Za nami trzy wyścigi Formuły 1 w sezonie 2026 i bardzo długa przerwa przed GP Miami, gdzie układ sił może się wyraźnie zmienić. Z tej okazji krótko podsumowałem sytuację każdego zespołu oraz napisałem czego można się po nich spodziewać przez resztę sezonu.
GP Miami 2026 zapowiada się na nowe otwarcie sezonu. Każdy zespół powinien przywieźć wtedy spory pakiet poprawek dla swojego bolidu.W niektórych przypadkach mogą to być naprawdę duże pakiety, bo wiele nowości było planowanych na Bahrajn i Arabię Saudyjską, a wszystko będzie skompresowane w późniejszym terminie. Prawdopodobnie będą wtedy także pewne zmiany regulaminowe dotyczące wykorzystania jednostek napędowych, ale jeszcze nie jest to ustalone. W czerwcu wchodzą za to w życie nowe sposoby pomiaru sprężania w silnikach spalinowych, co również może wpłynąć na układ sił. Dlatego sytuacja w F1 po wymuszonej przerwie powinna się zmienić. Nie wydaje mi się, aby miał to być sezon pod znakiem całkowitej dominacji Mercedesa.
Przed nami miesiąc przerwy od rywalizacji w F1, więc warto krótko omówić sytuację każdego zespołu.
Mercedes
Mercedes na początku 2026 roku sprawdził się w roli faworyta. Przygotowali najlepszy silnik oraz bardzo dobry bolid. Zespół oraz kierowcy nie zawodzą, więc stali się głównymi faworytami do obu tytułów mistrzowskich. W teorii z perspektywy Mercedesa wszystko jest idealnie, ale ta ekipa nie może spocząć na laurach z wielu powodów, bo rywale prawdopodobnie dostaną możliwość poprawy swoich silników i nadrobią przynajmniej część strat. Przed zespołem trzy ważne wyzwania na resztę sezonu. Na pewno będą forsowane zmiany regulaminowe, które będą osłabiały osiągi Mercedesa, więc będą musieli się im przeciwstawiać. Mercedes musi skutecznie i regularnie rozwijać bolid, bo inaczej rywale ich prześcigną. Będą musieli także zarządzać wewnętrzną rywalizacją kierowców, bo raczej nikt na serio nie spodziewał się, że Antonelli będzie na tyle dobry, aby rywalizować z Russellem. Ewentualna wewnętrzna walka osłabi zespół.
Ferrari
Ferrari bardzo dobrze rozpoczęło sezon 2026, odważę się napisać, że mają najlepszy bolid w stawce. Widać, że ich kierowcy pewnie się w nim czują, są w stanie w trakcie wyścigów regularnie walczyć z rywalami i nie pojawiają się związane z tym problemy. Bardzo podoba mi się wprowadzanie przez Ferrari różnych innowacji, wreszcie to oni wymyślają ciekawe rzeczy, a nie tylko kopiują. Problemem jest jednostka napędowa, która jest zbyt słaba. To dla Ferrari największe wyzwanie, czy uda im się zniwelować w trakcie sezonu stratę do Mercedesa spowodowaną silnikiem? Początek sezonu sugeruje, że w Ferrari zapanuje bardzo potrzebna stabilność. Obaj kierowcy oraz szefostwo powinni zostać na kolejny sezon, bo wyniki są na dobrym poziomie. Jeżeli będą w tym roku dobrze rozwijać bolid i silnik, to moim zdaniem Ferrari odniesie sporo sukcesów, ale walka o mistrzostwo świata to raczej perspektywa 2027 roku. Aby Ferrari walczyło w tym roku o mistrzostwo, to muszą się spełnić dwa warunki: własna duża poprawa osiągów oraz poważne problemy Mercedesa z rozwojem bolidu.
McLaren
Początek sezonu dla McLarena stoi pod znakiem wielu awarii, ale GP Japonii pokazało nam ich wysoki potencjał. McLaren jako jedyny zespół z czołówki nie miał istotnych poprawek w bolidzie od pierwszych testów aż do końca marca. Zostawili sobie cały budżet, więc możemy od nich oczekiwać więcej. W poprzednich latach pokazali, że potrafią się bardzo skutecznie rozwijać w trakcie sezonu i podobnie może być w 2026 roku. Pod względem silnika będą zawsze lekko w tyle za fabrycznym Mercedesem, ale mają realne możliwości zrobić od nich lepszy bolid. Dlatego McLaren w dalszej części sezonu ma moim zdaniem szansę wrócić do poziomu znanego z poprzednich sezonów. Forma w GP Miami nam wiele wyjaśni, bo wtedy mają mieć dużo zmian w bolidzie, w tym bardzo potrzebną „terapię odchudzającą”.
