Stefano Domenicali uaktywnił się w temacie sprintów. Chce aby w każdym sezonie organizowano ich więcej i rozważa dalsze zmiany formatów. To jeden z głównych pomysłów, aby F1 zarabiała więcej pieniędzy i zyskiwała więcej kibiców, szczególnie młodych. Takie podejście niesie ze sobą wiele zagrożeń.
Szef Formuły 1 na kilka dni przed GP Włoch 2025 udzielił wywiadu kilku dużym mediom. Wspomniał wtedy o kilku propozycjach zmian w Formule 1, a główne dotyczyły formatu sprinterskiego. Pomysły Stefano Domenicalego wziąłem z artykułu w serwisie Motorsport.com, który był jednym z biorących udział w rozmowie.
Stefano Domenicali chciałby więcej sprintów w F1
Formuła 1 myśli nad zwiększeniem liczby sprintów w bliskiej przyszłości. Z perspektywy F1 sytuacja jest bardzo prosta. Weekend sprinterski oznacza większe zainteresowanie kibiców, więcej widzów na trybunach już od piątku i więcej widzów przed telewizorami podczas sesji piątkowych i sobotnich. Nie dziwię się takiemu podejściu, bo zainteresowanie treningami jest bardzo małe. Jeśli zamiast dwóch z nich wprowadza się sprint i sesję kwalifikacyjną, to zdecydowanie więcej kibiców jest zainteresowanych. Promotorzy wyścigów chcą mieć u siebie sprinty, płacą za to dodatkowe pieniądze, bo dzięki temu więcej kibiców kupuje bilety na cały weekend. Wszystkie strony na tym zyskują. Natomiast moim zdaniem jest duże ryzyko „przegrzania zainteresowania” ze strony zwykłych kibiców, którzy po prostu nie będą w stanie wszystkiego śledzić, zaczną z powodu innych zajęć omijać pewne wydarzenia na torze itd. Jeżeli ktoś pracuje, ma rodzinę, różne zajęcia i zainteresowania, to nie będzie w stanie śledzić wszystkich ważnych sesji w tak dużej liczbie.
Domenicali sugeruje również dalsze zmiany w formacie sprinterskim, mają być w tym temacie prowadzone dyskusje związane z kilkoma pomysłami. Domenicali powiedział, że nie zrobią jak w MotoGP, gdzie w każdy weekend odbywa się sprint. Moim zdaniem to jest złe porównanie, bo w MotoGP kierowcy wciąż mają trzy treningi, a w piątki na torze są tylko treningi. W tamtej serii wprowadzenie sprintów nie było aż tak wielką rewolucją w formacie weekendu. W F1 weekend sprinterski likwiduje dwa z trzech treningów, co znacznie wpływa na zespoły.
Nie jestem fanem sprintów w F1 i tego nie ukrywam. Obowiązujący teraz układ weekendu sprinterskiego jest najlepszy z dotychczasowych, ale sprinty mają kilka podstawowych wad. Często są bardzo nudne, a ich przebieg pokazuje nam jak będzie wyglądał główny wyścig. Dwie sesje kwalifikacyjne sprawiają, że po piątku już znamy prawdziwy potencjał zespołów.
Wyobraźcie sobie, że mamy sprinty co weekend i tylko jeden trening. Młodzi kierowcy mieliby niezwykle trudne początki w Formule 1, nie mieliby czasu na naukę nowych samochodów i torów. Zespoły rzadziej zatrudniałyby debiutantów, bo nie chcieliby ryzykować. Znacznie utrudniłoby to zespołom F1 rozwój bolidów.
Kilka dni po udzieleniu tych wypowiedzi przez Domenicalego pojawiły się informacje, że w 2027 roku może być dziesięć weekendów sprinterskich, taki ma być aktualny plan. To moim zdaniem brzmi realnie. I na coś takiego trzeba się (niestety) nastawić. F1 chce zarabiać więcej, a kalendarza nie da się już wydłużyć, więc wprowadzą kilka dodatkowych sprintów. Na początku robili trzy sprinty, teraz jest ich sześć. Jak za dwa lata będzie ich 10-12 to nie będę zaskoczony. Moim zdaniem to byłoby jednak absolutne maksimum, bo zespoły potrzebują treningów aby rozwijać bolidy, udostępniać bolidy młodym kierowcom itd.
Domenicali chciałby odwróconej kolejności na polach startowych
Wraca także pomysł na odwróconą stawkę wzorem juniorskich serii F2 i F3. Podobno kilka lat temu w świecie F1 wszyscy byli przeciwni, ale teraz na rozmowach sytuacja się zmieniła i nawet część kierowców jest za tym pomysłem. Chodzi tutaj o wprowadzenie odwróconej kolejności na polach startowych sprintu w stosunku do kwalifikacji (wtedy musieliby zrezygnować z dodatkowej sesji kwalifikacyjnej do sprintu). W F2 czy F3 odwraca się kolejność pierwszych dziesięciu lub dwunastu kierowców. W F2 zawodnik wygrywający kwalifikacje do krótkiego wyścigu startuje z dziesiątego pola itd.
Moim zdaniem coś takiego w F1 kompletnie by się nie sprawdziło z kilku powodów. Po pierwsze to mogłoby mieć wpływ na kwalifikacje, bo okazałoby się, że zamiast wygrywać czasówkę lepiej być np. na miejscu piątym, bo to daje dobrą pozycję startową i do sprintu i do głównego wyścigu. Zaczęłoby się kombinowanie. W F1 na wielu torach wyprzedzanie jest trudne. W idealnych warunkach najszybszy kierowca wygrywa kwalifikacje, a na kolejnych pozycjach są kierowcy stopniowo wolniejsi. W wyścigu stawka się rozjeżdża, bo najszybsi są z przodu. Jeżeli najszybszy kierowca ma karę i rusza z połowy stawki, to ma przed sobą wolniejszych kierowców i może ich łatwo wyprzedzić, więc jest akcja na torze. Przy odwróconej stawce najszybszy kierowca ruszałby z dziesiątej pozycji, a przed nim byłby kierowca tylko nieco wolniejszy w kwalifikacjach itd. Różnice tempa między nimi nie byłyby duże, więc to nie pomogłoby w wyprzedzaniu. Akcji na torze mogłoby być jeszcze mniej niż zwykle, bo łatwiej tworzyłyby się pociągi z kilkoma samochodami.
Jeżeli F1 chce realnie zamieszać w sprincie, ale zrobić to w sposób zgodny z duchem sportu to mam prostą propozycję: niech w kwalifikacjach do sprintu każdy kierowca może zrobić tylko jedno okrążenie. Segmenty SQ1 i SQ2 niech zostaną bez zmian, ale w finałowym segmencie SQ3 niech kierowcy wyjeżdżają na tor po kolei i każdy może zrobić jedno okrążenie. Wtedy znacznie wzrasta presja, bo nie będzie się dało poprawić błędu. Na 100% pojawiłyby się wpadki niektórych kierowców i układ na starcie sprintu byłby zróżnicowany.
Inne pomysły i podsumowanie
Traktujcie te wypowiedzi szefa F1 jako badanie nastrojów. Celowo rzucił kilka takich propozycji na zaplanowanym spotkaniu z mediami, aby sprawdzić jakie będą reakcje. Kalendarz sprintów na sezon 2026 wciąż nie został opublikowany (potwierdzony jest tylko sprint w Holandii), ale nie spodziewam się zmian w tym formacie w 2026 roku. W nowym sezonie będzie rewolucja techniczna, która będzie głównym tematem. Nikt nie wie jakie będą jej skutki, więc nie będą dodatkowo mieszać zmianami w sprintach. Zmiany w 2027 roku są realne.
Stefano Domenicali sugerował również, że wyścigi są zbyt długie, przez co młodzi kibice ich nie oglądają i wolą skróty. Tutaj jednak chyba wypowiedział się nieprecyzyjnie, bo podobno nie ma tematu skrócenia dystansu wyścigów. Raczej chodzi o ogólny czas na rozegranie wyścigu i skrócenie obecnych trzech godzin, ale nie wydaje mi się, że taki temat będzie w ogóle podejmowany. W ostatnich tygodniach widziałem wypowiedzi szefa ligi NBA, że dużo kibiców ogląda darmowe skróty meczów, a nie całe w płatnej telewizji / streamingu. Wiele innych dyscyplin sportowych obserwuje to u siebie. Powodem nie są długie mecze / wyścigi. Jeśli dane rozgrywki są ciekawe, to kibice (młodsi i starsi) będą oglądać długo. Ludzie po prostu nie mają czasu, aby regularnie oglądać wszystkie interesujące ich rozgrywki sportowe, dlatego wybierają skróty. Ludzi także nie stać na kupowanie wszystkich kanałów sportowych / streamingu i tam wszystko oglądać. Często wystarczają skróty. Rozgrywek sportowych jest zbyt dużo, aby wszystko śledzić.



Zgłoszenie błędu w tekście
Zaznaczony tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: