Lando Norris bardzo pewnie wygrał wyścig o GP Węgier 2026. Było to pierwsze zwycięstwo kierowcy McLarena w tym sezonie, a kierowcy tej ekipy byli na Hungaroring najszybsi. Piastri odpadł jednak z powodu awarii, więc podium uzupełnili Verstappen i Antonelli, którzy pojechali niemal wzorowe zawody.
Wyścig o GP Węgier 2026 rozgrywano przy wysokiej temperaturze powietrza, która przekraczała 30 stopni Celsjusza. Na początku wyścigu temperatura asfaltu wynosiła 53 stopnie, a pod koniec spadła nieco poniżej 50 stopni. Był to najcieplejszy dzień weekendu, co wpłynęło na podejście zespołów do strategii. Na Hungaroringu tradycyjnie nie było pełnej neutralizacji, ale mieliśmy krótką wirtualną w końcówce wyścigu, gdy trzeba było posprzątać popsuty bolid Piastriego.
Wyniki wyścigu o GP Węgier 2026
| Poz. | Kierowca | Zespół | Czas | Punkty |
| 1. | Lando Norris | McLaren | 1:39:56.180 | 25 |
| 2. | Max Verstappen | Red Bull | +15.080s | 18 |
| 3. | Kimi Antonelli | Mercedes | +18.728s | 15 |
| 4. | Charles Leclerc | Ferrari | +23.840s | 12 |
| 5. | Lewis Hamilton | Ferrari | +24.540s | 10 |
| 6. | Isack Hadjar | Red Bull | +55.488s | 8 |
| 7. | George Russell | Mercedes | +57.503s | 6 |
| 8. | Liam Lawson | Racing Bulls | +1 lap | 4 |
| 9. | Nico Hulkenberg | Audi | +1 lap | 2 |
| 10. | Arvid Lindblad | Racing Bulls | +1 lap | 1 |
| 11. | Gabriel Bortoleto | Audi | +1 lap | 0 |
| 12. | Pierre Gasly | Alpine | +1 lap | 0 |
| 13. | Lance Stroll | Aston Martin | +1 lap | 0 |
| 14. | Fernando Alonso | Aston Martin | +1 lap | 0 |
| 15. | Franco Colapinto | Alpine | +2 laps | 0 |
| 16. | Esteban Ocon | Haas | +2 laps | 0 |
| 17. | Alexander Albon | Williams | +2 laps | 0 |
| 18. | Carlos Sainz | Williams | +2 laps | 0 |
| 19. | Oliver Bearman | Haas | +2 laps | 0 |
| NK | Oscar Piastri | McLaren | DNF | 0 |
| NK | Sergio Perez | Cadillac | DNF | 0 |
| NK | Valtteri Bottas | Cadillac | DNF | 0 |
Tym razem opis wyścigu w nieco innej formie, bo z perspektywy czterech czołowych ekip oraz grupowo dla reszty stawki.
McLaren był najmocniejszy w tym wyścigu
Kierowcy McLarena byli najlepsi w tym wyścigu. Tempo wyścigowe Norrisa była znakomite, zdecydowanie najlepsze w stawce. Piastri trochę od niego odstawał, ale spokojnie powinien dowieźć drugie miejsce, gdyby nie awaria. Na starcie znakomicie zachował się Piastri, który awansował na prowadzenie ruszając z trzeciego pola. Norris miał lekki uślizg w drugim zakręcie i dał się wtedy wyprzedzić. Kierowcy McLarena prowadzili i stopniowo powiększali swoją przewagę. Norris, cały czas trzymał się blisko Piastriego. Zostali zmuszeni do wykonania pierwszych pit stopów szybciej niż planowali, z uwagi na agresywne strategie rywali z czołówki, ale udało im się utrzymać pozycje na torze. Przewaga czasowa stopniała, ale na dystansie znowu wypracowali sobie kilka sekund zapasu. Decydujące były drugie pit stopy, bo Piastri zjechał dość szybko reagując na ewentualne podcięcie ze strony Hamiltona, a Norris został na torze sześć okrążeń dłużej. W czystym powietrzu Norris robił naprawdę znakomite czasy okrążeń, a Piastri dodatkowo stracił około dwóch sekund dublując Carlosa Sainza, który nie dość, że nie ustąpił szybko miejsca, to jeszcze doszło do drobnego zderzenia. Po drugich pit stopach Norris wyszedł na prowadzenie i jechał najszybciej. Piastri jechał po drugą pozycję, ale w pewnym momencie popsuła mu się skrzynia biegów i wycofał się z rywalizacji. Norris pewnie wygrał, wykonał dla bezpieczeństwa dodatkowy pit stop w trakcie VSC, a w końcówce jechał ostrożnie, unikając krawężników, a i tak miał 15 sekund przewagi.
McLaren czwarty rok z rzędu wywalczył świetne wyniki na Węgrzech. W ten weekend wprowadzili ważne zmiany do bolidu, dotyczące głównie podłogi, które przyniosły zauważalne korzyści. Ich tegoroczny samochód lepiej sobie radzi na takich krętych torach z powodu krótszych przełożeń skrzyni biegów, ale skala przewagi w czystym tempie wyścigowym była dla mnie zaskakująco duża. Mają mieć drugą część pakietu poprawek po wakacjach w Holandii. Można być sporym optymistą na resztę sezonu, szczególnie na podobnych, bardziej krętych torach.
Maksymalizacja potencjału ze strony Red Bulla
Patrząc na suche czasy okrążeń, to moim zdaniem Red Bull był w tym wyścigu czwartą siłą, a Max Verstappen wywalczył drugie miejsce, a Isack Hadjar szóste. Jak to jest możliwe? Obaj kierowcy w 100% wykorzystali swoje możliwości i mieli idealne strategie. Szczególnie imponujący był Verstappen. Holender na starcie awansował na trzecie miejsce i cały czas wstrzymywał za sobą potencjalnie szybszego Hamiltona, który miał lepsze opony. Gdy Brytyjczyk wykonał wcześniejszy pit stop i wyprzedził w ten sposób Holendra, to Verstappen wykorzystał moment gdy Hamilton wyprzedzał Lawsona na głównej prostej, bardzo opóźnił hamowanie i pokonał obu w pierwszym zakręcie. To może być najlepszy manewr wyprzedzania w tym sezonie. Znowu znalazł się przed Hamiltonem i mógł ponownie jechać swoim tempem utrzymując pozycję na torze. Red Bull dał mu trafioną strategię, bo opóźnili drugi pit stop i założyli Verstappenowi używane miękkie opony. W końcówce miał na nich dobre tempo, a gdy rywale zmienili opony w trakcie VSC, to zyskał pozycję na torze i dojechał na drugiej pozycji. Isack Hadjar walczył znacznie dalej, nie miał aż tak dobrego tempa, ale dojechał do mety na szóstej pozycji, co trzeba uznać za dobry wynik.
Verstappen wielokrotnie narzekał na bolid w ten weekend, Red Bull nie był tak dobry jak reszta czołówki, ale wszystko działało na ich korzyść. Najpierw kary dla dwóch kierowców po kwalifikacjach i awans Verstappena na polach startowych. W wyścigu świetna jazda z idealną strategią i dalsze błędy / problemy rywali – wszystko ułożyło się po ich myśli. Wzrost formy w porównaniu do początku sezonu jest wyraźny od momentu wprowadzenia dużego pakietu poprawek w Austrii. Po wakacjach moim zdaniem będą walczyć o wygrane na pewnych torach, które bardziej pasują ich samochodowi.
Bardzo zmienne nastroje w Mercedesie
Mercedes pierwszy raz w tym roku został pokonany w tak dużym stopniu, w ogóle nie mieli szans na wygraną. George Russell całkowicie popsuł start spadając na sam koniec stawki. Tam musiał być jakiś problem z jednostką napędową, a nie błąd kierowcy (podali, że włączył się system anti-stall zapobiegający zatrzymaniu się na starcie). Po przejechaniu pierwszego zakrętu wyścig dla Russella praktycznie się skończył. Sprawnie przebił się przez kierowców z drugiej połowy stawki, ale po drodze poniósł tak duże straty czasowe, że mógł liczyć tylko na ósme miejsce (siódme z powodu awarii Piastriego). Dodatkowo w samej końcówce wyścigu wykonał swój drugi pit stop jedno okrążenie przed pojawieniem się wirtualnej neutralizacji, co było pechową sytuacją, bo w ten sposób stracił pozycję na rzecz Hadjara.
Kimi Antonelli zmaksymalizował potencjał, jechał nieco inną strategią niż reszta czołówki, bo wykonywał swoje pit stopy później. Ta strategia w połączeniu z bardzo dobrym tempem w czystym powietrzu i problemami rywali, dała mu trzecie miejsce. Moim zdaniem obserwując czasy okrążeń, to Antonelli był wolniejszy tylko od kierowców McLarena. Potwierdza się więc to, co obserwujemy w tym roku, a więc Mercedes w tempie wyścigowym na twardych oponach robi różnicę. Trzecie miejsce to dla Antonellego bardzo dobry występ po starcie z siódmego pola.
Mercedes kontynuuje swój bardzo nierówny sezon. Regularnie ich kierowcy mają różnego typu problemy (głównie techniczne), przez które stracili mnóstwo punktów. Dodatkowo rywale bardzo poprawili samochody i są już na ich poziomie. Mercedes ma odpowiedzieć ważnym pakietem poprawek po wakacjach, co jest dla nich kluczowe. W drugiej połowie sezonu ich kierowcy będą nawet dwukrotnie dostawać kary za nadprogramowe silniki, więc muszą się wyraźnie poprawić, aby w inne weekendy nie tracić punktów. Na ten moment wciąż kontrolują sezon, ale margines jest mały.
Weekend niewykorzystanych szans w zespole Ferrari
Ferrari wydawało się wcześniej faworytem tego weekendu, ale z powodu drobnych błędów kierowców i złej strategii nie wywalczyli nawet podium. Cały ten weekend to passa drobnych błędów, które były bardzo kosztowne. Hamilton dostał karę po kwalifikacjach za blokowanie Piastriego, czego powinien uniknąć. Na starcie wyścigu Leclerc ruszał z drugiego pola, ale spadł od razu na piąte miejsce za Hamiltona. Obaj kierowcy Ferrari ruszali na miękkich oponach jako jedyni z czołówki, ale nic na tym nie zyskali. W pierwszej fazie wyścigu Hamilton utknął za Verstappenem nie mogąc go wyprzedzić. Ferrari z góry założyło dwa pit stopy, Hamilton szybko wykonał pierwszy, udało się strategicznie podciąć Verstappena, ale okrążenie później Brytyjczyk chyba zagapił się po wyprzedzeniu Lawsona, bo skutecznie zaatakował go Holender. Hamilton stracił pozycję, co było ważne w dalszym przebiegu wyścigu. Drugi pit stop wykonał bardzo szybko, jego strategia była ryzykowna, ale wydawało się, że zapewni mu najdalej trzecie miejsce (broniłby drugiej pozycji w końcówce przed Verstappenem). Ferrari postanowiło jednak wykonać pit stopy w trakcie VSC. Hamilton z tego powodu spadł za Antonellego – zadecydowało tam 0,1 sekundy, a przy okazji przekroczył prędkość w alei serwisowej o 0,1 km/h i dostał 5 sekund kary. W końcówce jechał tuż za Antonellim mając lepsze opony, ale nie mógł wyprzedzić i spadł po doliczeniu kary za Leclerca. Kierowca z Monako jechał na dystansie nieco wolniej, miał też nieco bardziej klasyczną strategię, ale zakończył wyścig tuż za Hamiltonem, którego wyprzedził po doliczeniu kary.
Jestem bardzo rozczarowany Ferrari, a w ten weekend także Hamiltonem. Był potencjał na podwójne podium, a wyjechali z Węgier z niczym. Z drugiej strony, gdyby pewne sytuacje ułożyły się nieco inaczej (np. wyjazd Hamiltona po trzecim pit stopie), to podium było w zasięgu. Ferrari stara się ryzykować ze strategią, co udało się w Barcelonie, ale w pozostałych wyścigach już nie. Na Hungaroringu wyprzedzanie jest trudne, więc stawiając na agresywną strategię i szybkie pit stopy wymuszają na swoich kierowcach konieczność wyprzedzania, co z porównywalnymi rywalami się nie udawało. Tracą z powodu silnika na prostych, a to neutralizowało ewentualną lekką przewagę opon.
Omówienie wyników zespołów ze środka stawki
Ósmy na mecie Liam Lawson stracił 54 sekundy do Russella. Mieliśmy trzy osobne grupy zespołów w tym wyścigu. W środkowej były ekipy Racing Bulls, Audi, Alpine i Aston Martin. Ogromnym pozytywnym zaskoczeniem była forma obu kierowców Astona Martina. Zespół zastosował dwie zupełnie różne ryzykowne strategie, które dały podobny efekt. Unikali twardych opon, Stroll wykonał dwa pit stopy, w tym pierwszy już na ósmym okrążeniu. Alonso wykonał tylko jeden pit stop przejeżdżając połowę dystansu na miękkich oponach. Tempo obu kierowców było na tle rywali lepsze niż w kwalifikacjach, bo w tempie wyścigowym silnik odgrywa mniejszą rolę. Wydaje się, że ich poprawiony bolid jest także łagodny dla opon. Stroll stracił tylko 13 sekund do punktowanej pozycji. W Holandii mają mieć ulepszony silnik Hondy, więc można być dużym optymistą w temacie walki o punkty w drugiej połowie sezonu.
Rywalizacja o ostatnie punktowane pozycje była oparta o strategie. Świetnie wystartował Liam Lawson, a w końcówce wyścigu dzięki dwóm pit stopom na miękkich oponach wyprzedzał rywali i zajął ósmą pozycję. Ponownie był wewnętrzny pojedynek w Racing Bulls na torze, a jadący na jeden pit stop Arvid Lindblad ostatecznie obronił jeden punkt. Głównym rywalem dla nich było Audi. Nico Hulkenberg miał podobną strategię do Lawsona i również w końcówce przebił się na dziewiąte miejsce wykorzystując miękkie opony. To jego pierwsze punkty w tym roku. Wcześniej po punkty jechał Bortoleto, ale jego strategia z jednym pit stopem w końcówce okazała się bardzo kosztowna. Bardzo niewiele do punktowanej pozycji stracił Pierre Gasly, który wykorzystał VSC w końcówce na dodatkową zmianę opon, bardzo nadrabiał w końcówce ale zabrakło mu 1-2 okrążeń, aby przebić się do punktowanej dziesiątki.
Omówienie zespołów z końca stawki.
Trzy najsłabsze zespoły w tym wyścigu to Haas, Williams i Cadillac. Najsłabsza w całej stawce była najmłodsza ekipa, której kierowcy z powodu różnych usterek nie dojechali do mety. Duża awaryjność to poważny problem Cadillaca, który muszą stopniowo eliminować. Jak na zupełnie nową ekipę ich forma sportowa jest bardzo porządna, ale od teraz będą już prawdopodobnie na końcu stawki do końca roku. Williams jest coraz słabszy na tle rywali, czekają na duży pakiet poprawek, który pojawi się w GP Azerbejdżanu, ale obawiam się, że to będzie za późno, bo rywale jeszcze bardziej uciekną do tego momentu, a ich pakiet ma nie być tak duży jak ten w Astonie Martinie. Cały sezon dla Williamsa rysuje się w czarnych barwach. Moim zdaniem Carlos Sainz chciałby stamtąd uciec (wnioskuję to po jego ostrych wypowiedziach), ale nie ma aktualnie dobrej alternatywy. Na Węgrzech kierowcy tej ekipy mimo różnych strategii jechali na końcu stawki. Coraz słabszy w tym roku jest Haas, przegrywają z rywalami w kwestii ulepszenia bolidu. Na Hungaroringu bardzo dobry start miał Ocon, który w pierwszej fazie wyścigu jechał na 12. pozycji, ale potem systematycznie tracił miejsca. Tempo kierowców Haasa było po prostu bardzo słabe. Williamsy i Haasy zostały dwukrotnie zdublowane, a to wiele mówi.
Kilka dodatkowych wniosków
W wyścigu był problem z systemem dotyczącym niebieskich flag, chyba GPS szwankował, co było widoczne też w live timingu na schemacie toru. Z tego względu kilkukrotnie kierowcy z czołówki byli blokowani przez zawodników, którzy im nie ustępowali miejsca. Najbardziej było to widoczne w sytuacji Sainz – Piastri, ale w końcówce również Antonelli stracił kilka sekund i z tego powodu nie dogonił Verstappena. Awaria pojawiła się na najgorszym torze, który jest ciasny i kręty.
Dla mnie skandalem jest przyznanie Sainzowi zaledwie pięciu sekund kary od sędziów za uderzenie Piastriego i blokowanie go podczas dublowania. Awaria systemu flag to okoliczność łagodząca, ale to przewinienie było tak poważne, że ja bym mu dał przejazd przez aleję serwisową. Wpłynął swoim zachowaniem na to, że Piastri stracił prowadzenie w wyścigu.
Ferrari straciło już swoją przewagę na startach. Pozostałe zespoły zmieniły oprogramowanie silników i sytuacja jest wyrównana. Na Węgrzech kierowcy Ferrari mimo potencjalnie lepszych opon nic nie zyskali na pierwszych metrach.
Aktualne klasyfikacje generalne po GP Węgier można znaleźć tutaj. Doszło do kilku zmian w obu zestawieniach. Jesteśmy po 11 z 23 zaplanowanych wyścigów.
Podsumowanie
GP Węgier było bardzo klasycznym wyścigiem Formuły 1. Mało wyprzedzania w czołówce, dużo bliskiej jazdy za rywalami, oparcie swoich możliwości o różne strategie z powodu większej degradacji opon. Nowe bolidy i silniki nie sprawiły, że na Hungaroringu wyprzedzanie stało się łatwiejsze, nadal można blokować nieco szybszego rywala bez większych problemów. Wygrana Norrisa i wzrost formy McLarena są ważne w kontekście drugiej połowy sezonu. Rywalizacja w czołówce bardzo się wyrównuje.
P.S. Formuła 1 powróci do rywalizacji za cztery tygodnie w Holandii, gdzie będzie weekend sprinterski. Spodziewamy się tam ulepszonego silnika Hondy, a także ważnego pakietu ulepszeń w Mercedesie. Druga połowa sezonu zapowiada się niezwykle intensywnie, zaplanowano 12 weekendów wyścigowych w 3,5 miesiąca.
P.S.2 W trakcie przerwy wakacyjnej na blogu powinno pojawić się sporo różnych artykułów, mam zapisane wiele pomysłów, więc będę starał się systematycznie coś publikować.



Zgłoszenie błędu w tekście
Zaznaczony tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: