważam, że od kilku lat mamy w Formule 1 bardzo wysoki i wyrównany poziom wśród kierowców, prawdopodobnie najlepszy w całej historii. Zasługa w tym systemu punktów do superlicencji oraz szerokich przygotowań. Młodzi kierowcy debiutują w F1 i niemal od razu prezentują wysoki poziom, są do tego świetnie przygotowani. W 2026 roku zmieniły się zupełnie samochody i silniki, które wymagają od kierowców innego stylu jazdy. Widać wyraźnie, że nie wszyscy się do tego szybko dostosowali, a potencjał niektórych jest ograniczony przez słabe bolidy. Kolejność kierowców, których wymieniam w poszczególnych kategoriach jest przypadkowa.
Kierowcy F1, którzy najbardziej mi zaimponowali w pierwszej połowie sezonu 2026
Największym pozytywnym zaskoczeniem jest dla mnie Kimi Antonelli. To było oczywiste, że Włoch ma bardzo duży talent i wiele osiągnie w F1. Nie należałem do grona osób, które go krytykowały (a także zespół Mercedes za jego zatrudnienie) w zeszłym roku, bo prezentował formę taką jakiej można było oczekiwać od debiutanta, a więc bardzo dobre występy przeplatał słabszymi. Było kilkukrotnie widać u niego wielki potencjał, ale nie spodziewałem się, że będzie go tak regularnie wykorzystywał w swoim drugim sezonie w Formule 1. Antonelli w tym roku najczęściej jest szybszy od Russella, wyrósł na lidera zespołu Mercedes, prowadzi z dużą przewagą w klasyfikacji generalnej. Oczywiście bardzo pomaga w jego ocenie fakt, że jeździ w najlepszym zespole, ale prawdziwe wrażenie robi jego postawa na tle Russella. Rok temu Brytyjczyk całkowicie go zdominował, a w tym roku to Włoch jest od niego lepszy. Było kilka takich weekendów, gdy przewaga Antonellego była bardzo wyraźna i to tylko dzięki jego jeździe Mercedes zaliczał kolejne wygrane. Włoch w tym roku ukończył każdy wyścig na podium, poza dwoma, gdy miał duże problemy techniczne. Druga połowa sezonu to będzie wielki test dla Antonellego i jego odporności psychicznej. Stał się faworytem do zdobycia mistrzowskiego tytułu. Jeśli wygra i po drodze nie będzie miał takich problemów jak Piastri w zeszłym roku, to ekspresowo stanie się jedną z największych gwiazd w F1. Jeśli roztrwoni swoją przewagę, to będzie to na nim ciążyło w kolejnych latach.
Zmiana regulacji technicznych połączona z lepszym zadomowieniem w Ferrari sprawiła, że Lewis Hamilton w tym roku wrócił do wysokiej formy. Brytyjczykowi znacznie bardziej pasują nowe bolidy, zakończyła się era techniczna, która jako jedyna w całej jego karierze mu nie pasowała. Ferrari zrobiło konkurencyjny bolid, który dodatkowo ma pewne rozwiązania, o które zabiegał, więc jest w stanie regularnie pokazywać wysoką formę. Regularność to w tym roku jego największa zaleta. Jako jedyny dojechał do mety każdego wyścigu, dodatkowo każdy z nich ukończył na pozycjach w TOP6. Procentuje jego doświadczenie. Dla mnie największym pozytywnym zaskoczeniem jest jego forma w kwalifikacjach, bo aktualnie jest w nich statystycznie lepszy niż Leclerc, a tego się nie spodziewałem z powodu wieku Lewisa. Nie jest to jednak w jego wykonaniu perfekcyjny sezon. Popełnił kilka małych błędów, które kończyły się drobnymi karami doliczenia pięciu sekund, co później wpływało na końcowe wyniki wyścigów. Jeżdżąc bardziej uważnie miałby więcej punktów i więcej miejsc na podium.
W przypadku Lando Norrisa potwierdza się znana w F1 zasada, że po zdobyciu mistrzostwa świata forma kierowcy rośnie. Po takim sukcesie kierowcy nabierają pewności siebie, nie ciąży już na nich duża presja. Widać to wyraźnie u Norrisa, który w tym roku mimo wielu przeciwności wyciąga z dostępnego pakietu tyle ile się da. Norris także umacnia swoją pozycję w zespole. McLaren wciąż stosuje równe szanse dla obu zawodników, ale Norris ma szansę przechylić szalę na swoją korzyść, bo aktualnie to on jest większym pewniakiem jeśli chodzi o potencjał w zespole. Moja ocena Norrisa jest zawyżona przez jego świetny występ w GP Węgier. Gdyby nie ten wyścig, to raczej nie byłoby go w tym gronie.
Kierowcy, którzy najbardziej mnie rozczarowali w pierwszej połowie sezonu 2026
Rozczarowuje mnie w tym roku George Russell. Brytyjczyk doczekał się wreszcie świetnego bolidu, którym może walczyć o mistrzostwo świata. Zapowiadało się, że będzie po nie spokojnie kroczył, ale w tym sezonie najczęściej jest wolniejszy niż Kimi Antonelli. Russell miał w tym roku sporo pechowych sytuacji, stracił więcej punktów nie ze swojego powodu niż Antonelli, ale nawet biorąc to pod uwagę to jest częściej wolniejszy od Włocha. Wiele wskazuje na to, że styl jazdy Russella jest jego słabym punktem, nie potrafi optymalnie wykorzystywań nowych bolidów, a szczególnie jednostek napędowych. To jest bardzo duży problem, bo mamy początek nowych regulacji, jego zespołowy partner świetnie się w nich odnalazł, jest młody więc z roku na rok będzie lepszy. Russell musi powalczyć o tytuł mistrzowski w drugiej połowie sezonu. Nie musi go zdobyć, ale musi pokazać wyniki na poziomie Antonellego. Wtedy będzie mógł z optymizmem patrzeć na kolejny sezon, a także na swoją przyszłość w Mercedesie. Jeśli będzie dalej przegrywał z Antonellim, to czeka go podobny los jak np. Ricciardo w Red Bullu, gdy jego partnerem został Verstappen. Zostanie zdominowany przez młodszy talent i będzie wiedział, że świetlanej przyszłości w Mercedesie nie ma. Druga połowa tego sezonu to będzie wielki test dla Russella.
O swoją pozycję w zespole oraz ogólnie w całej F1 walczy w tym roku Oscar Piastri. Pierwsza połowa tego roku pokazuje, że nie jest to materiał na mistrza świata. Piastri musi coś radykalnie zmienić, bo inaczej czeka go kariera podobna do swojego menadżera Marka Webbera. Piastri rozwijał się w F1 w sposób modelowy, w połowie swojego trzeciego sezonu w F1 był głównym faworytem do mistrzostwa świata, ale w końcówce rywalizacji miał problemy, było widać, że nie wytrzymuje presji. Jak popatrzymy na suche wyniki to Piastri prezentuje się dobrze na tle Norrisa w tym roku, ale to głównie spowodowane jest tym, że Brytyjczyk miał więcej problemów technicznych. Piastri jeździ dobrze, ale prezentuje zbyt niski poziom w stosunku do oczekiwań. On powinien walczyć regularnie z Norrisem, a w wyścigach częściej o podia. Miał w tym roku kilka bardzo bezbarwnych występów.
Do końca kariery w F1 zbliża się prawdopodobnie Esteban Ocon. Francuz po prostu nie ma argumentów. W tym roku najczęściej przegrywa z zespołowym partnerem, który jest bardzo młody i daleko mu do szczytu formy. Ocon nie ma czym odpowiedzieć, bo dodatkowo forma Haasa się stopniowo pogarsza, więc nawet przy świetnym jednorazowym występie Ocon nie ma możliwości na duże punkty. Francuz spędził w F1 wiele lat, ale doszedł do takiego poziomu, że nie ma czego od niego już w F1 oczekiwać. Dodatkowo nie ma sponsorów i nie stał się bardzo popularny. Wiele wskazuje na to, że to jego ostatni sezon, wielkim sukcesem będzie pozostanie na kolejny rok w Haasie, bo tam ustawia się kolejka utalentowanych młodych kierowców na jego miejsce. Musiałby walczyć jak Tom Cruise w filmach z serii Mission Impossible, aby zostać w F1.
Jak zmienna forma zespołu wpływa na postrzeganie jego kierowców
Jako bonus napiszę o kierowcach dwóch ekip, które w tym roku są na przeciwległych miejscach w skali. Racing Bulls przygotowało najlepszy bolid od wielu lat, a jego kierowcy mogą regularnie punktować. Williams mimo długich przygotowań całkowicie rozczarował, a jego kierowcy rywalizują na końcu stawki. Perspektywy kierowców tych dwóch zespołów są zupełnie inne niż się spodziewano.
W Racing Bulls spore pochwały należą się dla Liama Lawsona oraz Arvida Lindblada. Regularnie przechodzą do Q3 w kwalifikacjach i regularnie punktują. Walczą dla ekipy Racing Bulls o piątą pozycję w klasyfikacji generalnej, co dla nich jest niczym mistrzostwo, bo cztery czołowe zespoły uciekły i walczą w innej lidze. Liam Lawson ma za sobą dość burzliwą karierę w obu zespołach Red Bulla, a w tym roku regularnie punktuje i stał się liderem zespołu. . Nie ma go za co skrytykować, ani tym bardziej zwolnić. Lawson pokazuje na tyle dobrą formę, że nawet gdyby został wypchnięty z rodziny Red Bulla, to ma szansę znaleźć miejsce w innej ekipie. Mógł się normalnie przygotować do pełnego sezonu bez żadnych degradacji, to pokazuje dobrą formę.
Arvid Lindblad to tegoroczny debiutant, ale wcale po nim tego nie widać. Jest bardzo regularny w kwalifikacjach i w wyścigach. Nie popełnia żadnych poważnych błędów. Mogę się tutaj mylić, ale nie przypominam sobie, aby w tym roku spowodował jakąś kraksę, a u młodych kierowców to normalna rzecz. Bardzo dużo się po nim spodziewam w przyszłości, on ma szansę zostać następcą Maxa Verstappena w Red Bullu.
Zupełnie inaczej w tym roku prezentują się kierowcy Williamsa. Carlos Sainz i Alex Albon rywalizują najczęściej na końcu stawki, zdarza się, że odpadają w Q1. Widać bardzo duże rozczarowanie, bo Williams tak długo szykował bolid na ten sezon, a przygotowali zupełnie nieudaną konstrukcję. Nie boję się napisać, że z tego powodu obaj kierowcy tej ekipy walczą o swoją przyszłość w F1. Carlos Sainz najchętniej uciekłby do lepszej ekipy, ale tam niezbyt są miejsca. Albon jest bardziej przywiązany do Williamsa, ale w tym roku w kwalifikacjach został zdominowany przez Sainza. Bardzo źle to wygląda dla jego przyszłości, nie ma co szukać innej ekipy, bo nikt z czołówki się nim nie zainteresuje. Sainz i Albon walczą więc o swoje kariery. Jeśli zostaną w Williamsie i będą mieć dalej bolid, którym nie ma o co walczyć, to świat F1 o nich szybko zapomni. Ewentualne wolne miejsca w topowych ekipach zajmą niedawni debiutanci. Sainz i Albon ryzykują utknięcie na stałe w ekipach środka / końca stawki.
Pozytywne zaskoczenie
Na koniec pochwalę kierowcę, który mnie najbardziej w tym roku pozytywnie zaskoczył, a więc Franco Colapinto. Traktowałem go do tej pory jak typowego pay-drivera, który w F1 jest z powodu swoich sponsorów, co dla Alpine jest bardzo ważne. W zeszłym roku nie zdobył żadnych punktów, przegrywał regularnie z Gasly’m, który samodzielnie ciągnął cały zespół Alpine. W tym roku Colapinto wciąż przegrywa z Gasly’m, ale kilkukrotnie pokazał się z dobrej strony, zdobył sporo punktów, awansował do Q3. Alpine przygotowało lepszy bolid, więc kierowcy mogli walczyć często o punkty (szczególnie na początku roku), a Colapinto dowiózł naprawdę porządne wyniki. Wciąż jego główną zaletą pozostają sponsorzy i ogromna liczba kibiców z Argentyny (są nawet możliwości na wyścig F1 w tym kraju), ale gdy on dodatkowo prezentuje taką formę sportową, to może być spokojny o przyszłość w F1.
Podsumowanie
Poświęciłem w tym tekście uwagę połowie zawodników z obecnej stawki. Wśród tych o których nie pisałem dominujący tacy, którzy jeżdżą na poziomie, którego się spodziewałem. Zarówno jest to poziom wysoki jak i niski. Trudno jest np. skrytykować kierowców Cadillaca i Astona Martina, bo ich samochody są w tym roku tak słabe, że oni o nic nie walczyli do tej pory, nie mieli się jak pokazać. Nie rozumiem ludzi, którzy krytykują w tym roku zawodników tych ekip, bo tam wszyscy jeżdżą na swoim, spodziewanym poziomie.



