Max Verstappen pewnie wygrał wyścig o GP Emilii-Romanii 2025 na torze Imola prowadząc w nim od startu do mety, a podium uzupełnili kierowcy McLarena. Wyścig był zaskakująco ciekawy jak na włoski tor, było sporo manewrów wyprzedzania, a z powodu neutralizacji trochę zamieszania.
Wyścig o GP Emilii-Romanii 2025 w połowie został przerwany wirtualną neutralizacją, bo popsuł się bolid Estebana Ocona i zaparkował go na trawie. Kilkanaście minut później z powodu awarii niemal w tym samym miejscu, zatrzymał się Andrea Kimi Antonelli, a w tym przypadku potrzebna była pełna neutralizacja, która trwała długo. Stało się tak, bo musiał wyjechać podnośnik na tor, nie mogli zepchnąć bolidu Mercedesa, bo to miejsce na poboczu zajmował już zepsuty Haas. Warunki pogodowe były stabilne, było słonecznie, a temperatura asfaltu przekraczała 40 stopni Celsjusza.
Pirelli na Imolę po raz pierwszy przywiozło opony z mieszanki C6 (miękkie), aby zwiększyć liczbę pit stopów i to się im udało. Historycznie na Imoli degradacja opon jest niska, wyścigi procesyjne, a kierowcy jadą na jeden pit stop. W tym roku część wybrało strategię dwóch pit stopów, co doprowadziło do sporych zmian w kolejności i wymusiło bezpośrednią walkę. Kierowcy także powszechnie wykorzystali okresy neutralizacji na wymianę opon.
Wyniki wyścigu o GP Emilii-Romanii 2025
| 1 | Max Verstappen | Red Bull | 1:31:33.199 | 25 |
| 2 | Lando Norris | McLaren | +6.109s | 18 |
| 3 | Oscar Piastri | McLaren | +12.956s | 15 |
| 4 | Lewis Hamilton | Ferrari | +14.356s | 12 |
| 5 | Alexander Albon | Williams | +17.945s | 10 |
| 6 | Charles Leclerc | Ferrari | +20.774s | 8 |
| 7 | George Russell | Mercedes | +22.034s | 6 |
| 8 | Carlos Sainz | Williams | +22.898s | 4 |
| 9 | Isack Hadjar | Racing Bulls | +23.586s | 2 |
| 10 | Yuki Tsunoda | Red Bull | +26.446s | 1 |
| 11 | Fernando Alonso | Aston Martin | +27.250s | 0 |
| 12 | Nico Hulkenberg | Kick Sauber | +30.296s | 0 |
| 13 | Pierre Gasly | Alpine | +31.424s | 0 |
| 14 | Liam Lawson | Racing Bulls | +32.511s | 0 |
| 15 | Lance Stroll | Aston Martin | +32.993s | 0 |
| 16 | Franco Colapinto | Alpine | +33.411s | 0 |
| 17 | Oliver Bearman | Haas | +33.808s | 0 |
| 18 | Gabriel Bortoleto | Kick Sauber | +38.572s | 0 |
| NC | Kimi Antonelli | Mercedes | DNF | 0 |
| NC | Esteban Ocon | Haas | DNF | 0 |
Verstappen wygrał przed dwoma kierowcami McLarena
Max Verstappen pewnie wygrał wyścig, prowadząc od startu do mety. W jego wykonaniu był to występ 10/10. Kluczowy był start, bardzo odważny i efektowny manewr wyprzedzania Oscara Piastriego. Holender zaatakował w swoim stylu w drugim zakręcie wykorzystując zostawione miejsce. Dzięki temu Verstappen mógł kontrolować wyścig. Fakty są takie, że po raz pierwszy w tym roku miał najlepsze tempo wyścigowe w całej stawce i nie ma tutaj wątpliwości, nie był to tylko efekt jazdy w czystym powietrzu. Powiększał przewagę nad Piastrim na początku, a później nad Norrisem, gdy ten znalazł się na drugiej pozycji. Piastri i Norris cisnęli, a Verstappen im uciekał lub kontrolował swoją przewagę. W ogóle nie było widać u Verstappena degradacji opon, a to była w tym roku pięta achillesowa Red Bulla. Wygląda na to, że trzeci etap pakietu poprawek zadziałał i Red Bull stał się naprawdę konkurencyjnym bolidem. Po kwalifikacjach Verstappen mówił, że w tym roku tak pewnie w samochodzie się jeszcze nie czuł. W wyścigu pierwszy raz nie miał żadnych problemów z degradacją opon. Oczywiście Imola jest torem, który bardziej obciąża przednie opony, a takie obiekty w tym roku bardziej pasują Red Bullowi, więc to na pewno jest istotny czynnik, ale na 100% forma jest lepsza niż wcześniej w sezonie.
Po kwalifikacjach sugerowałem, że to może być przełomowy weekend dla Piastriego po bardzo dobrym występie w kwalifikacjach, ale taki nie był, bo Australijczyk gorzej spisał się w wyścigu. Na starcie skupił się na blokowaniu Russella i zostawił wolne miejsce po prawej stronie z czego skorzystał Verstappen. Gdyby tak pojechał Norris, to media i kibice by go mocno krytykowali. To był duży błąd Piastriego, nie powinien się przejmować Russellem, nawet jakby ten go wyprzedził, to nie jest rywalem w walce o mistrzowski tytuł. W tym roku prowadzenie jest niezwykle ważne, a oddając je w prezencie Verstappenowi ułatwił mu zwycięstwo. Później Piastri jechał ze strategią dwóch pit stopów, co nie okazało się dobrym ruchem, bo stracił czas na wyprzedzanie innych kierowców. W pierwszej fazie wyścigu odstawał od Verstappena, stąd chyba pomysł takiej strategii, aby zrobić coś inaczej.
Norris stracił około 10 sekund w pierwszej fazie wyścigu zanim wyprzedził Russella. Później jechał podobnym tempem do Verstappena i taką samą strategią, ale nie był w stanie zniwelować swojej straty. Holender dodatkowo wykonał swój pierwszy pit stop w trakcie VSC podwajając swoją przewagę do blisko 20 sekund. W końcówce Norris wyprzedził jeszcze Piastriego (miał starsze opony), ale nie miał szans dogonić Verstappena. Nie było w McLarenie współpracy, Piastri na starszych oponach nie puścił Norrisa po zakończeniu neutralizacji.
Verstappen kontra McLaren
Wiele w tym roku mówi się o tym jak słabym bolidem Max Verstappen rywalizuje z kierowcami McLarena. Niektórzy mówili nawet, że ma bolid numer cztery. Obserwuję od paru lat powszechne umniejszanie bolidom, aby dzięki temu bardziej chwalić swojego ulubionego kierowcę. Fakty są takie, że w tym roku Verstappen w trzech wyścigach miał tempo pozwalające realnie walczyć o zwycięstwo w wyścigu, dwukrotnie je wykorzystał. W pozostałych czterech wyścigach jego tempo było gorsze, nie miał szans na taką walkę, trzykrotnie finiszował poza podium, a w Australii był drugi wykorzystując opady deszczu. W kwalifikacjach sytuacja wygląda inaczej, bo McLaren gorzej prezentuje się na jednym okrążeniu, więc walka między nimi jest znacznie bardziej wyrównana.
Red Bull miał w ostatnie weekendy ważne poprawki i one zadziałały na Imoli idealnie. McLaren miał pakiet nowości w ten weekend, ale mniejszy i on wielkiej różnicy nie zrobił. Fakt, że Verstappen pojechał na Imoli mocnym tempem i nie było widać spadku przez degradację opon, musi być dla McLarena alarmujący. Red Bull ma mieć jeszcze kolejne poprawki wkrótce, prawdopodobnie w Hiszpanii, bo Monako to specyficzny tor mający inne wymagania. McLaren także coś szykuje, ale nie wiemy jak duży pakiet. W Hiszpanii dojdzie do zaostrzenia testów elastyczności przednich skrzydeł na czym bardziej ma stracić McLaren. Zespół z Woking musi wprowadzić wkrótce duży pakiet poprawek i przyśpieszyć bolid, bo jeśli tego nie zrobią, to zostaną na stałe wyprzedzeni. W klasyfikacji konstruktorów ich sytuacja jest pewna, ale wśród kierowców Verstappen ma duże szanse na sukces. McLarenowi nie pomaga fakt, że ich kierowcy odbierają sobie punkty.
Przeglądowe omówienie innych rezultatów w GP Emilii-Romanii 2025
Na wyniki wyścigu spory wpływ miały dwie neutralizacje oraz strategie. Kierowcy, którzy na początku postawili na dwa pit stopy na tym stracili, bo rywale mogli zostać na torze i jechać w czystym powietrzu. Potem wielu z nich wymieniło opony w trakcie VSC tracąc mniej czasu.
Ferrari było trzecią siłą w wyścigu patrząc na czyste tempo. W kwalifikacjach spisali się fatalnie, ale tempo wyścigowe było bardzo dobre. W tym roku jest to powszechny trend, ale z powodu słabych kwalifikacji rzadko go wykorzystują. Hamilton pojechał najlepiej w tym sezonie, to fakt, że skorzystał na obu neutralizacjach, ale również on sam jechał dobrze i efektownie wyprzedzał rywali. Leclerc może się czuć rozczarowany, bo VSC pojawiła się dla niego w złym momencie, stracił wtedy swoją przewagę. Ostatecznie dojechał szósty, walcząc w końcówce z Albonem, a obu wyprzedził Hamilton.
Williams po raz kolejny błyszczał. Albon miał znakomite tempo i trafioną strategię. Przez pewien czas była nawet realna szansa na podium. W końcówce był naciskany przez obu kierowców Ferrari, dlatego nie mógł już myśleć o pogoni za Piastrim, który kończył wyścig na zużytych oponach. Pokonał za to Leclerca, który wcześniej wywiózł go poza tor. Sainz był ósmy, on podobnie jak Leclerc sporo stracił przez wczesny pierwszy pit stop. Patrząc na czyste tempo wyścigowe, to Williams był czwartą siłą.
Za Mercedesem najgorszy występ w sezonie. Antonelli odpadł z powodu awarii, a Russell był dopiero siódmy. Tempo wyścigowe było bardzo złe, Russell mocno odstawał, potem po wczesnej zmianie opon nie potrafił się szybko przebić. W kwalifikacjach forma była świetna, a w wyścigu było słabo. Russell mógł nawet nie mieć punktów, ale skorzystał na pełnej neutralizacji, zredukował wtedy swoje straty i po restarcie nadrobił kilka miejsc.
Duże pochwały należą się Isackowi Hadjarowi, który zdobył dwa punkty, pojechał dobrym tempem i z dobrą strategią. Dla niego dziewiąte miejsce w takim wyścigu to było maksimum, wyprzedzili go szybsi kierowcy. Ostatni punkt zdobył ruszający z alei serwisowej Yuki Tsunoda. Jako jedyny wykonał tylko jeden pit stop, to pozwoliło mu w końcówce zyskać kilka pozycji, ale na punkty musiał się jeszcze przebić. Japończyk po dużej kraksie w kwalifikacjach podobno nie miał w swoim bolidzie nowych komponentów, bo te uległy zniszczeniu.
Aston Martin nie zdobył punktów, mimo znakomitych kwalifikacji. Przegrali przez strategię i wykorzystanie pośrednich opon w sobotę. Z tego powodu ich opony na wyścig były już zużyte, musieli jechać na dwa pit stopy. Tempo wyścigowe mieli słabe, kilku rywali łatwo ich ograło. Zbyt dużo postawili na kwalifikacje osłabiając swoje szanse w wyścigu.
Aktualne klasyfikacje generalne po GP Emilii-Romanii 2025 można znaleźć tutaj.
Podsumowanie
To był naprawdę ciekawy wyścig jak na tor Imola. Przywiezienie przez Pirelli bardziej miękkich opon opłaciło się, pojawiła się lekka degradacja opon, a także różne strategie. Dzięki temu było więcej wyprzedzania. Na trybunach była także rekordowa liczba kibiców. Był to ostatni wyścig na Imoli, bo kontrakt wygasa po tym sezonie. W przyszłorocznym kalendarzu nie ma miejsca, bo 24 tory mają już umowy. Imola może jednak wrócić w formie rotacyjnej umowy lub jako zastępstwo, gdyby jeden z planowanych wyścigów wypadł z kalendarza.
Za tydzień zawody na wyjątkowym torze w Monako, gdzie często układ sił jest inny niż w całym sezonie. W tym roku będą tam obowiązkowe dwa pit stopy, więc w wyścigu powinno być więcej zmian. Kluczowe są wciąż kwalifikacje. Układ toru powinien bardziej pasować McLarenowi, ale oni zwykle w kwalifikacjach w tym roku są gorsi niż w wyścigach. Spodziewam się niespodzianek i to takich dużych jak np. kierowca ze słabszej ekipy na podium.



Zgłoszenie błędu w tekście
Zaznaczony tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: