Lando Norris w bardzo dobrym stylu wygrał wyścig o GP Holandii 2026, który był pożegnaniem toru Zandvoort z Formułą 1. Rywalizacja rozpoczęła się od czerwonej flagi po poważnej kraksie Maxa Verstappena, a sam wyścig przebiegał pod znakiem strategicznych pojedynków.
Spore opady deszczu pojawiły się nad torem Zandvoort około 40 minut przed rozpoczęciem wyścigu. Opady były dość spore, ale również bardzo krótkie. Kierowcy na pola startowe jechali na oponach przejściowych, ale na starcie wszyscy mieli już slicki, bo asfalt zdążył wyschnąć. W wyścigu mieliśmy czerwoną flagę po pierwszym okrążeniu z powodu kraksy Verstappena, a w trakcie rywalizacji jeszcze dwa krótkie okresy wirtualnej neutralizacji. Do mety nie dojechało sześciu kierowców.
Wyniki wyścigu o GP Holandii 2026
| Poz. | Kierowca | Zespół | Czas | Punkty |
| 1. | Lando Norris | McLaren | 2:4:44.859 | 25 |
| 2. | Kimi Antonelli | Mercedes | +11.536s | 18 |
| 3. | George Russell | Mercedes | +15.906s | 15 |
| 4. | Lewis Hamilton | Ferrari | +16.755s | 12 |
| 5. | Charles Leclerc | Ferrari | +17.258s | 10 |
| 6. | Oscar Piastri | McLaren | +32.332s | 8 |
| 7. | Liam Lawson | Red Bull | +79.915s | 6 |
| 8. | Nico Hulkenberg | Audi | +1 lap | 4 |
| 9. | Fernando Alonso | Aston Martin | +1 lap | 2 |
| 10. | Pierre Gasly | Alpine | +1 lap | 1 |
| 11. | Yuki Tsunoda | Racing Bulls | +1 lap | 0 |
| 12. | Arvid Lindblad | Racing Bulls | +1 lap | 0 |
| 13. | Gabriel Bortoleto | Audi | +1 lap | 0 |
| 14. | Franco Colapinto | Alpine | +2 laps | 0 |
| 15. | Sergio Perez | Cadillac | +2 laps | 0 |
| 16. | Carlos Sainz | Williams | +2 laps | 0 |
| 17. | Alexander Albon | Williams | DNF | 0 |
| NK | Valtteri Bottas | Cadillac | DNF | 0 |
| NK | Esteban Ocon | Haas | DNF | 0 |
| NK | Lance Stroll | Aston Martin | DNF | 0 |
| NK | Oliver Bearman | Haas | DNF | 0 |
| NK | Max Verstappen | Red Bull | DNF | 0 |
Kraksa Verstappena i czerwona flaga na początku wyścigu
Wszyscy kierowcy założyli na start opony przeznaczone na suchą nawierzchnią, bo tor zdążył niemal całkowicie wyschnąć. Z powodu kiepskiego startu Russella w czołówce było bardzo ciasno, kierowcy musieli wykonywać nagłe ruchy, ale wszyscy się wybronili i nie doszło do poważnej kraksy. Jedynie bolid Hamiltona lekko ucierpiał po obtarciu z Verstappenem. Rywalizacja trwała zaledwie jedno okrążenie, bo poważną kraksę w ostatnim zakręcie miał Verstappen, który wyjechał na mokry krawężnik i stracił panowanie nad bolidem. Od razu pojawiła się czerwona flaga i mieliśmy blisko 30 minut przerwy. Tuż za Holendrem podobny błąd popełnił Gabriel Bortoleto, ale Brazylijczyk wykonał obrót o 360 stopni i opanował bolid. Kraksa Holendra była poważna, większość bolidu uległa zniszczeniu, nie będę zaskoczony, jeśli również elementy jednostki napędowej.
Pojedynek Norrisa z Antonellim o zwycięstwo
Kimi Antonelli zyskał jedną pozycję podczas startu i kolejną podczas startu po czerwonej fladze. Włoch wyszedł na prowadzenie przed Norrisa i z nim stoczył walkę o zwycięstwo. Przez większość dystansu Antonelli prowadził, a Norris jechał tuż za nim. Swój pierwszy prawdziwy pit stop wykonali na tym samym okrążeniu, więc nie doszło między nimi do zmiany pozycji. Podczas drugiego przejazdu, gdy obaj mieli twarde opony Norris cały czas utrzymywał się bardzo blisko i naciskał, ale bez realnych szans na wyprzedzenie. Mercedes postanowił się zabezpieczyć przed ewentualnym podcięciem i wezwał Antonellego po kolejny komplet opon szybko, bo już na 40. okrążeniu. Norris został na torze siedem okrążeń dłużej chcąc mieć w końcówce przewagę opon. Antonelli na drugim komplecie twardych opon jechał kiepsko, jego czasy okrążeń były przeciętne, miał wyraźne problemy. Norris wyjechał z alei serwisowej tracąc do niego 5 sekund, ale w ciągu dwóch kółek zredukował to do 2 sekund. Szybko doścignął więc Włocha i szykował się do ataku. Wykonał efektowny manewr wyprzedzania wykorzystując jadącego na innej strategii Hamiltona. Norris objechał Antonellego po zewnętrznej pierwszego zakrętu, a następnie szybko wyprzedził też Hamiltona bez walki. Od tego momentu Lando Norris całkowicie kontrolował wyścig, w czystym powietrzu jechał najszybciej. Gdyby nie utrata pozycji na restarcie z pól startowych, to Norris całkowicie zdominowałby ten wyścig, bo jego przewaga tempa była zauważalna.
Antonelli w samej końcówce zmienił ponownie opony wykorzystując VSC, ale nie miał żadnych szans dogonić Norrisa. Norris na twardych oponach jechał tylko minimalnie wolniej niż Antonellego na miękkich. Włoch po tej zmianie opon spadł na trzecie miejsce, ale szybko dogonił Russella, który puścił go nie robiąc problemów po poleceniu zespołowym. Mercedes bardzo mądrze to rozegrał z perspektywy zespołu.
Ciekawy pojedynek o trzecie miejsce
Czterech kierowców walczyło o ostatnie miejsce na podium z różnym skutkiem i różnymi strategiami. Na restarcie działy się dziwne rzeczy, bo Oscar Piastri na twardych oponach zyskał dwie pozycje w dużym stopniu psując wyścig Russellowi i kierowcom Ferrari. Piastri w pierwszej fazie wyścigu jechał wolniej od dwóch liderów z powodu opon i tym samym spowalniał resztę stawki. Sytuacja wymusiła bardzo szybki pit stop Russella, który dzięki temu zyskał kilka sekund i awansował na trzecie miejsce podcinając Piastriego. Mercedes tym ruchem ograł głównie kierowców Ferrari, którzy rozpoczęli wyścig na miękkich oponach i było wiadomo, że planują wczesne pit stopy. Nie udało im się to, więc Leclerc zmienił opony cztery okrążenia później, a Hamilton dopiero osiem okrążeń później. Taka sytuacja sprawiła, że kierowcy Ferrari musieli mocno cisnąć i nadrabiać dystans do rywali. Udało im się na dystansie dogonić i wyprzedzić Piastriego. Kierowca McLaren wypadł z walki o podium, był po prostu zbyt wolny. Zespół w jego przypadku ryzykował ze strategią, ale nic mu to nie dało. Piastri dojechał finalnie na szóstej pozycji – ziemi niczyjej.
Russell drugi pit stop również wykonał bardzo szybko (na 40. okrążeniu razem z Antonellim), ponownie zabezpieczając pozycję na torze. Brytyjczyk jechał trzeci, ale jego tempo nie było rewelacyjne. Za jego plecami doszło do spięcia w Ferrari, bo Hamilton dogonił Leclerca, ale zespół nie zdecydował się wydać polecenia przepuszczenia. Hamilton stracił z tego powodu 2-3 sekundy, zanim Leclerc zmienił opony na 43. okrążeniu. Leclerc wyjechał ponad 6 sekund za Russellem, którego intensywnie gonił na kolejnych okrążeniach. Hamilton został na torze bardzo długo, zmienił opony dopiero na 55. okrążeniu wykorzystując VSC. Wtedy również opony zmienili Leclerc i Piastri, a na kolejnym kółku Antonelli. Wszyscy dostali miękkie opony. W końcówce mieliśmy pościg za Russellem, który puścił po poleceniu zespołowym Antonellego. Później dogonił go Hamilton, który kilkukrotnie szykował się do ataku. Gdy był w najlepszej sytuacji to pojawił się kolejny VSC, który uniemożliwił atak. W końcówce była jeszcze jedna okazja, ale mu się nie udało.
McLaren, Mercedes i Ferrari
Widzieliśmy to przed wakacjami na Węgrzech, a w Holandii mieliśmy potwierdzenie, że Mercedes został wyprzedzony przez McLarena. Musiało się tak stać, bo McLaren intensywnie rozwija samochód, a Mercedes przywozi jedynie małe ulepszenia. Dodatkowo były to tory kręte, których tegoroczny Mercedes nie lubi, preferują takie z długimi prostymi. Mercedes ma mieć swój duży pakiet poprawek dopiero na początku października w GP Bahrajnu w Malezji, więc najbliższe trzy weekendy wyścigowe to dla nich minimalizowanie strat. Podwójne podium w Holandii to świetny wynik biorąc to pod uwagę. McLaren ma teraz bardzo duże apetyty, oni także szykują własny duży pakiet poprawek (wcześniej, w Azerbejdżanie), więc powinni już regularnie być w grze o podia i zwycięstwa.
Kierowcy Ferrari mieli w tym wyścigu świetne tempo, pokazywali je w różnych momentach, ale nie wywalczyli podium. Zabrakło trochę szczęścia, perfekcjonizmu i zespołowej walki. Kluczowa sprawa jest taka, że ponownie tempo wyścigowe Ferrari jest lepsze niż kwalifikacyjne. Startowali z trzeciego rzędu na torze, na którym trudno się wyprzedza, więc przez długi dystans jechali za rywalami nie mogąc w pełni pokazać swoich możliwości. Na początku sezonu rekompensowali to dobrymi startami, ale rywale im dorównali. Ferrari musi mieć lepsze pozycje startowe, aby myśleć o wygrywaniu wyścigów. Muszą także w zespole ustalić konkretne zasady kiedy kierowcy się przepuszczają, a kiedy walczą ze sobą.
Przeglądowe omówienie pozostałych istotnych wyników
Liam Lawson praktycznie cały wyścig spędził na siódmej pozycji. Czołówka bardzo mu uciekła (w okolicy 1 sekundy na okrążenie), a reszta stawki nie stanowiła zagrożenia. Nowozelandczyk może być zadowolony z siebie, bo nie popełnił błędów i dowiózł solidne punkty dla Red Bulla. Trudno było oczekiwać aby mógł walczyć o wyższą pozycję w debiucie w tym wyścigu.
Nico Hulkenberg na pierwszym okrążeniu o włos ominął obracającego się Bortoleto, a w wyścigu wywalczył ósme miejsce. Niemiec pokazał bardzo dobre tempo, przez dużą część wyścigu jechał bezpiecznie na tej pozycji. Kluczowe były okrążenia po drugim starcie, zyskał trzy pozycje. Strategia była dobra, podobnie jak tempo.
Świetnie zaprezentował się Fernando Alonso, który zajął dziewiąte miejsce. Hiszpan systematycznie zyskiwał pozycje. Kluczem okazała się strategia jednego pit stopu oraz tempo wyścigowe. Aston Martin znacznie lepiej wygląda na tle rywali w wyścigu niż w kwalifikacjach. Alonso był w stanie nawet walczyć z rywalami, którzy mają lepsze silniki. Hiszpan przejechał ponad połowę dystansu na jednym komplecie miękkich opon utrzymując cały czas dobre tempo. Zmiany w Astonie Martinie przyniosły zauważalny skutek.
Jeden punkt po ciężkim wyścigu wyrwał Pierre Gasly. Francuz powinien być wyżej, bo na początku wyścigu jechał ósmy, ale po pit stopie spadł na 13. pozycję. Jechał blisko kilku rywali, tracił czas, bo wszyscy jechali tam blisko, dodatkowo trwała tam walka. Ostatecznie udało mu się stamtąd wyrwać, ale w końcówce nie był w stanie zaatakować Alonso, mimo że jechał tuż za nim.
Tuż poza punktami dojechał do mety Yuki Tsunoda, który zasługuje na spore pochwały po tym weekendzie. Prezentował dobre tempo, nie popełniał błędów. Bardzo niewiele zabrakło mu do zdobycia punktu. Z walki o punkty wypadł Arvid Lindblad, który na początku wyścigu dostał karę przejazdu przez aleję serwisową za przewinienie podczas żółtych flag. Brytyjczyk później odrobił większość strat, ale punktów nie zdobył.
Obaj kierowcy Haasa wycofali się z wyścigu z powodu problemów z jednostkami napędowymi Ferrari. Stroll wycofał się z powodu problemów z bolidem, miał jakieś uszkodzenia od początku. Bottas wycofał się z wyścigu z powodu usterki hydraulicznej związanej z mechanizmem poruszania tylnego skrzydła. Taką samą awarię w sobotę miał Perez.
Williams jest dosłownie na dnie. Nie tylko ich tempo jest słabe, ale jeszcze doszło do kolizji między kierowcami w końcówce. Tutaj w 100% winny był Sainz, ale to Albon wycofał się z powodu uszkodzeń z wyścigu. Sainz dojechał ostatni, a to wiele mówi o formie tej ekipy.
Aktualne klasyfikacje generalne po GP Holandii można znaleźć tutaj. W czołówce Russell i Norris zyskali po jednej pozycji kosztem kierowców Ferrari.
Podsumowanie
Pożegnanie z torem Zandvoort wypadło w miarę ciekawie, dzięki zróżnicowanym strategiom i kilku zaskakującym wydarzeniom. Sobotni sprint był fatalny pod względem emocji, ale niedzielny wyścig znacznie lepszy. Nie będę w ogóle tęsknił za tym torem. Ciekawe były na nim kwalifikacje, fajna jest także cała otoczka związana z położeniem i kibicami, ale ten tor jest dla F1 (dla innych serii również) po prostu zbyt kręty. Bardzo mało jest na nim klasycznej bezpośredniej walki. Nawet nowe bolidy i jednostki napędowe nic nie pomogły.
Za dwa tygodnie czeka nas wyścig o GP Włoch na torze Monza. Kilka zespołów szykuje tam pakiety poprawek, Ferrari będzie miało ulepszony silnik, a kilku kierowców przyjmie kary za nadprogramowe elementy jednostek napędowych (w tym Antonelli). Monza zapowiada się na najgorszy tor dla nowych jednostek napędowych. Energii elektrycznej będzie brakować na końcówkach praktycznie każdej prostej. Może to być dziwny weekend z jednorazowym innym układem sił.