Haas
Zespół Haas od momentu zmiany szefa, a następnie nawiązania współpracy z Toyotą odżył. Rozpoczęli nowy sezon na wysokim poziomie, przy odrobinie szczęścia mieliby jeszcze więcej punktów. Haas musiał przygotować naprawdę dobry bolid, bo pod względem silnika tracą do swoich bezpośrednich rywali (Alpine i Red Bull), co pokazuje, że w tej ekipie jest potencjał. W połowie tego roku Haas ma doczekać się wreszcie swojego symulatora na wysokim poziomie, co pomoże w przygotowywaniu się do wyścigów i w dalszym rozwoju. Sam początek sezonu sugeruje, że czeka nas ważny pojedynek wewnętrzny między kierowcami. Ocon nie może sobie pozwolić na porażkę, bo to bardzo osłabi jego pozycję w F1. Bearman chce awansować szybko do Ferrari, więc musi być regularnie lepszy i potrzebowałby kilku wyróżniających się występów. Oby ta rywalizacja miała pozytywny wpływ na zespół, a nie destrukcyjny.
Alpine
Zespół Alpine awansował z pozycji najsłabszej ekipy w poprzednim roku do środka stawki, czyli wykonali założony plan. Jeśli ktoś był na tyle optymistyczny i myślał, że będą jeszcze mocniejsi, to gratuluję fantazji. Alpine korzysta na konkurencyjnym silniku Mercedesa, a sami zrobili ciekawy bolid, w którym jest kilka innowacji. Pierre Gasly dowozi dobre wyniki, ale Franco Colapinto zawodzi. To będzie rok weryfikacji dla Argentyńczyka. Musi się poprawić, bo inaczej nawet hojni sponsorzy nie zapewnią mu pozostania w tej ekipie na kolejny rok. Dla Alpine dużym wyzwaniem będzie utrzymanie odpowiedniego tempa rozwoju, bo rywalizuje w środku stawki z ekipami, które wydają się być na papierze lepiej poukładane. Nie będę zaskoczony, jeśli w kolejnych miesiącach Alpine lekko osunie się w układzie sił. Kluczową sprawą w kolejnych miesiącach będzie nowy właściciel 24% wystawionych na sprzedaż udziałów w zespole. Alpine potrzebuje inwestycji ze strony właścicieli, bo koncern Renault oszczędza jak tylko się da.
Red Bull
Odejście wielu ważnych pracowników w minionych latach oraz rozwój bolidu pod koniec sezonu 2025, musiały odbić się na przygotowaniach do nowych regulacji technicznych. Red Bull zanotował najgorszy początek sezonu od wielu lat, na ten moment droga do powrotu do walki o wygrane wydaje się być bardzo daleka. Jednostka napędowa Red Bull Ford jest wydajna, moim zdaniem słabsza tylko od Mercedesa. Problemem Red Bulla jest bolid RB22, który ma sporą nadwagę, za mało docisku i wiele innych problemów. Red Bull w tym roku wprowadził już dwa większe pakiety poprawek aerodynamicznych, ale nie zrobiły one istotnej różnicy. Na ten moment Red Bull walczy z zespołami ze środka stawki a nie goni czołówkę. Im dłużej tak będzie, tym „rozkład” zespołu będzie postępował. Brak szybkiej poprawy oznacza, że Max Verstappen straci zupełnie motywację i po tym sezonie odejdzie, a to byłby dla Red Bulla wielki cios. Żaden dobry kierowca nie przyjdzie do tej ekipy, jeśli nawet Verstappen straci nadzieję. Spodziewam się, że Red Bull się poprawi, ale nie na tyle, aby włączyć się do walki w czołówce o zwycięstwa.
Racing Bulls
Fakt, że juniorski zespół Racing Bulls prezentuje niewiele gorszą formę od głównego Red Bulla potwierdza, że to nie silnik jest problemem. Juniorska ekipa rozpoczęła sezon na swoim poziomie, co weekend zdobywają punkty. Arvid Lindblad ma za sobą bardzo udany debiut w F1, wygląda na to, że czeka go dobra kariera w F1. Rywalizacja w środku stawki to cel dla tej ekipy na resztę sezonu.
Audi
Przed sezonem najbardziej bałem się o formę Audi, ale niemiecki zespół przygotował naprawdę dobry silnik, a ich bolid sprawdza się, zapewniając im możliwość walki w środku stawki. Audi celuje w walkę o mistrzostwo świata dopiero w 2030 roku. Fabryka w Hinwil cały czas jest remontowana, a zatrudnienie rośnie. To nie jest jeszcze ekipa zdolna do walki w czołówce. Początek sezonu 2026 pozwala być optymistą, że w tym sezonie będą cały czas rywalizowali w środku stawki. Muszą się systematycznie poprawiać, a będzie to możliwe. Koncern wydał na projekt F1 już bardzo duże pieniądze. Gdyby zaczęli od końca stawki, to nastroje wśród szefostwa nie byłyby dobre.
Williams
Williams najszybciej skoncentrował się w pełni na rozwoju bolidu na sezon 2026, a przygotowali konstrukcję, która jest bardzo nieudana. Trudno znaleźć w ich bolidzie jakieś zalety, albo innowacyjne rozwiązanie. Williams ma najlepszy silnik w stawce, więc ich bolid musi być najgorszy. Wygląda to bardzo źle, ale w tym przypadku można liczyć na to, że w ciągu kilku tygodni znajdą się w środku stawki. Williams FW48 ma bardzo dużą nadwagę (z powodu oblanych testów zderzeniowych), ale zespół wie jak go szybko odchudzić (tak wynika ze słów szefa). Jeżeli plotki o skali nadwagi są prawdziwe, to ona w pełni odpowiada za stratę zespołu do innych ekip środka stawki. Dlatego można optymistycznie myśleć, że po przerwie kwietniowej forma Williamsa bardzo się poprawi. Jednak nawet wtedy będzie to znacznie poniżej oczekiwań i założeń. Bez radykalnej poprawy tempa Williams może po tym sezonie utracić jednego ze swoich kierowców. Sainz i Albon widzą co się dzieje i jeśli pojawi się oferta z lepszej ekipy to skorzystają. Wtedy trudno będzie Williamsowi znaleźć kogoś na podobnym poziomie.
Cadillac
Zupełnie nowy zespół rozpoczął debiutancki sezon F1 zgodnie z planem. Od początku testów regularnie się poprawiają, a ich straty czasowe do liderów, a także do poprzedzających ekip są na poziomie jakiego można się było spodziewać. Cadillac ma mnóstwo problemów wynikających z zerowego doświadczenia. Nie zrobili jeszcze pit stopu w czasie poniżej trzech sekund, jakość produkowanych komponentów nie jest zawsze na wymaganym poziomie (kilkukrotnie odpadały w trakcie jazdy). Celem na resztę sezonu powinno być stopniowe poprawianie bolidu, tak aby pod koniec roku tracić w okolicy dwóch sekund do liderów, co byłoby dużym sukcesem. Aktualnie, gdy ich straty na jednym okrążeniu przekraczają trzy sekundy, to nawet w trakcie bardzo chaotycznego (deszczowego) wyścigu będzie bardzo trudno o zdobycie jakichkolwiek punktów.
Aston Martin
To jest zdecydowanie największe rozczarowanie 2026 roku, którego skala przerosła oczekiwania. Aston Martin zainwestował ogromne pieniądze w nową fabrykę, zatrudnili wielu znanych inżynierów, mieli w tym roku znacznie się poprawić i nawet walczyć o mistrzostwo świata. Początek sezonu w ich wykonaniu jest fatalny. Jednostka napędowa Hondy jest słaba i awaryjna, ale także bolid zaprojektowany przez Adriana Neweya jest daleki od perfekcji i dodatkowo wyraźnie zbyt ciężki. Trudno być tutaj optymistą na resztę sezonu. Oczywiście są zapowiedzi, że się wkrótce bardzo poprawią, bo Honda odblokuje pełną moc silnika i bolid przy okazji zacznie działać. Mają intensywnie rozwijać bolid (już miał sporo poprawek), a także go odchudzić. Ja doskonale pamiętam bardzo podobne zapowiedzi z czasów współpracy McLarena i Hondy sprzed dekady, które nigdy się nie sprawdziły. Oczywiście mogę się mylić z Astonem Martinem, bolid znacząco przyśpieszy, a Alonso i Stroll wkrótce będą walczyć o punkty. Biorąc pod uwagę ich formę, to na prawdziwą poprawę możemy poczekać wiele miesięcy.
Im dłużej sportowa forma zespołu będzie zła, tym będzie pojawiało się więcej negatywnych spraw wokół zespołu. Sponsorzy będą niezadowoleni, współpraca z Hondą będzie coraz bardziej napięta, możemy spodziewać się zmian personalnych (one cały czas trwają za kulisami). Lawrence Stroll nie ma nieograniczonych środków finansowych, sporo w zespół zainwestował, a z takimi wynikami nie ma co liczyć na pokrycie budżetu przez sponsorów.
Podsumowanie
Osobną sprawą są obowiązujące w F1 nowe regulacje techniczne, które budzą sporo kontrowersji i skrajnych opinii. Ja jestem w gronie tych, którym się one podobają, ale pewne zmiany są konieczne, głównie dotyczące kwalifikacji. Wkrótce omówię to w osobnym tekście.



Zgłoszenie błędu w tekście
Zaznaczony tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: