Oscar Piastri – kierowca, który zasłynął ze swojej chłodnej głowy i opanowania zarówno na torze, jak i poza nim. Już od najmłodszych lat pokazywał ogromny talent, jaki w nim drzemie, a umiejętność zachowania zimnej krwi w najtrudniejszych momentach sprawiła, że od razu przypięto mu etykietę „kierowcy idealnego” – takiego który nie okazuje zbyt wielu emocji przez co staje się niemalże jednością z maszyną, którą prowadzi. Taka etykieta bardzo szybko może stać się pułapką – bo każdy moment słabości zaczyna wyglądać jak porażka, a nie naturalna część sportu. Miniony sezon pokazał jednak zupełnie inne oblicze Oscar’a, który udowodnił, że nie jest robotem, a człowiekiem, którego też można złamać.
Od początku swojej motosportowej kariery uznawany był za fenomen, który bardzo szybko przejdzie z kategorii juniorskich do królowej motosportu. I faktycznie tak się stało. Już w wieku 10 lat, kiedy rozpoczynał swoją przygodę z kartingiem zdobywał pierwsze regionalne tytuły. Dla młodego Australijczyka było jednak jasne, że jeśli chce mierzyć wysoko będzie musiał opuścić rodzinne strony. Już w wieku 14 lat wraz z ojcem przeniósł się do Wielkiej Brytanii, a pół roku później zamieszkał w szkole z internatem – sam i dziesiątki tysięcy kilometrów od domu i rodziny. Jak sam podkreśla od tamtego czasu widuje swoich najbliższych kilka razy w roku i to najczęściej na wyścigach. Takie poświęcenie było jednak konieczne, aby móc się dalej rozwijać i bardzo szybko przyniosło oczekiwane rezultaty. Swoje pierwsze mistrzostwo zdobył w wieku raptem 19 lat w Formule Renault Eurocup. Rok później triumfował w Formule 3, a w 2021 roku w Formule 2. Tym samym stał się pierwszym kierowcą w historii, który sięgnął po te trzy tytuły sezon po sezonie.
Przejście do McLarena i debiutancki sezon w F1
Taki talent nie mógł się marnować, dlatego w 2022 roku oficjalnie ogłoszono, że w sezonie 2023 będzie jeździł dla ekipy McLarena. I już wtedy Piastri pokazał, że nie jest typem kierowcy, który daje sobie „wchodzić na głowę”, ponieważ stał się głównym bohaterem „afery Twitterowej”. Po tym jak Alpine, ogłosiło, że zostanie ich etatowym kierowcą, on w dość szczerych słowach zaprzeczył temu stwierdzeniu, podkreślając, że taka decyzja zapadła bez jego zgody. 22-letni wówczas Oscar pokazał wszystkim jak silny jest jego charakter, co sprawiło, że zaskarbił sobie sympatię wielu fanów.
W McLarenie zadebiutował w 2023 roku, jednak jego początki nie należały do najłatwiejszych. Nie ukończył pierwszego wyścigu, a przez pierwszą część sezonu zajmował miejsca pod koniec, albo poza punktującą dziesiątką. Należy jednak mieć na uwadze, że cały zespół mierzył się z wieloma problemami natury technicznej – samochód po prostu nie był najszybszym w stawce. Odpowiednio przeprowadzone zmiany sprawiły, że od drugiej połowy sezonu zarówno Oscar Piastri, jak i Lando Norris znacząco poprawili swoje wyniki. To właśnie po tych zmianach Piastri po raz pierwszy stanął na podium w Japonii. W kolejnym weekendzie wyścigowym w Katarze zwyciężył w sprincie, a sam wyścig ukończył na drugim stopniu podium. Ostatecznie swój debiutancki sezon zakończył na dziewiątym miejscu tabeli kierowców.
Znaczna poprawa wyników w sezonie 2024
Sezon 2024 był już dla Australijczyka znacznie lepszy – dysponował już konkurencyjnym bolidem i doświadczeniem, które wykorzystywał w kolejnych wyścigach. To właśnie wtedy wygrał swoje pierwsze Grand Prix na Węgrzech. Nie obyło się to jednak bez kontrowersji, ponieważ to właśnie wtedy przekonaliśmy się czym są słynne „Papaya Rules”. Przez błąd zespołu, pomimo że to Oscar prowadził w wyścigu, jako pierwszy na zmianę opon zjechał Lando Norris, przez co zyskał prowadzenie w wyścigu. Wtedy obaj kierowcy dostali polecenie „z góry”, że mają się zamienić pozycjami. Już wtedy dało się znać, że pomimo iż są swoimi największymi rywalami, mają do siebie szacunek, ponieważ bez większych problemów wykonali to polecenie. Ostatecznie na najwyższym stopniu stanął Piastri, a my usłyszeliśmy australijski hymn. I od tamtego momentu, zdążyliśmy się już do niego przyzwyczaić. Kilka tygodni później Oscar zwyciężył w GP Azerbejdżanu. Było to o tyle spektakularne, że jest to tor, który nigdy nie wpasowywał się w styl McLarena. W całym sezonie 2024 nie punktował tylko w jednym wyścigu, a ostatecznie zakończył go na czwartym miejscu w tabeli kierowców. Co szczególnie ważne, jego regularność była jednym z kluczowych aspektów wpływających na zdobycie przez McLarena mistrzostwa świata konstruktorów.
Rywalizacja o mistrzostwo świata F1 w 2025 roku
Prawdziwym przełomem był jednak dla Piastriego sezon 2025. Do tego sezonu McLaren przystępował jako faworyt do obu tytułów i już pierwszy weekend miał to udowodnić. Do GP Australii Oscar zakwalifikował się na drugim miejscu, zaraz za partnerem z zespołu. Przez cały wyścig walczył o zwycięstwo, jednak pod koniec ze względu na mokre warunki stracił panowanie nad samochodem i skończył na trawie. Internet bardzo szybko obiegły filmy, gdzie przy dopingu domowej publiczności robi wszystko, aby wrócić z powrotem na tor. Ostatecznie dzięki swojej determinacji udało mu się tego dokonać i zakończył wyścig na dziewiątym miejscu. Później było już jednak tylko lepiej. Piastri zaczął regularnie stawać na podium, w tym na jego najwyższym stopniu. Objął prowadzenie w tabeli kierowców i zaczął budować coraz większą przewagę, która w piku wyniosła 34-punkty nad drugim Lando Norrisem. Przy tym zawsze wykazywał się stoickim spokojem, a jego brak emocjonalnych reakcji bardzo szybko stał się cechą charakterystyczną kierowcy. Niektórzy już w tym momencie przyznali mu tytuł mistrza świata, będąc pewnym, że nic już nie jest w stanie złamać tak utalentowanego zawodnika. Drugie miejsce w GP Węgier, przerwa letnia, powrót na tor i kolejne zwycięstwo w Holandii. Nikt wtedy nie przypuszczał jak bardzo źle może potoczyć się końcówka sezonu dla młodego Australijczyka. Sezon marzeń zamienił się w sezon rodem z koszmaru.
Wszystko zaczęło się w Azerbejdżanie – w poprzednim roku wymarzonym. W sezonie 2025 nic jednak nie szło tak jak powinno już od początku weekendu. Fatalne kwalifikacje, podczas których rozbił bolid w Q3 zapewniając sobie dziewiątą pozycję startową. Potem falstart w wyścigu. Nie dał jednak czasu sędziom na przyznanie kary, ponieważ ponownie rozbił bolid już na pierwszym okrążeniu. Oznaczało to pierwszy DNF od 45 wyścigów. W internecie szybko viral’em stał się filmik Oscara siedzącego przy torze i oglądającego wyścig z relacji na telefonie. Kolejne weekendy kończył na miejscach 4 i 5, jednak wyraźnie było widać, że w samym kierowcy coś się złamało. Można odnieść wrażenie, że doszło do przeciążenia psychicznego – kumulacji błędów, presji i utraty kontroli, która uderzyła w fundament jego stylu jazdy. Łatwo się irytował na radiu, czego przykładem może być sytuacja z pierwszego okrążenia w Singapurze, kiedy podczas walki o trzecie miejsce doszło do kontaktu z zespołowym kolegą. W jej wyniku Piastri stracił pozycję, a swoje niezadowolenie wyraził inżynierowi wyścigowemu, jasno dając do zrozumienia, że Lando powinien otrzymać karę za taką jazdę. Kiedy dostał komunikat zwrotny, że kolizja nie była groźna i zespół nie zarządza zmiany pozycji, jego odpowiedź była dość znacząca. Był to wyraźny sygnał, że Australijczyk zaczyna tracić cierpliwość, co nie było spójne z jego dotychczasowym wizerunkiem. Od razu wywołało to falę spekulacji wśród jego fanów, a wśród kibiców Papai nastąpił wyraźny rozłam.
Kontynuacją złej passy dla Australijczyka były wyścigi w Austin, Brazylii i Meksyku, gdzie wyraźnie odstawał tempem od swoich dwóch największych rywali – Lando Norrisa i Maxa Verstappena, których pogoń zaczęła być coraz bardziej intensywna. Wśród ekspertów zaczęły się pojawiać domysły, że w stylu jazdy Oscara brakuje dawnego „pazura”. Zwycięstwa Lando w Brazylii i Meksyku sprawiły, że to on najpierw objął prowadzenie w tabeli kierowców, a potem powiększył przewagę. Kulminacją nieszczęść była dyskwalifikacja po wyścigu w Las Vegas, gdzie Piastriego na drugim miejscu tabeli kierowców dogonił Verstappen, a strata do Norrisa wynosiła już 24 punkty. Oscar, który przez 15 wyścigów był najpewniejszym kandydatem do tytułu Mistrza Świata, nagle stał się tym, dla którego zdobycie tytułu byłoby niemalże cudem.
GP Kataru miało być momentem przebudzenia Australijczyka – zwyciężył w sprincie oraz wywalczył upragnione Pole Position. Weekend idealny zakończył się jednak w momencie popełnienia błędu przez inżynierów zespołu, którzy nie ściągnęli kierowców McLarena na zmianę opon podczas gdy na torze pojawił się samochód bezpieczeństwa. Oznaczało to, że musieli oni zjechać jeszcze dwa razy do alei serwisowej, podczas gdy reszta stawki mogła to zrobić tylko raz. Nie trzeba być wybitnym matematykiem, żeby dojść do wniosku, że przy takim układzie sił (głównym goniącym w wyścigu był Max Verstappen) Oscar nie miał szans na upragnione zwycięstwo. Oznaczało to, że przed ostatnim wyścigiem jego szanse na mistrzostwo świata znacząco zmalały. Nie pomógł nawet fakt niesamowicie pojechanego wyścigu w Abu Zabi i zakończenia go na drugim stopniu podium, ponieważ wobec trzeciego miejsca Lando Norrisa to właśnie jemu przypadł tytuł. Dodatkowo w wyniku niesamowitej pogoni Verstappena, Piastri spadł na trzecie miejsce klasyfikacji generalnej kierowców. Jak sam teraz przyznaje dni po weekendzie wyścigowym w Abu Zabi nie należały do najłatwiejszych. Musiał pogodzić się z porażką i to w niemal idealnym sezonie, gdzie jak podkreśla drugie miejsce w wyścigu było niemalże katastrofą.
Pech i sukcesy na początku sezonu 2026
Początek sezonu 2026 był tak naprawdę przedłużeniem fatalnej passy dla Piastriego, ponieważ nie wystartował w aż dwóch wyścigach, w tym w ukochanej Australii. Jednak jak już stanął w końcu na starcie GP Japonii pojechał niesamowity wyścig, a gdyby nie dość niefortunne zjechanie na pit stop chwilę przed tym, jak na torze pojawił się samochód bezpieczeństwa, mógłby nawet ten wyścig wygrać. Co ciekawe to właśnie wyścig na Suzuce, Australijczyk wymienia jako jeden z najlepszych w karierze, podkreślając, że zrobił wówczas wszystko, co mógł. Równie dobrze było podczas GP Miami gdzie, po licznych ulepszeniach bolidu, który w końcu stał się konkurencyjny dla reszty stawki, Oscar dwukrotnie stanął na podium – najpierw na drugim stopniu w sprincie i trzecim w wyścigu.
Podsumowanie
Pomimo tak wielu trudności wypowiedzi Oscara zawsze są bardzo wyważone i racjonalne. Sam podkreśla, że najwięcej uczy się na porażkach, akceptuje to co się dzieje i idzie dalej. Co ciekawe zauważa, że tak dużą dojrzałość emocjonalną nabył podczas pracy z trenerem mentalnym. Możemy zatem dojść do wniosku, że mamy do czynienia z absolutnym profesjonalistą, który wie jak kontrolować swoje emocje, a sezon 2025 pokazał dodatkowo, że nie oznacza to bycia obojętnym – a jest to umiejętność radzenia sobie z emocjami, gdy wszystko zaczyna się sypać. I to właśnie taka mentalność sprawiła, że już w tak młodym wieku Australijczyk może poszczycić się tak imponującymi wynikami. Przy ocenie musimy jednak pamiętać, że fakt tak dużej dojrzałości emocjonalnej nie świadczy o tym, że mamy do czynienia z bezemocjonalnym robotem. Być może największą siłą Oscara Piastriego nie jest brak emocji – lecz to, że mimo nich wciąż potrafi wracać.
Autorką artykułu jest Aleksandra Binkowska, znajdziecie ją na TikToku – link.



Zgłoszenie błędu w tekście
Zaznaczony tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: