Mohammed Ben Sulayem zdradził swój konkretny plan na kolejny silnik dla Formuły 1 oraz zmiany w konstrukcji bolidów. Krótko mówiąc prezesowi FIA marzy się powrót do przeszłości w F1, a konkretnie do roku 2013, gdy rywalizowały znacznie lżejsze bolidy z silnikami V8 i niewielkim układem hybrydowym.
Mohammed Ben Sulayem rozmawiał z mediami przy okazji swojej wizyty na 24-godzinnym wyścigu Le Mans. Jego wypowiedzi pojawiły się w różnych mediach kilka dni temu, wszyscy cytowali to samo. Ja w tym artykule opieram się o serwis AutoHebdo, który zamieścił jego pełne wypowiedzi. Prezes FIA od pewnego czasu zapowiada, że silniki V8 wrócą do F1 w 2030 lub w 2031 roku. Teraz sprecyzował swój pomysł. Wcześniej jego zapowiedzi brzmiały dla mnie jak typowe obietnice polityka, który chce się przypodobać większości. Nie spodziewałem się, że jego pomysł wejdzie w życie. Teraz zmieniłem częściowo zdanie, bo jego propozycje brzmią logicznie. Nie wydaje mi się, aby wszystko udało się wprowadzić w takiej formie, ale jako punkt wyjściowy kolejnych regulacji brzmi to dobrze.
Regulacje techniczne w 2030/2031 roku podobne do regulacji z sezonu 2013?
Mohammed Ben Sulayem chce aby w kolejnych regulacjach technicznych stosowano wolnossące silniki V8. Jest przeciwnikiem dodania turbosprężarki, bo to zwiększy koszty i wagę. Jego zdaniem taki silnik miałby 760 koni mechanicznych, stosowane byłoby podobnie jak teraz paliwo zrównoważone. Do tego byłby element hybrydowy, ale tutaj pojawia się pewna nieścisłość, bo on powiedział tak: „Z silnikiem V8, 10% hybrydyzacji i zrównoważonemu paliwu uzyskujemy moc 760 koni mechanicznych w wersji podstawowej i około 880 koni mechanicznych w wersji hybrydowej”. Jeśli silnik V8 ma mieć 760 koni, to 10% to jest 76 koni, a nie 120 jak wynika z jego wypowiedzi. To jest jednak sprawa drugorzędna, bo obie wartości są jak na obecne standardy F1 bardzo małe. Przygotowanie takiego dodatku hybrydowego byłoby proste, a gotowy mechanizm lekki.
Prezes FIA jest już po rozmowach ze wszystkimi sześcioma (również Cadillac) producentami silników, wszyscy mieli się zgodzić na silnik V8. Wprowadzenie takiego silnika ma znacząco obniżyć koszty, produkcja jednego silnika ma kosztować 0,7 mln euro a nie 1,5 mln jak teraz. Wszyscy producenci chcą obniżenia kosztów, uproszczonych i lżejszych silników. Regulaminowo można je wprowadzić w 2031 roku bez żadnych przeciwwskazań (obecne regulacje i umowy F1 z zespołami wygasają po sezonie 2030), ale Ben Sulayem stara się to przyśpieszyć na sezon 2030.
Dodatkowo szef FIA planuje znaczne zmiany w bolidach. Postawił cel swojej ekipie technicznej, aby kolejne bolidy wraz z silnikiem ważyły 630 kg, czyli 140 kg mniej niż obecnie. Nie przypadkowo postawił tak niski cel, bo wie, że finalne regulacje opracowane przez ekipę FIA będą zakładały wyższą wagę. Dlatego woli postawić za cel 630 aby finalnie było około 650, bo jakby postawił cel na poziomie 650 to by było 680. Chce maksymalnie ograniczyć koszty i uprościć regulacje. Według niego dodano 50 kg z powodu bezpieczeństwa do samochodów przez kilkanaście poprzednich lat. Ciężkie samochody jego zdaniem nie są dobre dla kierowców, ani nie są bezpieczniejsze.
Mój komentarz
To co proponuje Mohammed Ben Sulayem to typowy powrót do regulacji, które zakończyły się w sezonie 2013. W tamtym roku bolidy ważyły 642 kg, były napędzane przez silniki V8, które generowały około 800 koni mechanicznych, miały także system KERS, który zapewniał 80 koni mechanicznych energii elektrycznej przez kilka sekund na okrążeniu. Silniki V8 ważyły wtedy 95 kg plus około 20 kg elementy hybrydowe. Aktualne bolidy ważą 770 kg w tym 185 kg to waga całej jednostki napędowej.
Jestem gorącym zwolennikiem zmniejszania i odchudzania bolidów F1, wspominam o tym na blogu od wielu lat. Przez kilkanaście poprzednich lat minimalna waga bolidów F1 systematycznie rosła aż do 800 kg w 2025 roku. W 2026 roku skrócono bolidy o 20 cm i zwężono o 10 cm, a wagę minimalną ograniczono do około 770 kg. Były to bardzo dobre zmiany, ale ich skala nie była takiej jakiej można było oczekiwać. Natomiast w związku z wieloma zmianami regulaminowymi z ostatnich lat nie wierzę, że udałoby się odchudzić bolidy do 650 kg w 2030/2031 roku. Wprowadzono np. minimalną wagę kierowcy, znacząco zwiększono bezpieczeństwo, ograniczono korzystanie z pewnych lekkich i drogich materiałów. Aktualne jednostki napędowe ważą 185 kg (całość z bateriami). Więc przejście na stare V8 z małym elementem hybrydowym to byłoby odchudzenie o około 70 kg. Z drugiej strony silniki V8 zużywają znacznie więcej paliwa. Aktualnie na wyścig potrzeba go 70-75 kg. W 2013 roku wykorzystywano 140-160 kg paliwa. Na starcie wyścigu nie byłoby istotnej różnicy w wadze w pełni zatankowanego samochodu. Technologia przez ostatnie lata się rozwinęła, więc prawdopodobnie nowe silniki V8 potrzebowałyby mniej paliwa, ale różnica nie byłaby znacząca w porównaniu do obecnych silników turbo. Od 2014 roku w F1 ogranicza się potencjał silników stosując ograniczenie przepływu paliwa. W czasach V8 paliwo nie było limitowane, ale było ograniczenie obrotów, co miało taki sam skutek.
Rozwój aktualnych silników działa w kontrze do planów wprowadzenia nowych za kilka lat
Problemem dla planów prezesa FIA jest to co dzieje się aktualnie w F1 i plany na kolejne lata. Krytyka aktualnych jednostek napędowych ucichła, drobne zmiany wprowadzone w Miami przyniosły skutek. Pojawią się problemy z tymi silnikami na bardzo długich prostych w Baku, Las Vegas czy w Belgii, ale poza tym będzie spokojnie. Za kilka dni będą zatwierdzone przez FIA zmiany konstrukcyjne na 2027 i 2028 rok. Każdy producent będzie musiał intensywnie rozwijać aktualne silniki, aby je do tych zmian dostosować. To będzie oznaczało, że fabryki silnikowe będą zajęte. Planowane zmiany związane z proporcją mocy 60/40 brzmią bardzo dobrze, więc z roku na rok aktualne jednostki napędowe będą coraz wydajniejsze i coraz lepiej będą sobie radziły na torach. Moim zdaniem chęci aktualnych producentów do szybszej zmiany formuły silnikowej będą z tego powodu coraz mniejsze.
Fabryki nie są w stanie z powodu kosztów pracować równolegle nad rozwojem dwóch zupełnie różnych silników. Poprzednie regulacje silnikowe były zamrożone w latach 2022 – 2025, aby producenci mogli pracować nad innymi silnikami na 2026 rok. Rozwój silników V8 także był zamrożony przez kilka lat przed wprowadzenie hybrydowych V6 w 2014 roku. Jeśli Mohammed Ben Sulayem chciałby wprowadzić zupełnie nowy silnik w roku 2030/2031, to aktualne regulacje powinny być już powoli zamrażane, aby fabryki zmieniły swoje priorytety. Będzie wprost przeciwnie, bo będą pracowali nad sporymi zmianami na 2027 i 2028 rok.
Z tego względu wydaje mi się, że po pierwsze rok 2031 to pierwsza okazja na zmiany, nie będzie się ich dało wprowadzić wcześniej. Po drugie, jak dojdzie do konkretnych negocjacji to oczekiwania zespołów i producentów silników nie będą zbieżne. Audi np. ostatnio mówiło, że silnik V8 jak najbardziej, ale musi mieć turbosprężarkę. Nie wydaje mi się, że FIA i Liberty Media będą twardo negocjować ryzykując odejście producentów, o których w ostatnich latach zabiegali.



Zgłoszenie błędu w tekście
Zaznaczony tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: