Rozpoczynają się pierwsze poważne rozmowy w sprawie następnych regulacji silnikowych dla Formuły 1. Po GP Włoch 2025 producenci wraz z FIA będą dyskutować o silnikach V8 z elementem hybrydowym, które realnie mogłoby być wprowadzone w 2031 roku.
W 2026 roku do Formuły 1 zostaną wprowadzone zupełnie nowe jednostki napędowe, które budzą pewne kontrowersje, bo zaplanowana technologia zapowiada się na bardzo skomplikowaną. Nowe silniki będą początkowo drogie, podobnie jak nowe paliwo, pojawiają się wątpliwości dotyczące ich wydajności. Historia F1 uczy nas, że zawsze producenci silników i projektanci bolidów przygotowywali konstrukcje lepsze od prognoz, więc o wydajność bym się w ogóle nie bał. Nowe regulacje zostały zatwierdzone w sierpniu 2022 roku i od tego momentu kilkukrotnie aktualizowane. Pierwsze rozmowy w sprawie tych silników rozpoczęto w 2018 roku. Więc jeśli w 2026 roku jeden z producentów będzie miał lepszy silnik od rywali, to znowu znajdą się jacyś populistyczni dziennikarze mówiący o tym, że jest tak, bo mieli informacje o nowych regulacjach wcześniej. Wszyscy je mieli i brali udział w rozmowach.
Fakt, że rozmowy o kolejnych silnikach odbywają się teraz nie jest nadzwyczajne, bo minie kilka lat aż nowe regulacje zostaną opublikowane, a następnie potrzeba dać producentom kilka lat na oficjalne prace nad nowymi silnikami.
Powrót silników V10 odrzucono na początku tego roku
Na początku tego roku prezes FIA Mohammed Ben Sulayem rzucił do mediów temat powrotu silników V10 do Formuły 1 i zaczął o to zabiegać. Chciał wprowadzić je do F1 jak najszybciej, nawet w 2029 roku. To było zagranie typowo polityczne, aby poprawić swoje notowania przed wyborami w FIA, które są zaplanowane na koniec tego roku. Mohammed Ben Sulayem był szefem FIA gdy zatwierdzono regulacje na sezon 2026 i wielokrotnie je chwalił. Zmienił front, bo zobaczył, że jest sporo krytycznych głosów. Ten pomysł został odrzucony na spotkaniu producentów silników zorganizowanym w kwietniu tego roku w Bahrajnie – Szczegóły. Według informacji sprzed pół roku jedynie Ferrari i Red Bull-Ford popierali taki pomysł. Audi i Honda byli mocno przeciwni, a lekko przeciwny był Mercedes. Co istotne FIA chciała wprowadzić silniki V10 już w 2029 roku, czyli chcieli skrócić planowane regulacje o dwa lata. Taki ruch pomógłby w debiucie Cadillacowi, który planuje własny silnik właśnie na sezon 2029.
Tak jak wtedy pisałem, pomysł powrót silników V10 do Formuły 1 to błąd i złe myślenie. Takie silniki są duże pod względem rozmiarów i wagi, potrzebują także bardzo dużo paliwa. Nawet gdyby kompletnie zrezygnowano z elementów hybrydowych (co jest nierealne), to takie silniki ani nie gwarantowałyby takiej mocy jak te szykowane na 2026 rok, ani nie pozwoliłyby na znaczny spadek wagi i rozmiaru bolidów.
FIA myśli o wprowadzeniu silników V8 z paliwem syntetycznym i niewielkim systemem odzyskiwania energii
Szczegółowo o nowym planie na kolejne silniki dla Formuły 1 poinformował niemiecki Auto Motor und Sport, a dzień później ich informacje z większości potwierdził brytyjski serwis The Race. Według tych doniesień aktualnie rozważane są silniki V8 o pojemności 2,4 litra, a więc taka sama konfiguracja jak w latach 2006 – 2013. Oczywiście technologia poszła znacznie do przodu i będą to inne silniki niż wtedy. Silniki byłyby napędzane paliwem syntetycznym (które zadebiutuje w 2026 roku), które jest neutralne pod względem emisji CO2. Co istotne silniki miałyby komorę wstępnego spalania paliwa (pre-chamber), co znacznie zwiększa sprawność. Według AMuS wprowadzenie takich technologii znacznie zmieni dźwięk wydawany przez silniki, miałby on przypominać ten, jaki wydają silniki Diesla. Natomiast V8 byłyby wciąż znacznie głośniejsze niż współczesne silniki z turbo. Planowane jest pozostawienie odzyskiwania energii kinetycznej podczas hamowania o wydajności 220 do 240 kW. W latach 2014 – 2025 element hybrydowy zapewnia 120 kW mocy, a od 2026 roku będzie to 350 kW.
Teoretycznie taki zestaw mógłby generować ponad 1000 koni mechanicznych. Element hybrydowy zapewniłby około 300 koni, a silnik spalinowy V8 bez problemu grubo ponad 700 koni. W 2013 roku silniki V8 miały nieco ponad 750 koni mechanicznych mocy. Technologia poszła znacznie do przodu, nawet z innym paliwem, którego ilość byłaby ograniczona, moc powinna być większa.
Przypominam, że w 2013 roku silniki V8 ważyły 95 kg plus system KERS około 30 kg. Na dystans wyścigu potrzebowały 140 – 160 kg paliwa. Od 2026 roku cała jednostka napędowa będzie ważyła minimum 185 kg, a na dystans wyścigu będzie zużywać 100 kg paliwa. Na 100% silniki V8 potrzebowałyby dużo mniej paliwa w przyszłości niż zużywano w 2013 roku, AMuS szacuje, że byłoby to 120 kg. To oznacza, że taka zmiana napędu pozwoliłaby realnie odchudzić bolidy F1, a także zmniejszyć ich rozmiary.
Zmiana silników w 2031 roku to najbardziej realny scenariusz
FIA wraz z producentami silników podczas spotkania zaplanowanego na 11 września w Londynie będą skupiać się na dwóch podstawowych kwestiach. Po pierwsze czy obecni producenci są zainteresowani wprowadzeniem silników V8, jakie mają na ten temat zdanie, być może są inne propozycje. Po drugie kiedy do takiej zmiany mogłoby dojść. Nowe regulacje silnikowe są zaplanowane na lata 2026 – 2030, ale jest możliwość skrócenia ich do trzech lat. Każdy producent silników wydał setki milionów dolarów na przygotowanie nowych silników, zrezygnowanie z nich po trzech latach byłoby zupełnie nieopłacalne. Nawet pięć lat to za mało, aby zbilansować te wydatki. Poza tym wszystkie zespoły robią zupełnie nowe bolidy na 2026 rok. Wprowadzenie innych silników już w 2029 roku wymagałoby również wprowadzenia nowych bolidów. Tutaj także skrócenie regulacji do zaledwie trzech lat byłoby nieopłacalne.
Według AMuS, FIA chciałoby wprowadzenia nowych silników w 2029 roku, a popiera ich w tym Red Bull-Ford oraz Cadillac. Audi i Honda mają być definitywnie przeciwni skróceniu pięcioletniego okresu, weszli do F1 dzięki takim regulacjom. Według AMuS taka zmiana nie byłaby prosta również z prozaicznego powodu, bo obecni producenci musieliby zainwestować w nowy sprzęt do fabryk, na co potrzeba czasu i pieniędzy.
Podsumowanie
Moim zdaniem wszelkie dyskusje na ten temat ruszą na serio na początku 2026 roku, gdy będzie wiadomo jaki jest układ sił, wydajność nowych silników i sytuacja w Formule 1. Żaden producent silników, który dobrze wejdzie w nowe regulacje nie będzie chciał szybciej ich zmiany. Odwrotnie ci, którzy słabo wejdą w nowe regulacje. Rozmowy, które odbędą się teraz nakreślą ogólny kierunek dalszych planów w F1. Ustalenie regulaminu silnikowego to długotrwały proces, będzie potrzeba na to pewnie około dwóch lat. Dlatego moim zdaniem myślenie o wprowadzeniu takich silników w 2029 roku jest kompletnie nierealne. Regulacje w 2026 roku musiałyby się okazać ogromną klapą, wtedy wszystko zostałoby przyśpieszone, aby ratować F1. Zobaczymy jakie będą rezultaty wrześniowego spotkania.
Aktualizacja 12:00 5.09.2025 r.
W nowym artykule AMuS informuje, że Red Bull-Ford i Cadillac chcieliby zmiany silnika od 2029 roku, Ferrari i Mercedes od 2030 roku, a Audi i Honda od 2031 roku. Bardzo ważnym powodem za prostszymi silnikami jest spadek kosztów dla producentów i zespołów klienckich. Wszyscy producenci popierają utrzymanie elementu hybrydowego w takiej formie jak wspomniałem w tym artykule. Byłoby to niezbędne aby utrzymać w F1 system wspomagający wyprzedzanie, który będzie wprowadzony w 2026 roku, gdy znika DRS. Audi jest jedynym producentem, który na przyszłość proponuje silnik V8 Turbo, reszta chce zwykłe V8.
Aktualizacja 20:50 5.09.2025 r.
Jak informuje BBC, zaplanowane na 11 września spotkanie zostało odwołane przez prezesa FIA 5 września, bo po wstępnych rozmowach z producentami wiadomo, że nie uda się wprowadzić nowego silnika w 2029 roku, a taki był cel Mohammeda Ben Sulayema. Na ten moment wszystko wskazuje na to, że regulacje silnikowe utrzymają się przez pięć lat do sezonu 2030 i dopiero w 2031 roku będzie można wprowadzić inny silnik.
P.S. Według najnowszych plotek, które także zamieścił niemiecki AMuS, silniki w 2026 roku będą mocniejsze niż spodziewała się FIA. Regulamin ogranicza ilość mocy elektrycznej do 475 koni mechanicznych. Wiele się mówiło, że będzie podział mocy 50/50, co od początku było tylko zagrywką marketingową, bo silnik spalinowy będzie miał więcej mocy niż 475 koni. Dlatego dominowała prognoza o łącznej mocy około 1000 koni mechanicznych w tym 525 koni z silnika spalinowego, a wtedy podział mocy byłby w okolicy 53/47 na jego korzyść. AMuS podało niedawno, że według ich informacji niektóre silniki spalinowe generują obecnie 585 koni mechanicznych mocy, co dałoby pełną moc całego pakietu na poziomie 1060 koni, czyli więcej niż teraz. Podział mocy zapowiada się więc na 55/45 na rzecz silnika spalinowego. Biorąc pod uwagę dalszy rozwój, to te proporcje będą się dalej zmieniać na korzyść silnika spalinowego.



Zgłoszenie błędu w tekście
Zaznaczony tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: